Zimowo.

Przeglądając blogi o psach, często pojawiają się takie posty. Czemu nie spróbować? Dzisiaj chcę przedstawić Wam uroki i anty-uroki zimy spędzanej z Mirą. A więc..

Zima dla psiarzy może być utrapieniem lub ósmym cudem świata, w zależności od tego, jakie jest zapotrzebowanie aktywności fizycznej psa. Ja mogę śmiało powiedzieć, że stoję na pograniczu, ponieważ Mira nie jest ani przykładem Mopsa, ani Bordera. Więc zimę znoszę na 2+.


Moje utrapienia:

1. Spacery
- Przeciętnemu Rottweilerowi spacery sprawiają dużo radości, o dziwo zwłaszcza w zimę, kiedy powinny grzać kolana. Nieee, to nie ich zajęcie. Zdecydowanie wolałyby biegać. A co z właścicielem? Do domu wraca w pół zamarznięty. Ale było warto, pies jest szczęśliwy, czyż nie?

2. Choroby
- Niewątpliwie najwięcej chorób dopada mnie zimą. Widok kichającej mnie na spacerze, kiedy jest kilka stopni na minusie - jest całkowicie normalny. To jest dopiero chore!

3. ZIMNO!
- To już całkowicie niszczy całokształt zimy. Teoretycznie, gdyby nie chłód, nie byłoby śniegu, a gdyby nie było śniegu, to.. to nie byłaby zima. Mimo, że nie cierpię chłodu, to nie wyobrażam sobie zimy bez śniegu.


Jaśniejsza strona zimy:

1. Cudowne widoki
- Jak dla mnie nie ma piękniejszej pory roku od zimy. Jeszcze kiedy przed aparat usadzi się Mirę, to wszystko staje się piękniejsze. :D

2. Krótsze spacery
- Nie lubię długich i męczących spacerów, a zimą nawet najbardziej niezrównoważony Rottweiler nie chce biegać - jak zawsze - godzinę lub dwie.

3. Unikalna atmosfera
- Zwłaszcza w okresie świąt dzieje się coś przecudownego. Mając przy sobie taką Mirosławę, atmosfera jest prze-prze-przecudowna. Nie potrafię tego wytłumaczyć, to jest po prostu magiczny czas!


A jakie są Wasze spostrzeżenia na ten temat? Pozdrawiamy, Wiktoria & Mira

6 komentarzy:

  1. Ja choruję poważniej TYLKO zimą.
    Męczy mnie także pogoda; mróz, chlapa i spadający śnieg dzięki czemu skóra przykleja się do ubrań co nie należy do najmilszych rzeczy.
    Ale znowóż jeżeli nie byłoby śniegu to nie byłaby zima... :D
    Cóż, taka jest kolej rzeczy, nic na to nie poradzimy trzeba się do zimy odpowiednio przygotować i przyzwyczaić.
    Bardzo ładne tło, ja również pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trzykrotne suszenie włosów w ciągu dnia -bezcenne. ;P
      Dzięki, chyba zostanę przy tym tle przez resztę zimy. :)

      Usuń
  2. Ja również choruję zawsze zimą, tuż przed wigilią ;) Dla mnie najgorsze są odmarzające dłonie, stopy i nos podczas spacerów :/ odwieczna katorga... A to tego gdy zacznie robić się cieplej i cały śnieg stopnieje muszę grzęznąć w tonie błota...

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej, świetny blog :)
    Też mam Rottweilera Dianę i nie mogę złego słowa o niej powiedzieć, a też bardzo często spotykam się z stereotypami że to pies morderca i takie tam.. To są wspaniałe psy, choć mają czasem humorki :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. https://www.facebook.com/pages/Fotografia-Natalia/784900221569635?ref=hl
      Tu strona na facebooka

      Usuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.