W stanie tragicznym.

Niektórzy z Was wiedzą, inni niezupełnie.
Mira została otruta.

Nie wiem, od czego zacząć, całe to wydarzenie ma zaskakująco szybkie tempo. Spróbuję napisać to z wypocinami, jednak zapewne te "wypociny" będą zwyczajnymi łzami, które trawię wraz z myślą o tym, co przyniesie jutro.

PONIEDZIAŁEK
Jak zawsze z rana, szykowałam się na kolejny spacer, jednak zachowywała się inaczej. Straciła chęć do spaceru, jak i jedzenia. Zupełnie nie rozumiałam, co było powodem. Zrezygnowałam ze spaceru, ponieważ nie mogła nawet wstać. Zadzwoniłam do Pani weterynarz, umówiłyśmy wizytę na wtorek, po południu.



WTOREK

To samo. Jedzenie nie ruszone, Mira cały czas w zagrodzie. Po południu wyruszyłyśmy do "Zielonego Szpitaliku", a po godzinie byłyśmy na miejscu. Pani weterynarz zrobiła Mirze zdjęcie rentgenowskie, z którego nie wynikało nic dobrego. Mira była osłabiona, straciła odporność, przy czym "pojawiły się choroby, które wcześniej czekały w ukryciu" - słowa weterynarza. Były to: początki dysplazji do wyleczenia i zapchane jelita. Zabrałyśmy Mirkę na wagę, wynosiła dokładnie 32 kg. Przez te "zapchane jelita" nie przyjmowała posiłków i nie wypróżniała się. Dostała środki usypiające i przeszła oczyszczanie jelit, tzw. lewatywę. Później otrzymała kroplówkę i karmę weterynaryjną, którą będzie zażywała przez najbliższy miesiąc. Przy okazji Mirka zaprzyjaźniła się z suczką Aussie oraz kotem syjamskim. Narkoza całkowicie odmieniła jej zachowanie...


ŚRODA

Pojechałyśmy na kolejną wizytę, jednak nie było większych popraw. Mira rozwaliła sobie żyłę, gdzie był wenflon. Dostała kolejną kroplówkę, jednak na drugą łapę. Dzięki Bogu, to na tyle z wczorajszych zabiegów. Następna wizyta: piątek.


Jeśli wydarzy się coś jeszcze związane z Mirką, usiłuję o tym napisać.
Chciałabym również poinformować Was, że chwilowo zostałam pozbawiona aparatu, więc przez najbliższy czas zdjęcia będą wykonywane komórką lub wcale. 
Czekam na Wasz wybór.

6 komentarzy:

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.