Regułki "wkute", a co z praktykami?

No właśnie. Po kilkukrotnym przeczytaniu książki "Okiem Psa" autorstwa Johna Fischera, regułki o wychowaniu mogę już wyrecytować i dogłębnie opisać. Mimo to praktyki leżą i się kurzą. Powodu odnaleźć nie mogę, ale na Mirosławę działa 1 próba na 10.. A mowa o byciu Alfa w sforze, co jest poruszane coraz częściej na tym blogu. (Wspomniałam, że Mira nie jest trudna w wychowaniu. Teraz chce mi się śmiać) Po za tym mam odczucie, że mieszczę się na najniższym szczeblu watahy, na czele której stoi nie kto inny, niż szanowna Mirosława. Relacja właściciel-pies spadła bardzo, bardzo nisko. I dzisiaj pragnę ten temat poruszyć, jako samo-pogawędka z behawiorystą.


Co się dzieje?
- Coraz częściej mam poczucie, że jestem zaganiana, kierowana, podporządkowana 
i poddana mojemu psu.

Co może być tego powodem?
- Zapewne nieświadome obniżenie hierarchii w stadzie. Mój pies lubi rządzić grupą i widocznie mu się to udaje.

Jak reagujesz na takie zachowanie?
- Sposobami opisanymi w książce "Okiem psa", które jednak nie robią dla mojego psa żadnej różnicy. Próbuję pokazać wyższą pozycję w stadzie i korygować zachowanie, co przynosi mało efektów.

Co Twoim zdaniem daje Twojemu psu do zrozumienia, że jest "wyższy" od Ciebie?
- Przewaga siłowa i niezależność. To główne cechy mojego psa, które próbuje wykorzystywać w większości sytuacji.

Co zamierzasz zrobić, aby przywrócić psa do poprzedniej pozycji w stadzie?
- Z pewnością będę dawała wyraźniejsze oznaki, że to JA jestem właścicielem, poprzez bardziej efektowne (czyt. dziwniejsze) sposoby na "bycie alfa". Nie chcę też sprawić, żeby pies czuł się niekochany, więc te sposoby będą stosowane przy sprzyjających sytuacjach, np. podczas zabawy. Wtedy nie będzie to takie sztywne, bo nie chodzi tu o skojarzenie właściciel=sztywniak, a właściciel=przyjaciel.

A jakie sposoby należą do tych "dziwnych"? W książce opisane były sytuacje takie jak kładzenie się na miejscu psa - i to jest chyba najdziwniejszy sposób. Reszta porad jest już w umiarkowanym stanie. Należą do nich np. długotrwałe trzymanie smakołyków w dłoni w obecności psa, ciągłe wygrywanie w zabawach siłowych (to już będzie poziom hard jak dla mnie). W każdym razie miejmy nadzieję, że wszystko wróci do porządku i relacja między mną, a Mirą się poprawi. Bo to jest raczej najważniejsze, aby pies zyskał w właścicielu nie tyle przyjaciela, co osobę po prostu zaufaną.




OGŁOSZENIA PARAFIAAAALNEEEE
Ekhem.. A więc ogłaszam, że w najbliższych dniach po raz kolejny wyjeżdżam nad morze i po raz kolejny bez Miry -_- Po za tym pragnę Was powiadomić, że mój aparat jest niedysponowany (obiektyw się nie wysuwa, nie otwiera), a więc tymczasowo obstawiam 3 możliwe opcje, takie jak wcześniej, kiedy Mira była chora, a mianowicie:
a) brak zdjęć
b) zdjęcia robione telefonem (matko, jak to brzmi o_O)
c) zdjęcia kopiowane z początku bloga

Pozdrawiamy, Wiktoria & Mira

8 komentarzy:

  1. Ciekawy, mam wrażenie, iż bardzo prawdziwy post.
    Według mnie dodawaj zdjęcia zrobione telefonem bądź w ogóle nie dodawaj choć będzie zupełnie inaczej i ''pusto'' na blogu, a przynajmniej ja odnoszę takowe wrażenie.
    Tu dawna Cavi Charls. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, starałam się wylać z siebie wszystkie emocje. Wezmę Twoją propozycję pod uwagę, faktycznie bez zdjęć będzie trochę pusto. ;)

      Usuń
  2. Wesołych Świąt Bożego Narodzenia i Szczęśliwego Nowego Roku.
    Życzą:
    Ja,Buster,Tika,Toffi i nasz Azorek.

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie jest bardzo podobnie jeśli chodzi o problemy wychowawcze. Także mam psa bardzo niezależnego, co z jednej strony może być do zniesienia, pies lepiej sobie radzi sam ze sobą,nie potrzebuje ciągłego wsparcia. Ale jeśli już są jakieś problemy to taki pies zawsze będzie starał się przeskoczyć nasze metody. Praca z takim psem jest ciężka, ale jak już uda nam się przeciągnąć psa na naszą stronę,da to ogrom satysfakcji. My przez spalenie miski i tak poszliśmy wielki krok do przodu, ale w sytuacjach kiedy pojawia się dla niego coś atrakcyjnego , nadal wybiera co woli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już myślałam, że jedyna odczuwam takie wrażenia. Faktycznie, satysfakcja jest olbrzymia, zwłaszcza kiedy w końcowy efekt wkłada się wiele pracy. Również dobrze jest czuć, że pies jest samodzielny, ale ta samodzielność przy współpracy może być uciążliwa. ;)

      Usuń
  4. Czytałam również tą książkę z czystej ciekawości i jest na prawdę interesująca, tyle że nieaktualna. Doczytałam się na internecie, że autor odwołał przedstawioną przez siebie teorie dominacji. Chociaż uważam, że wiele metod z tej książki jest na prawdę użyteczna :) Jednak chyba nigdy nie przekonam się do teorii dominacji, wolę metody pozytywne. Może też dlatego, że mam psa bardzo wrażliwego psychicznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oooo, szkolę psa posługując się metodami poztytwnymi, ale często na za dużo sobie pozwala i wtedy muszę przywrócić ją do dawnej - bardziej uległej postawy. O tym jest właśnie jest ten post. :) O tym, że nieaktualna - nie słyszałam, aczkolwiek metody uważam za dobre w szkoleniu psów dominujących. Jednak dzięki za wiadomość. ;)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.