O sztuczkach słów kilka..

Witajcie po przerwie. Przepraszam, że tyle czasu nie pisałam nic (a było o czym opowiadać), ale problemy z życia wzięte. W każdym razie już wróciłam i jestem gotowa do pisania. Przepraszam też, że ciągle "nawijam" o nauce sztuczek, ale nie jest to temat na jeden, krótki post. Myślę, że po dzisiejszej rozprawce taki temat już nie wkroczy na ten blog. :D A więc, zaczynajmy.

Dzisiejszy post po raz kolejny wiąże się ze sztuczkami. Powiem tyle, nigdy w życiu nie oglądałam tyle filmów ze słynnym napisem "Amazing tricks", co w ubiegłym tygodniu. Nauczyłam się w tym czasie analizować, jak owe sztuczki wyglądały podczas nauki, co dało mi sporo chęci do pracy z Szanowną Mirosławą. Więcej na ten temat dowiecie się w dalszej części moich "wypocin".

Jakie problemy nam towarzyszą?
1. Ze strony Miry najważniejsza jest nagroda, z mojej strony kontakt.
Pod tym punktem nie ma co się rozpisywać, Mira zdecydowanie woli być nagradzana. To z kolei przyczynia się do jej niecierpliwości, która nie daje spokoju, bo podczas oczekiwania na nagrodę jest skłonna do wszystkiego. 
2. Mira nie ma cienia uległości. 
Mogłabym pisać wiele negatywnych cech Miry, ale bądź, co bądź - po co mi to?
Z drugiej strony jest to pies, który w dość szybkim tempie pojmuje o co w danej sztuczce chodzi, ale nie każda sztuczka się jej podoba (i wtedy udaje głupią). Dokładniej, sztuczka w której trzeba okazać pewną uległość, czego zażarcie nienawidzi. Dlatego też ogromny problem sprawiają nam sztuczki typu "turlaj się", "chodzenie po butach" (ahaa?), "trup".
3. Momentami nie potrafimy siebie zrozumieć.
Chodzi o to, że oczekujemy od siebie rzeczy, które nam nie sprzyjają. Mira oczekuje tylko otrzymania nagrody, ja tego, żeby chętnie wykonała sztuczkę. Przez to zdarzają się nam pewnego rodzaju kłótnie, w których każda strona uparcie trzyma swojej strony. Czas z tym skończyć i spróbować siebie zrozumieć.



Jak dążymy do rozwiązania problemów?
1. Właściciel > Nagroda.
To będzie chyba najtrudniejsza myśl, którą będę musiała wpoić Mirze. Nie chcę narzucać jej tego stwierdzenia, ale pokazać, że jest ono jak najbardziej słuszne. Dla mnie, jak i Miry będzie to na poziomie HARD, ale mimo tego, warto spróbować. Podążę do tego poświęcając Mirze więcej czasu na umocnieniu wzajemnych relacji.
2. Muszę pokazać Mirze, że uległość nie jest czymś złym.
Aby nie zniechęcić Miry wiadomością typu "Słuchaj, masz się poturlać!", za każdym razem, kiedy Mira okaże pewną uległość, zostanie nagrodzona (a to bardzo lubi). Tak więc stopniowo będzie przyzwyczajała się do tego, że przykładowo przejście pod przewodnikiem lub położenie się na grzbiecie nie przynosi nic negatywnego z mojej strony. I myślę, że to będzie najbardziej wykonalny sposób.
3. Nauczę się rozumieć Mirę i dostosowywać moje plany do jej charakteru.
Nie chcę Mirę ani zakompleksić, ani rozpieścić. Muszę po prostu ją zrozumieć, mimo, że przekazuje mi informacje wyłącznie postawą. Niby znam jej reakcje, ale jak już wspomniałam wcześniej, lubi udawać głupią. 



Czy zrezygnujemy z niektórych sztuczek?
Nie. To oznaczałoby tylko lenistwo z mojej strony. Mimo tego, że aktualnie Mira nie jest w stanie wyjątkowej uległości, to jednak nie będę zamieniała sztuczek "niewykonalnych" na te bardziej możliwe. Mogę jedynie dołożyć parę tricków, ale nie będę rezygnowała z czegoś, co sprawia mi problem, a stawię mu czoła. Bo co mi z tego, jeśli będę tylko uciekała przed problemami? Co prawda po oglądaniu wspomnianych wcześniej "Amazing Tricks" mogę powiedzieć, że jeśli chodzi o wymyślenie sztuczek, nie jestem osobą wybitnie kreatywną, bo zawsze moje myślenie na filmikach spoczywa. Z drugiej strony warto po prostu ruszyć głową, bo istnieją sztuczki, których Mira nie zna, a może poznać w zaledwie kilka minut. Jednak w zasadzie, to nie ilość sztuczek się liczy, a jakość, bo większą satysfakcję sprawia nie to, ile sztuczek pies umie, ale to, czy sztuczki sprawiają mu radość.


2 komentarze:

  1. Ciekawy post.
    Pozdrawiamy i zapraszamy do nas.
    http://wesola-gromadka.blogspot.com/2015/01/8-tygodni-ze-szczeniakami-w-domuczyli_20.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Oby udało Wam się uporać z wszystkimi problemami :). My jakoś specjalnie dużo nie sztuczkujemy. Z turlaj się (i tym samym z zawijania się w kocyk) zrezygnowałan ze względu na rzekomą możliwość skrętu żołądka, chociaż myślałam że dotyczy to sytacji jedynie po jedzeniu. Jestem zbyt przewrażliwiona ;). Ulubione sztuczki Emeta to obrót i wstydź się :).

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.