Tropienie z Rottweilerem

UWAGA! GROŹNY PIES!
Jeśli się przywiąże, nie
opuści Cię do końca życia.


Moje przypuszczenia dotyczące września jednak się sprawdziły. Przez moją siedmiogodzinną nieobecność, Mirka nie ma możliwości wystarczającej ilości ruchu, a więc pojawia się lenistwo i tycie... ale nie przewidziałam jednego.

Mirka jest psem, który nie usiądzie na miejscu. Musi coś robić, niezależnie od tego, jaka to czynność. Wobec tego, w zamian za mniej sportu - zaczęła tropić. Początkowo był to kret i różne szkodniki.. skończyło się na czymś mniej "amatorskim". Podczas ostatnich spacerów po łące i treningu, Mira wyczuła pierwszy trop, jakim okazała się stara rękawiczka zakopana przypuszczalnie 30 cm. pod ziemią. Z moich przypuszczeń leżała tam dostatecznie długo, zwłaszcza, że była to rękawiczka zimowa. Nie, zwłok nie było, ale za to pojedyncze kości, znajdujące się kilka metrów od rękawicy, w podobnej głębokości. Zdjęć ze spaceru nie mam, aczkolwiek podczas polowania na kreta pozwoliłam sobie zrobić kilka fotek..











"Podwórkowe Obi"
Nie, nie uczęszczamy na żadne zawody, treningi ze sławnymi osobami. Trenujemy Obedience na łące i podwórku. Nie widzę w tym nic złego, to tylko ćwiczenie komend i amatorski sprawdzian posłuszeństwa, metodą pozytywną. Idzie jak idzie, ale myślę, że wkrótce efekty będą widoczne, a wtedy opublikuję zdjęcia naszego Obi na łące. :)
Niektóre ze zdjęć:









"Socjalizacja w domu"
Test socjalu w mieście oficjalnie zatwierdzam jako skończony. Mirka obojętnie reaguje na pojazdy, inne psy, a także ludzi. Idzie w odległości kilku centymetrów od nogi, wreszcie skupiając uwagę na właścicielu.. czyli to, czego oczekiwałam przez całe wakacje. Nadszedł jednak czas socjalizacji w domu, czyli w otoczeniu ludzi, nieznanych obiektów. Można wyjść z założenia, że było to proste, jednak wcale tak nie było. Mirka musiała obwąchać każdy metr domu, każdą rzecz. Najgorzej było z zaśnięciem. Nowe otoczenie nie sprawia, że psu jest łatwiej zasnąć, jednak dzięki przeważającej ciszy, Mirosława usnęła na dywanie obok mojego łóżka. Była jedna przykra niespodzianka, ale nie sprawiło to wielkiego problemu. >> Na szczęście <<

4 komentarze:

  1. Jestem ciekawa, jak mój zniesie moje nieobecności w domu od października :). Też będę musiała kombinować z jakimiś zajęciami dla niego :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niekiedy sama piłka wystarczy, żeby uratować mieszkanie / ogród. :D

      Usuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.