Kolejne dni ćwiczeń + pierwszy kleszcz

Cześć,

U nas wszystko dobrze. No prawie, bo Mirę dopadł kleszcz. Co ciekawe, to pierwszy kleszcz, jakiego "złapała" kiedykolwiek. Sięgając pamięcią, była przeciwko nim wyjątkowo odporna (szampony i obroże przeciw insektom). Cóż mogę jeszcze powiedzieć, wypadki się zdarzają, a kleszcza udało się usunąć.Jak doszło do tego zdarzenia, nie wiem. Przeczuwam, że to po naszym spacerze, kiedy to odpoczywałyśmy pod drzewami. 
Niestety, od jakiegoś czasu nie biegamy. Jest zbyt gorąco. Skupiamy się natomiast na ćwiczeniu prostych sztuczek (psi mózg w trakcie upałów nie pracuje zbyt dobrze. Ludzki w sumie też, dlatego przepraszam za moje dzisiejsze pismo, jestem zmęczona ._. ).

 Nasze nowe tereny do spacerów. :D


3 Dzień Ćwiczeń - targetowanie dłoni
Chciałam zabrać się za coś, co Mira uwielbia. Banalna sztuczka i nagroda. Trzeciego dnia wykonałam niebieski target (a niebieski dlatego, że pies go zauważy). W sumie nauka targetowania polegała na tej samej zasadzie, co "daj łapę". Żeby Mira odróżniała obie sztuczki, posłużyłam się jednak innym słowem i "wytłumaczyłam" Mirze, że celem jest dotknięcie targetu. Niedługo będziemy uczyły się zamykania drzwi, a także sztuczki "łapki". Do tego przydatne jest właśnie targetowanie określonego przedmiotu.

Jakość nagrywania kompaktem ;____;

4 Dzień Ćwiczeń - kontakt wzrokowy
Kontakt wzrokowy udało nam się zyskać dość szybko. Wystarczyło nam kilka lekcji z nagradzaniem za dłuższe jego utrzymanie. Jeśli chodzi o rozproszenia, idzie nam to opornie. Na to poświęcimy najbliższe sesje treningowe.



5 Dzień Ćwiczeń - chodzenie przy nodze
Ostatnio narzekałam o ciągnięciu na smyczy. Teraz problem stopniowo maleje, ponieważ prowadzenie na smyczy jest nagradzane i w jego trakcie Mira wykonuje komendę "równaj". Kiedyś nagradzanie za chodzenie na smyczy było dla mnie dość dziwne i nie przykuwałam do tego takiej uwagi. To był błąd i najprawdopodobniej przyczyna ciągnięcia.


6 Dzień Ćwiczeń - przywołanie
Nie miałam w planach ćwiczeń z przywołania, aczkolwiek po ostatnich doświadczeniach stwierdziłam, że jest to potrzebne. Mira mimo wieku przeżywa pewnego rodzaju bunt i coraz rzadziej przychodzi na zawołanie. Dlatego postanowiłam przeznaczyć kilka lekcji na usunięcie tego problemu, który mógłby się coraz bardziej powiększać i doszłoby do samowolki.



A teraz nieudane chwile z treningów.. :D

To miała być sztuczka "poproś". 
Wyszło "trzymaj moją rękę i gryź moje palce".

"Powiedziałam ci przecież, że masz jej nie dotykać..."

"Ić stont cfelu. Melansz jest."

"Nie wejdę. To się rusza."

14 komentarzy:

  1. Widać, że Mira jest bardzo mądra i wile rzeczy umie i jest bardzo śliczna! :) ♥
    Ciekawy i fajny post!
    Pozdrawiamy!
    http://codziennebeagle.blogspot.com/
    Weronika i Molly

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poniekąd tak, ale jest także istnym wcieleniem szatana. W każdym razie dziękuję w jej imieniu za miłe słowa. ;)

      Również pozdrawiamy i wpadamy na blog. :P

      Usuń
  2. Świetnie wam idzie, powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie wam idzie, gratulacje! Za nami pierwszy tydzień wakacyjnego wyzwania! Relację zostawiliśmy na blogu, może wpadniesz? Czekam na wasze dalsze relacje! :)

    Pozdrawiamy Wiktoria&Fado
    Zapraszamy do nas: KLIK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och ach, jak miło :3
      Oczywiście, sama jestem ciekawa Waszych postępów. :)

      Usuń
  4. na ostatnim zdjęciu taka uśmiechnięta przy desce :)
    Fajnie wygląda.
    Ćwiczycie tylko jedną rzecz dziennie? bo tak opisywałaś co danego dnia robiłaś, ale robisz tylko to czy mieszasz zajęcia i komendy i sztuczki?

    Pozdrawiam
    Michał
    www.szkola-doberman.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, staramy się pracować nad wyglądem, ale przed nami jeszcze długa droga.

      Nie. Oprócz konkretnego celu, jaki zamierzamy danego dnia zrealizować, organizujemy również zajęcia siłowe i umysłowe.

      Usuń
  5. Poproś-przytulotor zjadający rękę wygrał :D
    Może jakiś filmik na koniec wyzwania? Ja jestem za :D

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas wręcz odwrotnie...
    Ciągle pada lub wychodzi mieszanka słońca i deszczu, a najwyższa temperatura do tej pory wyniosła 23 stopnie.
    No nic, Polska pogoda...

    Gratulujemy postępów i... upadków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś trzeba się dostosować :D
      Dzięki!

      Usuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.