"Jak wygląda dzień z Rottweilerem?"

Niedawno dostałam e-maila od czytelnika, który był ciekawy, jak wygląda przeciętny dzień spędzony z Rottweilerem. Nie jest to sprawa, którą można opisać w kilku zdaniach. Dzień z takim potworkiem ma wiele rozdziałów, ale żebyście się nie znudzili, spróbuję napisać szczegółowo. Ten post przybliży Wam, jak to wygląda zza kulis. Wcale nie jest tak różowo, jak można sobie wyobrazić. ;)

7.00
Po nieprzespanej nocy, pełnej wiercenia się i boksowania w Twoją głowę łapkami, nastaje poranek. Wstajesz wcześniej, niż kiedykolwiek. Budzi Cię jedno szczeknięcie. Otwierasz oczy.. Widzisz przed sobą ciemną postać, która zmierza łapką w kierunku Twojego nosa. Nagle dostajesz łapą kolejny raz. Znów słyszysz szczeknięcie. Stajesz się w 100% przytomny. Widzisz Twojego najlepszego przyjaciela, który podsuwa Ci pod rękę smycz i patrzy maślanym wzrokiem, jakby chciał powiedzieć "Rusz się! Czas wyjść!".



7.30
Po 20-minutowym "ogarnięciu się" i zjedzeniu śniadania, podchodzisz do drzwi. Za Tobą czeka morderca. Czeka, aby wybiec na ogródek i obrócić go do góry nogami. Otwierasz je i wychodzisz. Za Tobą wychodzi Twój pies. W jednej chwili na Twoim trawniku widnieją odciski łap cichego mordercy. Biegnie w stronę furtki i czeka na to, aż przypniesz mu smycz i przez 45 minut będziesz z nim biegać.. Tak. Biegać. ;)



8.15
Wracacie cali mokrzy, myśląc tylko o leżeniu i piciu. Ale nie, to jeszcze nie jest koniec. 
Czas na psie śniadanie, kolejne zabawy i spacerowanie, tym razem na podwórku. Po wypełnieniu tych trzech czynności, Twój pies wyczuwa szczurzą norę, do której próbuje się dokopać przez co najmniej 15 minut. Czasem bez skutków, czasem odwrotnie.

Zazwyczaj wraca w takim stanie:
 


11.00
 Po spacerze, pora na sprawdzenie e-maila i innych pierdół. Podczas, gdy Ty zajmujesz się komputerem, Twój pies przesiaduje na podwórku, od czasu do czasu wracając, aby wylizać Twoją twarz. Wiem, jest kochana. ♥ Gdy już sprawdziłeś wszystko, co miałeś sprawdzić, wychodzisz na podwórko, aby zobaczyć, co Twój pies robi. Szczerze - nic nadzwyczajnego. Przez większość czasu pilnuje baseniku, aby pies sąsiadów w nim nie pływał. Tak, bo jest to jego najszczerszym marzeniem, o którym myśli 24h na dobę. Akurat..
 


Przy okazji się napije..


14.00
Po (ludzkim i psim) obiedzie czas na kolejny spacer. Tym razem godzinny.
Postanowiliście pobiegać po pobliskiej łące. (Bo przecież MOŻNA). 
Spuszczasz psa ze smyczy. Ten oddala się od Ciebie. Powoli już go nie widać. Niepokoisz się, zaczynasz gwizdać z całych Twoich sił.. Nagle Twój Rottweiler wraca. Patrzy na Ciebie z poczuciem winy, jakby chciał powiedzieć "Chciałam tylko zobaczyć, czy to drzewo rzeczywiście jest drzewem... Przepraszam.." Tak. To cały mój Rottweiler. :)



18.00
Temperatura spada. Jest coraz chłodniej. Psiak jest znacznie bardziej spokojny, niż wcześniej. Powoli szykuje się do spania, jednak coś ciągnie go, aby pożegnać się z podwórkiem.
Przypomina sobie moment wyjścia na spacer..



..Chwilę, kiedy brałeś go na kolana..



..Kiedy z wrażenia stawały mu uszy..




Po całym dniu spędzonym na zabawie, Mirka odpoczywa w swoim posłaniu. 
Tak właśnie wygląda dzień spędzony z 50-kilogramowym potworkiem. :)
Mam nadzieję, że post się podobał.

Naszą gromadkę czekają nowe zmiany. Jakie?
O tym dowiecie się wkrótce. ;)

Brak komentarzy

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.