Połowa wakacji za nami, przetrwamy jeszcze trochę!

Jak sam tytuł wskazuje, jestem rzekomo przemęczona tegorocznymi wakacjami.
Z początku odebrałam to jako pewnego rodzaju sarkazm, ale kiedy tak głębiej 
nad tym pomyślę.. rzeczywiście, te wakacje kosztowały mnie (i Mirkę) dużo zdrowia
i cierpliwości.. Mirki, co prawda, nie przemęczałam, (bo jest to niewykonalne), ale 
wysiłek przy kilku spacerach dziennie + jednym sporcie = odpoczynek przez całą noc, 
poranek, a nawet i dłużej jest gwarantowany. Nie mówię tu tylko o sobie, Mirka też 
momentami wypoczywa przed wiatrakiem. ;)


Tak więc jesteśmy zmienne. Raz z całego serca pragniemy wyszaleć 
się na polu, za drugim razem nawet nam się to nie mieści w głowach.

Kilka dni temu zaobserwowałam u Miry coś, co wcześniej w ogóle nie miało miejsca.
Nie wspomniałam o tym w żadnym poście, a mianowicie - ćwiczymy posłuszeństwo.
(Całkiem prawdopodobne, jest to powodem tego "czegoś"). Mirka do całkowicie posłusznych psów nie należała, ale to, co widzę przez kilka ostatnich dni - po prostu mnie powala. Pod żadnym pozorem nie chodzi mi o coś negatywnego, wręcz przeciwnie.. Mirka zmieniła się nie do poznania. Co takiego zaobserwowałam?

•  Za każdym razem, kiedy popełni choćby minimalny błąd, głęboko żałuje i stara się go naprawić jak najszybciej. Wcześniej jej błędy były dla niej znikome, szła do przodu.

Mirka, nic się nie stało. Każdemu psu zdarza się pomylić sztuczki..
Nie chowaj się w tej trawie, poćwiczymy jeszcze raz!

•  Uwielbia wykonywać sztuczki. Wcześniej liczyła się dla niej tylko nagroda, teraz każda wykonana sztuczka, nawet bez nagrody, sprawia jej wielką przyjemność.


Pokochała zabawę różnymi szarpakami i piłkami. Wcześniej wprawdzie nic dla niej nie znaczyły. Zaczynamy stosować zabawki jako nagrody. :)


 Na razie to tyle tych "ogromnych zmian", które pojawiły się w kilka dni. Jestem dumna z Mirki, zachowuje się całkiem inaczej, a zarazem jest czulszym członkiem naszej rodziny. Wszystko dzięki większej ilości spędzanego czasu i ćwiczeniu posłuszeństwa. Niby nic, ale skutki są widoczne gołym okiem. W skrócie = jestem przeszczęśliwa!

Nie pomyślałabym, że kiedykolwiek nastąpi taka zmiana. Dawniej była bardzo niezależnym psem, teraz jest bardziej posłuszna i spędzanie z nami czasu sprawia jej o stokroć większą przyjemność. Chodzi za mną niczym cień, jest ze mną w każdej chwili i mam większe poczucie pewnego rodzaju bezpieczeństwa. Bardzo ją kocham i kiedy przychodzi mi myśl, że za kilka tygodni powrócę do szkoły, a ona zostanie sama - jest mi niesamowicie przykro. 

Chciałabym cofnąć się do początku lipca i przeżyć te 
wakacje  ponownie wraz z Mirką. Byłoby cudownie! :)


Odchodząc od tematu, mam pewien "plan", który zrealizuję z Waszą pomocą.
Chciałabym poznać Wasze pomysły na kolejne posty. W końcu, bez Was ten
blog byłby do niczego nie potrzebny, więc jestem przekonana, że zasługujecie 
na wyrażenie swoich myśli, tzn. czego chcielibyście się dowiedzieć, o czym 
czytać. Każdy Wasz pomysł postaram się zrealizować. :)


Pozdrawiamy, Mysterious & Mirror.

4 komentarze:

  1. Hej!
    Gratuluję serdecznie wszelkich postępów ;)

    Czy trenujecie z Mirą jakieś ,, psie sporty " agility czy coś?
    Jeżeli tak, np. agility to super by było gdybyś dodała zdjęcia toru i jak Mirka go pokonuje, a już w ogóle byłoby super gdybyś to zrelacjonowała :))

    Pozdrawiam Ciebie i Mirę ;)

    PS
    Masz cudownego i pięknego psiaka! ♥

    Podziwiam Cię za tyle energi i ciepliwości :D

    Papap ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej!
      Dziękuję za miłe słowa. ^^
      Tak, ćwiczymy 3 sporty. Canicross, Bike-jorking i Jogging.
      Agility ćwiczyłyśmy kiedy miała 2,5 roku, czyli przed rozpoczęciem bloga i przed zakupem aparatu.

      Jak napisałam, postaram się zrealizować każdy pomysł, więc nie zapomnę o Agility. Kto wie, może pod koniec sierpnia?

      Gorąco pozdrawiam. :)

      Usuń
  2. Okej :D
    Ale pamiętaj...
    Nic na siłę, ja nie zmuszam, jeśli sobie nie radzicie, odstawcie Agility :))

    Mam jeszcze jedno pytanko...
    Jakim aparatem robisz zdjęcia na bloga? :)

    Wszystkie Twoje zdjęcia są śliczne, ale to zrobione ma moście w Radomiu (?) o zachodzie słońca skupiło na mnie najbardziej uwagę.
    Cudowne ♥.

    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia robię aparatem Sony Lens G, ale spodziewam się modelu Canon.
      Dziękuję za opinię o zdjęciach. :3 Trafiłaś bezbłędnie co do mostu. :)

      Pozdrawiamy, W&M.

      Usuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.