Co nowego u Miry?

Ostatnio zapuściłam się w postach, które w małym stopniu dotyczą Miry. Nie wiem, co jest tego powodem, bo tak naprawdę, jest wiele tematów, które planuję poruszyć.
Wakacje powoli dobiegają końca, co nie idzie w parze ze sportem i spędzaniem wspólnego czasu. Jestem tym załamana, ponieważ wciąż mam obawy, że to, co udało się nam osiągnąć podczas tych dwóch wspaniałych miesięcy - pójdzie na marne.
Pomimo tego, końcówka wakacji okazała się bardzo, bardzo ponura. Dlaczego?
 Głównym powodem jest pogoda, od której zależy dosłownie wszystko.
                
                   
Od niecałego tygodnia witają nas silne wiatry i deszcze.
Według mnie końcówka wakacji powinna być pogodna. W końcu wtedy musimy przygotowywać się do całego szumu związanego ze szkołą. Do tego musimy znosić tą ponurą pogodę, która jeszcze bardziej nas przytłacza. Fakt, polepsza"wydajność" roślin, ale cóż z tego, kiedy to my musimy na tym tracić?
                     


 Ale do tematu..
Kilka dni temu zauważyłam u Miry 3 niepokojące rzeczy, mianowicie..

1. KLESZCZ
Niestety, a może i nie, wykryłyśmy jednego kleszcza.
Gnojek wbił się w przednią łapę, zapewne po spacerze, kiedy ćwiczyłyśmy na polu.
Jak zawsze, obserwowali nas ludzie, patrząc uważnie na te "wyczyny", które są jedynie sztuczkami. Nic wielkiego, ale publiczność musi być :D
Oczywiście został wyciągnięty w całości.

2. Dodatkowy sutek
Dokładnie, Mira ma o jednego sutka za dużo. Zauważyłam to podczas wczorajszej zabawy, kiedy Mirka położyła się na plecach, błagając o głaskanie. Ja nazwałabym to raczej błaganiem o litość. W końcu pokazała uległość. :) Nie znam powodu tego gestu, bo w zasadzie nie robiłam niczego, co mogłaby odebrać jako próba ataku. Może nie jest to nic niepokojącego, ale dziwnego, owszem.
                                
3. Łysina ze śluzem
Jest to ostatnia rzecz, która najbardziej mnie zaniepokoiła. To "coś" znajduje się kilka centymetrów pod jej lewym uchem. Po wykryciu tej śluzowatej łysiny, od razu udałyśmy się do weterynarza, który zbadał Mirę, a następnie przypisał odpowiednie leki. Z dzisiejszej obserwacji, mogę stwierdzić, że jest lepiej niż kilka dni temu. Mam nadzieję, że Mirka szybko wróci do zdrowia.


Chcecie poczytać trochę historyjek ze spaceru?
Takie sytuacje zdarzają mi się codziennie, na niemalże każdym spacerze. :-/

1#
Na ostatnim wypadzie z Mirką spotkałyśmy kolejną przewrażliwioną panią, która elegancko spacerowała po naszym "mieście" (wsi) ze swoją córeczką - sunią Shih Tzu. (Ta Pani) była ubrana w czarną sukienkę, kurtkę, nosiła koturny. Kiedy dzieliła nas odległość kilku metrów, w jednej chwili Shih Tzu znalazł się pod jej kurtką, a ona z przerażeniem krzyczała, żebym odeszła ze swoim kundlem (który został wychowany tak, żeby nie zwracać uwagi na napotkane osoby i zwierzęta).

2#
Kiedy z rodzicami wracaliśmy od weterynarza, spotkaliśmy natomiast matkę z dzieckiem, na oko trzyletnim. Dzieciak przyglądał się uważnie Mirze, pewnie pierwszy raz widziało psa. W pewnym momencie Mirka jakby kaszlnęła, a dziecko podskoczyło i złapało mamę za nogę. Wzięła je na ręce i uspokajała, mówiąc, że ten zły pies nic mu nie zrobi..

3#
 Po półgodzinnym ćwiczeniu na polu spotkałyśmy jakąś dziewczynę, która wcześniej oglądała nasze "występy". Podeszła do nas i zaczęła się pogawędka..
- Przepraszam, czy to jakaś odmiana Labradora?
- Nie, to Rottweiler.
- Aha.. A mogłabym pogłaskać?
- Raczej nie.
- To on gryzie?!
- Spróbuj, to zobaczysz. <śmiech>
- Więc dlaczego z nim wychodzisz?
- Obowiązek właściciela psa...
- Ale on jest agresywny!
- Na jakiej podstawie..?
- Bo to Rottweiler.
- Serio? Myślałam, że Labrador -.- 

Więc wróciłam ze swoim Labradorem do domu jakby nigdy nic.
Na ostatnim spacerze nauczyłam się, że jeśli pies jest Rottweilerem..
TO WIEDZ, ŻE COŚ SIĘ DZIEJE! 

Akurat..
Mira & Elza
 
Mira ||

Niedawno otrzymałam kolejnego maila, tym razem od czytelniczki, która rzekomo zajmuje się grafiką. Jej autorstwo tak mi się spodobało, że postanowiłam umieścić je na blogu, za jej pozwoleniem. Możecie się domyśleć, przedstawia Mirkę.:



Brak komentarzy

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.