Jak wygląda Sylwester z naszą gromadą?




Dla większości właścicieli psów Sylwester jest czasem prawdziwych tortur. Psy na dźwięk lub sam widok fajerwerków wpadają w furię lub robią wszystko, żeby schronić się pod właścicielem. Wśród moich znajomych-psiarzy znajduję różne metody na uspokojenie psa podczas tej "burzy". Niektórzy z nich dają psu środki usypiające, zatykają psu uszy i zasłaniają okna, podają karmę z melisą, a inni służą za psią budę lub trzymają psa niczym dziecko. A jak ja z Mirą spędzamy tą symboliczną północ?

Mirę od samego początku kojarzę z nieustraszonym, stalowym, aczkolwiek bardzo wylewnym psem, który ma swoje malutkie słabości. Fajerwerki, szczekające psy, obcy ludzie, hałasy drogowe - nie robią dla niej żadnej różnicy. O dziwo bardzo boi się wody i nigdy do wody nie wejdzie. Gdyby Sylwester był dniem skupiającym się na pływaniu, miałabym kłopot. Na szczęście to tylko kolorowe światełka na niebie i pojedyncze huki, więc jestem w przekonaniu, że dla Miry to żaden problem. A więc, jak wygląda nasz Sylwester? Świętujemy wraz z Mirą, symbolicznie. :D Przychodzą goście, witają się z Mirą i zaczynamy. Mira co prawda nie uczestniczy w naszych, ludzkich zabawach, ale cieszy się swoimi zabawkami, co jakiś czas zaglądając do naszego grona. Tak właśnie wygląda Sylwester u nas.



Z kolei nasz PSIjaciel, Pimpek (Buffy), bardzo lubi Sylwestra i chętnie bierze w nim udział. Nałogowo wyje i goni za fajerwerkami. Sprawia mu to trochę problemu, bo gania za tymi, migającymi w górze. Tak czy siak z nim w Sylwestra nie można się nudzić. To w ogóle nie wchodzi w grę.


Sięgając pamięcią, kiedy miałam Bernardyna, AST'a, Rottweilera i Pudla, Sylwester był zróżnicowany na wszystkie 4 psy. Bernardyn chował się pod nami - karma z melisą, AST uciekał - środki uspokajające, Rottweiler nic sobie z tego nie robił - świętowanie jak z Mirą, a Pudel rozwalał wszystko, co popadnie - trzymanie na smyczy i ciągłe głaskanie.



A jak wygląda Sylwester u Was?

4 komentarze:

  1. Jak już zresztą wiesz nie mam jeszcze psa, ale za jakiś czas maluch już będzie u nas.
    Słyszałam już wiele informacji, iż małe psy (a w tym Cavaliery) nie tolerują głośnych dźwięków i imprez typu Sylwester.
    Jednakże są to zapewne tylko stereotypy krążące po sieci.
    W końcu jego wychowanie leży w naszych rękach.
    Czytałam też sporo artykułów, w których opisane było jak radzić sobie z uspokojeniem psa poprzez stosowanie domowych metod, które psu nie powinny zaszkodzić toteż chyba nie będzie aż tak źle. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem możliwe, że to stereotypy (co zresztą można sądzić o "ekspertach"), ale Cavaliery to rasa dość wrażliwa, więc nie zdziwiłabym się, gdyby taki Caviś podkulał ogon w sylwestra. Ale to już sprawa indywidualna, mój AST jak już wspomniałam uciekał gdzie popadnie na dźwięk fajerwerków. :O
      Z jakiej hodowli planujesz wziąć Cavaliera?

      Usuń
  2. Miśka chowamy w domu, Buster gdy usłyszy huk szczeka ,a Tika tego dowiemy się w Sylwestrową noc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejmy nadzieję, że nie będzie to dla niej traumatyczne przeżycie. ;)

      Usuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.