O "zimie", relacjach i feriowej depresji.

Dzisiejszy post będzie krótki, jak z resztą większość na tym blogu. Matko, kiedy nauczę się pisać więcej?

Uwaga, będę marudzić.
W ciągu ostatnich dni tracę chęć do wszystkiego. To "wszystko" wydaje mi się szare i niebywale nudne. Myślę, że ferie trwają jak dla mnie za długo. Mimo burzy egzaminów, jednak tęsknię za szkołą, byleby uciec od rzeczywistości. W szkole nie trzeba o tym myśleć i to jest jak dla mnie jej dużym plusem. Niektórzy chcieliby, żeby ferie trwały dłużej, ale mój limit jest już wyczerpany i nerwy jedynie się powielają. Wszystko przez zbyt dużą ilość wolnego. W moim przypadku może to ponieść na prawdę wielkie konsekwencje.



Można by powiedzieć, że nie ma to jak "zwalić" wszystko na pogodę, ale jednak ma ona duże znaczenie w samopoczuciu. A jak dla mnie - kałuże, wiatr i chłód - nie sprawiają, że nastrój staje się lepszy. Dla mnie sam fakt, że pierwszego stycznia nie ma śniegu jest fatalny, ponieważ uwielbiam śnieg i wszystko, co ze śniegiem związane. :D Mimo wszystko mogę śmiało stwierdzić, że nowy rok zaprezentował się bardzo, bardzo źle.

 
Jak już wspomniałam, ostatnio dużo pracujemy jeśli chodzi o wychowanie (i nie tylko, o czym za chwilę się przekonacie :D) Jak na początek, mogę powiedzieć, że wszystko idzie pomyślnie i według planów.



RELACJE
Mira jest w procesie nauki kontaktu wzrokowego, a poza tym myślę, że odnalazła we mnie przyjaciela. (NO NARESZCIE) Oczywiście z wzajemnością. :) Cieszy mnie to, ponieważ dzięki temu potrafi ona sprawić, że przestanę marudzić nad pogodą, co jest moim wielkim utrapieniem.

SZTUCZKI
Tutaj nie mogę się zbytnio rozpisać. Mira uczy się szybciej i chętniej, z czego jestem jak najbardziej zadowolona. Aktualnie powtarzamy nauczone sztuczki, utrwalamy świadomość zadu i nastawiamy się na frisbee. Mira łapie różne obiekty w powietrzu, ale nie wiem, jak zareaguje na dysk. Myślę nad zakupem gumowego frisbee, którego raczej się nie przestraszy. ;D

"BYCIE ALFA"
Wszystko zmierza w dobrym kierunku. Mira coraz rzadziej ciągnie na smyczy, przepuszcza mnie przez drzwi (jak to brzmi XD), ale nad uległością musimy jeszcze popracować. Zaczyna na mnie skakać..

ĆWICZENIA
 I BOOM! Zaczęłyśmy biegać, przez co sylwetka Miry nieco się poprawiła, nie wspominając o efekcie Jojo na jej podbrzuszu, który nie chce ustąpić. Jak więc zauważyłam zmianę sylwetki? Nabrała trochę mięśni, stała się nieco szczuplejsza. Mogę też podsumować, że charakter Miry sprzyja w ćwiczeniach, ponieważ rzadko kiedy ulega zmęczeniu i najprościej - sport sprawia nam radość. Wkrótce postaram się opisać, jak wyglądają ćwiczenia z Mirą. Zakupy już wkrótce. ;)



A jak spisują się Wasze postanowienia noworoczne? Pozdrawiamy, Wiktoria & Mira

4 komentarze:

  1. My cały czas dążymy do naszego postanowienia, ale kurcze..walczę z jego charakterem i walczę. Na pewno po pół roku trochę odpuszczę jeśli nie zacznie się zmieniać, a tego nie chcę.
    A Wam gratuluję, że na razie idziecie do przodu :).

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas cały czas sypie i sypie :D
    Koniecznie napisz o ćwiczeniach z Mirą. Jestem ciekawa jak to wygląda u Was :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.