Jesienne przemyślenia


Jesień do nas zawitała, a wraz z nią kolejne przygody i osiągnięcia. Nie są to żadne mistrzowskie wyczyny, ale należy się cieszyć, że jakiekolwiek zaistniały. Co prawda, wiele przeszkód napotykamy na swojej drodze (o których będzie mowa), ale wspólnymi siłami próbujemy je pokonać i wspinać się coraz wyżej. Bo przecież życie z Rottweilerem to czysta podróż. 


Bułeczka ratuje świat!
Zacznijmy od "przepowiedni" pani weterynarz, które sprawdzały się w 100%. Otóż Mirka po zabiegu i lekach miała stać się nieopisywalnym żywiołem, który nie usiądzie na miejscu, którego trudno będzie zatrzymać. I rzeczywiście. MIAŁA RACJĘ. Trudno jest ją zatrzymać, jeszcze trudniej powstrzymać. Jednak znając Mirkę, wiem, że nawet jeśli jest w "stanie żywiołu" - na widok bułeczki się opamięta. I tu punkt dla mnie - terror zakończył się z pomocą jednej, kruchej bułeczki. Boże, co ja bym bez niej zrobiła..


Rottweiler VS. Frisbee" oraz inne wyczyny tego typu :>
Z racji tego, że poziom energii Miry zwiększył się o 100%, postanowiłam to wykorzystać i spróbować sił w rzutach Frisbee, jednak jedynie dla zabicia nudy. Z początku Mirka nie była zainteresowana zabawą, jednak kiedy poznała "tajniki" tej zabawy, nie widziała nic poza nią. Rzucanie i łapanie frisbee zajęło nam dobre pół godziny. Tym razem ćwiczyłyśmy jednak na podwórku, nie chciałam puszczać ją luzem na pobliskiej łące. Kto wie, co mogłoby się stać..?


Spróbowałyśmy też skakania przez przeszkodę (czyt. nogę), aczkolwiek nie klęcząc (bo mój cielak nie chciał skakać wyżej), tylko stojąc. Mirka się przełamała i skoczyła powyżej jej wysokości. Jestem z niej taka dumna :'')


Ogólna praca z aktywniejszym psem
Podsumowując, mogę śmiało stwierdzić, że praca z "wyewoluowaną" Mirką nie należy do tych prostszych, jednak są cechy, które ją ułatwiają. Pozwolę sobie przedstawić jasne i ciemne strony owej współpracy.

ZALETY
  • Większa chęć do pracy z obu stron
  • Większy zapał
  • Pies rzekomo dba o sylwetkę właściciela (wierzcie mi, takiego treningu jeszcze nigdy nie miałam)
WADY
  • Podniesienie niezależności
  • Zasada "coś za coś", która zaczyna mnie irytować
  • Zachwiania w hierarchii


Ci, których psy przeszły przez badanie wpływające na psychikę psa, wiedzą, co może czuć osoba, której pies zajmuje miejsce trenera. Podziwiam Waszą wytrzymałość.

2 komentarze:

  1. W końcu doczekałam się kolejnego posta! :3
    Bardzo dobrze, że stan zdrowia Miry się polepszył.
    Widzę, że na wskutek tego powstały różne skomplikowania w jej zachowaniu, aczkolwiek wiem, że posiadasz spore doświadczenie z takimi psami i sobie poradzisz.
    Miejmy nadzieję, że wszystko zejdzie ku dobrej drodzę.
    Powodzenia! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałam się w końcu zebrać i napisać. :P
      Dzięki za wsparcie :) Mirka wprawdzie drugi Rottweiler, ale niekiedy sprawia spore problemy wychowawcze. Trudno utrzymać ją w pionie.

      Usuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.