HOT 7!


Jeżeli Mira obchodzi urodziny..
To wiedz..
Że coś się dzieje..

Cześć!
Dzisiaj wypadają siódme urodziny Miry. Wypadałoby popaplać o tym, jak szybko Mira dorosła, jak to ten czas leci, jak nie mogę uwierzyć, że to już 7 lat razem. Nie będę o tym pisała z wiadomych przyczyn - każda pańcia nie dowierza w szybkość upływającego czasu, który spędza ze swoim małym podopiecznym. Wszystko, co miłe, upływa szybciej.

 „Ktokolwiek wymyślił powiedzenie, że pieniądze nie przynoszą 
szczęścia, zapomniał o słodkich szczeniaczkach” - Gene Hill

Chciałabym rozpisać się w tym poście na kilka tematów, które, myślę, warto uwzględnić.
Zacznijmy od lekcji, jakie przyniosło mi przebywanie z Mirą.

Pojęcie "Pies" 
Pies w naszej rodzinie był zawsze, ale posiadanie własnego psa jest czymś więcej. Wcześniej psa uważałam za zwykłe zwierzę domowe, takie jak inne. Teraz pies jest nie tyle pupilkiem, co przyjacielem.

Praca
Przebywanie z Mirą czy oglądanie wyczynów innych właścicieli bardzo pomogło mi w zdobyciu większej motywacji do pracy z Mirą, czego skutki są coraz bardziej widoczne. Dużo pomogło mi też czytanie o szkoleniu psów. Wyeliminowało ono dużo błędów, jakie popełniałam, szkoląc Mirę. Kilka lat temu nawet nie myślałam o tym, żeby Mira zostawała i wracała na moją komendę. Wszystko za sprawą metod pozytywnych, które uważam za najbardziej skuteczne metody szkoleniowe nie tylko psów, ale też innych zwierząt.

Poświęcenie
Mogłabym tutaj odwołać się do poprzedniego punktu. Każda kolejna sztuczka, komenda, eliminowanie czy przyswajanie nawyków - wymagało od nas sporego poświęcenia i wspólnego działania, co w niektórych momentach okazywało się dość trudne. 

Przejdźmy do tematu Before & After.

Charakter
Wcześniej: Mira na początku była ciętym psem, można było uznać ją za przysłowiowy trudny orzech do zgryzienia. Wykazywała się dużą dominacją i samodzielnością. Na spacerach ciągnęła, agresywnie reagowała na inne psy.
Teraz: Muszę przyznać, że dużo dała nam resocjalizacja i częstsze treningi. To był nasz klucz do sukcesu. Teraz Mira jest nieco bardziej uległym psem, opanowała chodzenie przy nodze oraz coraz lepiej reaguje na psiaki. Na wsi jest to trudnym posunięciem, psy są tu pobudzane do agresji przez "właścicieli". Na szczęście z biegiem lat zaczyna to się zmieniać, stary system pt."pies łańcuchowy" jest coraz rzadszy.

Wygląd
Wcześniej: Nigdy nie miałyśmy problemów z wagą, Mira jest psem dość lekkim na Rottweilera, ale za to mocnym. Najbardziej puszystą Mirę pamiętam za czasów szczenięcych. Miała ona mało rodzeństwa, więc było do dyspozycji więcej mleka matki. Z tego też powodu trafiła do nas w postaci turlającej się kulki. Jadła też sporo, do teraz jest sporym łakomczuchem. 
Teraz: Mira trzyma się w dobrej formie, je często w małych ilościach. Moim zdaniem najlepiej wyglądała zeszłego lata, miała widoczne mięśnie i wcięcie w talii. Teraz również, aczkolwiek po chorobie nasiliły się problemy ze stawami i nie wygląda już tak..


Tak natomiast prezentowała się kilka tygodni temu:

Zabawa i Sport
Wcześniej: Nasze zabawy skupiały się na piłkach i przeciąganiu szarpaków. Jedynym ruchem były spacery i ewentualnie letnie bieganie.
Teraz: Obecnie zdecydowanie więcej ćwiczymy i bawimy się. Oprócz szarpaków i piłek doszły również kongi, dyski i sztuczkowanie. Co do sportu, spróbowałyśmy sił na amatorskim torze przeszkód, bikejoringu i biegania. Jak na razie biegamy na dość krótkich dystansach, ale czas pokaże.

To tyle. :)
Zajmijmy się jednak ogólnym przebiegiem dzisiejszego święta.
Wbrew mojemu pesymistycznemu podejściu, było całkiem dobrze.
Rano poszłyśmy na krótki spacer w celu przetestowania piłki. Był to główny punkt naszego wypadu, ponieważ Mira od razu ją polubiła. Kiedy wróciłyśmy do domu, zostałyśmy same. Wtedy postanowiłam przetestować kolejne zabawki. Muszę powiedzieć, że myślałam o zupełnie innym efekcie - Mira przez całą godzinę leżała na środku salonu bawiąc się trzema zabawkami po kolei.
Niestety, tortu nie było, aczkolwiek Mira otrzymała ode mnie paczuszkę ze smakołykami, które wręcz pokochała. Myślę, że jest to dobry sposób na treningi, ale nie chcę rozpisywać się na ten temat TU. Dlaczego? Jestem w trakcie pisania recenzji dotyczących dzisiejszych prezentów. Jeśli jesteście ciekawi, zapraszam do zakładki "Recenzje". Wkrótce pojawią się nowe wpisy. ;)

Na koniec chciałabym podziękować Mirze za te 7 cudownych lat,
za to, że pocieszała mnie, kiedy tego potrzebowałam,
za to, że zawsze wiedziała, jak rozbawić mnie do łez,
za to, że nigdy nie ustępowała,
za to, że nauczyła mnie odpowiedzialności i wytrwałości.
Sto lat, kochanie!


9 komentarzy:

  1. Fajny post :)
    Wszystkiego Najlepszego dla Miry. Ucałuj ją ode mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy post i pomysł na niego. Sto lat dla Mirki. Niech żyje jeszcze kolejne 7... Pozdrawiamy i zapraszamy dziennik-labow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkiego najlepszego! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak weszłam na bloga to aż mi oczy zaczęły błyszczeć na rottweilera, które tak bardzo podizwiam ;)
    Świetny design i styl pisania, a Mira na pierwszym zdjęciu wygląda jak główny przedstawiciel rasy. Co do spadku formy to mogłabym wiedzieć czy nad nią pracujecie? Jeśli nie to polecam zacząć od ciągnięcia roweru ( oczywiście,bez przesady) i opony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za miłe słowa :)
      Spadek formy naprawiamy poprzez częstsze ćwiczenia, szczególnie bieganie i wzmacnianie stawów. Myślałam o ciągnięciu opon, zresztą bardzo mi się ten pomysł spodobał. Nie wiem jednak, czy Mira nie zniechęci się po pierwszym treningu, ale postaramy się o motywację i zobaczymy, co z tego wyjdzie.

      Pozdrawiam. ;)

      Usuń
  5. 100 lat Mira! :D Jeszcze więcej zabaw, jedzonka i wspólnych spacerów z pańcią :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O jeju!!!!! Jaka słodycz na pierwszym zdjęciu! :O Rozpływam się... <3
    Zdrówka dla Mirki! No i może nie stówki, ale piętnastki...? Oby jak najdłużej cieszyła oczy swoich właścicieli! :)
    Pozdrawiam! :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudownie wiedzieć, że doceniasz chociażby najmniejsze szczegóły, które zmieniły się za sprawą Miry, widzisz jak zmieniła się w ciągu paru poprzednich lat, przyznajesz się do błędów, ale i ,,chwalisz się'' wzlotami.
    To piękne, że tak bardzo dbasz i troszczysz się o swoją podopieczną, ciągle na nią nie narzekasz.

    Przepraszam najmocniej za spóźnione, ale jakże mocne i prosto od serca: Sto lat Mirciu, trzymaj się i doceniaj jaką masz dobrą właścicielkę! :)

    Pozdrawiamy,
    Gosia & Ruby
    ruby4x4.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. W imieniu Mirki dziękuję za wszystkie życzenia! :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.