Odwiedziny u Buffiego.

Nie ma co tu dużo mówić, Buffy trzyma się znakomicie.
Wizyta jak wizyta, ale nie obyło się bez spaceru, na którym Bufecik pokazał swoje umiejętności fotogeniczne. Praca z tym psiakiem była dość skomplikowana, ponieważ jak to pies z genem łowcy, był rozpraszany przez okoliczne zwierzęta. Przed spacerem przeszedł przez długą pielęgnację sierści, ale skutki były takie, że tuż po wyruszeniu w podróż, musiał się ubrudzić. Psia natura. Nie powiem, czułam się przygnębiona, bo przed spacerem wyglądał znakomicie. Ale cóż poradzić.. :/



Mimo owych "uroków" Buffiego, jest on rzepem, jeśli chodzi o znajomości z innymi psami. (Nie to, co Mirka..) Na dwugodzinnym spacerze zapoznał się z Wyżłem weimarskim oraz przemiłym, przeuroczym mieszańcem, który nie chciał go odstąpić. Widok był rozwalający. 

Taki brudny, że wow. :O




W pewnym momencie Bufecik został spuszczony ze smyczy, miało to miejsce na plaży. O dziwo, nie chciał tam dłużej zostać i uciekł.. na most. Zakończyło się to pozytywnie, ponieważ znał komendę "do mnie". Bardzo mnie to uszczęśliwiło. :)





W powrocie zawitaliśmy do opuszczonego boiska. Tłumy szalały XD





3 komentarze:

  1. A skąd ten psiak,to Twój? :)
    Fajny kundelek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to nie mój pies, aczkolwiek od czasu do czasu się nim opiekuję. ;)

      Usuń
  2. W końcu w małym ciele wielki duch... :D
    Takie sytuacje miały miejsce wielokrotnie na spacerach moich z jamniczką sąsiadki, ze szczególnymi pozdrowieniami dla Buffiego. :D

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.