O ćwiczeniach, emocjach i wychowaniu..

Czyli w skrócie mówiąc nowości.
Chcieliście więcej tekstu, a ja nie chciałam zanudzać. Cóż, zapraszam do lektury :"D

Plany ciągle ulegają zmianom, co bardzo mnie irytuje.
Dzisiaj miałam jechać z Mirą do miasta. Wszystko naszykowane, pies wykąpany i wyczesany, ja uśmiechnięta od ucha do ucha, aparat naładowany.. i pomyśleć, że jeden mały szczegół sprawił, że nici z wyjazdu. Miałyśmy też pojechać do weterynarza i nad jezioro.. Nie wiem już czy się śmiać, czy płakać. Nie oznacza to, że rezygnuję z wycieczki. Jest ona nadal możliwa, tylko.. wszystko musi być perfekcyjnie zaplanowane, aby nic się nie stało. A zatem muszę ożywić w sobie dawnego perfekcjonistę, co będzie nie lada wyzwaniem. :D

Od poniedziałku jestem na wsi. Od poniedziałku również realizuję kolejne punkty związane ze szkoleniem Miry (no, staram się realizować ._.). 3 ostatnie dni były bardzo wyczerpujące, ale myślę, że było warto. Oprócz naszej "sztuczkowej" rutyny, pracowałyśmy również nad wychowaniem. Bez żadnych wcześniejszych planów spotkałam się z Państwem, którzy szkolą psy (nie lubię określenia "treser"), dużo rozmawialiśmy na temat Miry i jej ogólnego wychowania. Mówiąc pół żartem, pół serio - psina nie lubi swojej dotychczasowej posady i chce awansować na wyższe stanowisko. Myślę, że wiecie, o czym mowa. W każdym razie, rady okazały się bardzo przydatne i zdecydowanie nam pomagają.


Mirosława aka Król Dżungli.

W poprzednim poście zajęłam się tematem opanowania emocji.
Myślę, że ćwiczenia na zrównoważenie tego jakże tajemniczego umysłu okazały się naszym wybawicielem. Jak na razie udało nam się zwalczyć.. 

1. Oszczekiwanie osób będących blisko ogrodzenia.
Kilka dni temu przyszedł kurier. Reakcja Miry: uważnie patrzy, zachowuje dystans, nie szczeka. Nie spodziewałabym się takiego efektu, dla niej każda obca osoba stojąca przy ogrodzeniu była intruzem. Gen obrońcy jednak pozostał i Mira ma się na baczności.

2. Skakanie na ludzi.
To było naszym wielkim problemem, który pojawiał się w czasie witania, pożegnania etc. Zamiast skakać, łasi się jak kot i czeka na głaskanie. Wcześniej sucz zachowywała się... trudno to opisać słowami, trzeba było po prostu to widzieć. :"D

^  Skakanie w skutkach  ^

Natomiast nie udało nam się z zachowaniem wśród innych psiaków. Myślę, że wkrótce zrobimy parę takich ćwiczeń, m.in. podczas wizyty w parku, gdzie psów jest tyle, co ludzi. Szczerze mówiąc, mam mieszane uczucia. Nie wiem, ile da nam jedna czy dwie lekcje... Mira od kilku lat ma problem z "odnalezieniem się" wśród innych psiaków, gdyż właśnie od kilku lat nie ma drugiego towarzysza, a także inne psiaki po prostu źle na nią reagują. (Ale czego można się spodziewać po psach na wsi, które rzucają się na wszystkich i wszystko...)

Naszym sposobem na opanowanie emocji było nagradzanie dobrych zachowań i reagowanie komendą "nie" na złe zachowania, a po za tym ogrom cierpliwości. To wystarczało ;)


Ćwiczenia idą nam powoli, jednak większość naszych treningów jest, myślę, skuteczna.
W trakcie tych trzech ostatnich dni miałam spore pole do popisu (człek i pies - home alone), jednak nie zostały w pełni wykorzystane przez inne obowiązki, które na mnie czekały. Cóż, zaszczyt bycia w domu sam na sam z psem nie jest przecież taki bezinteresowny, jak mogłoby się wydawać. Przynajmniej u nas, nie wiem jak jest w innych przypadkach. ;D

(Zdjęcia wykonywane we wtorek, czyli wtedy, kiedy miałyśmy wyyy.. na wszystko, co zresztą widać.
Wynagrodzę Wam to filmikiem, w końcu miałam realizować Wasze pomysły, nieprawdaż? :D)
Popracowałyśmy nad trzema rzeczami, a mianowicie..

1. Cofanie
To, o dziwo, poszło nam w szybkim tempie. Do tej sztuczki potrzebowałyśmy kilku krzeseł ustawionych równolegle do ściany. (Odległość między krzesłem a ścianą przybliżona do szerokości psa). Wzięłam do ręki smakołyk i ustawiłam Mirę na przeciwko siebie. Następnie zaczęłam iść w jej kierunku, a więc automatycznie ona zaczęła iść do tyłu. To z kolei wiązało się z kliknięciem i nagrodzeniem. Później dorzuciłam jeszcze komendę "cofaj".
Zdjęcia z wspomnianego leniwego wtorku, kiedy Mira wycofywała się na zadku. Czy to nie wygląda śmiesznie?



2. Na miejsce
Nauka tej oto sztuczki była chyba najtrudniejszą rzeczą, jakiej podjęłam się w naszym letnim wyzwaniu. Sama sztuczka jest banalna. Problemem było jednak to, że sucz miała niezbyt dobry humorek (zepsucie ulubionego pluszaka) :/ 
Opanowałyśmy ją poprzez rzucanie smakołyków na wskazane miejsce i klikanie, kiedy pies na nie wejdzie lub wskoczy. Po kilku powtórzeniach, tak jak we wcześniejszym przypadku, "dorzuciłam" komendę na miejsce. Na początku ćwiczyłyśmy na kocyku, a potem z krzesełkiem. Wielokrotnie je używałyśmy, np. przy komendzie "wskakuj", toteż Mira nie miała problemów ze zrozumieniem, że trzeba na ów mebel wskoczyć. :D
Muszę jednak dodać, że krzesełko było wyłącznie elementem do ciekawszego zdjęcia i nie używamy go na co dzień przy tej sztuczce.


Ty, pacz! Jakieś człowieki nas nagrywajo!


3. Slalom
To akurat było najłatwiejsze, gdyż Mira znała tę sztuczkę wcześniej i nie ma już problemem z byciem "pod". Z racji wtorkowego stanu depresyjnego Miry musiałam posłużyć się smakołykami, gdyż bez nich psina miałaby mnie w głębokim poważaniu. Na planowanym filmiku będziemy jednak ćwiczyły tę sztuczkę bez żadnych "wspomagaczy", jedynie z nagrodą na koniec ćwiczenia. Musimy jednak popracować nad tempem, które w tym przypadku nie jest zadowalające. 


Mogłam też popracować nad zaszyciem spodni, które są wyjątkowo nieodporne na nasze treningi. Psiarze to jednak mają problemy :"D


Wracając jednak do filmiku, którego staram się trzymać jako tajny dokument..
Spróbuję napisać o wszystkim. Jeśli coś przeoczę, zapytajcie w komentarzu.

1. Filmik przewiduję wówczas, kiedy dopracujemy wszystkie planowane 
sztuczki. Myślę, że jeszcze w tym miesiącu powinien się pojawić.
2. Na filmiku będą urywki ze sztuczek oraz posłuszeństwa.
3. Postaram się nagrać na nim wszystkie nasze sztuczki, 
które szlifowałyśmy i których się uczyłyśmy.

Miałam zwątpienia, czy nie wgrać filmiku pod koniec sierpnia, jako podsumowanie wakacji.
Jednak biorąc pod uwagę zbliżający się natłok wyprawek szkolnych, postanowiłam nagrać film wcześniej, a na podsumowanie wakacji przeznaczyć osobny post. 
Co o tym myślicie?

12 komentarzy:

  1. Fajne ćwiczenia i wielkie poprawy. Tak trzymajcie :)
    Zapraszam do mnie: http://funiazuzia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Super że idzie wam o wiele lepiej :). Heh też nie lubię określenia ''treser'' :P fajnie że miałaś możliwości pogadania z kimś o Mirze. Gratuluję wam postępów.
    Zapraszamy na nowy post! :)

    Pozdrawiamy
    Laura&Shira

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :) Niby jedna sztuczka, ale tak cieszy! XD
      Treser zawsze kojarzył mi się źle, ale z drugiej strony nie mogłam znaleźć innego słowa.. Nie wiem, szkoleniowiec? :"D Spotkanie dużo nam dało, pewnie nie było naszym ostatnim :)

      Pozdrawiamy!

      Usuń
  3. Dziękuję serdecznie za rozpatrzenie m.in. mojej prośby. :)

    Widzę, że dobrze Wam idzie, toteż oby tak dalej!
    Bardzo fajnie, że miałaś przyjemność spotkać się z takimi ludźmi.
    Po raz kolejny dzięki przeczytaniu Twojego posta przypomniałam sobie o czymś bardzo ważnym. Nie wiem jak Ty to robisz, ale nie przestawaj, a być może poprawię swoją pamięć i koncentrację. :D
    Ogółem bardzo ciekawy post (jak zresztą każdy) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, jak kocham takie motywujące komentarze! :D
      Dzięki, wena mi pomaga i słowa same się piszą. ;)

      Usuń
    2. Nie dziękuj, taka prawda! ;)
      W takim razie zazdroszczę, bo ja choć dziś wróciłam z wyjazdu, na którym tak wiele się działo po raz kolejny nie wiem co mam napisać, a wszyscy moi Czytelnicy, którzy jeszcze parę postów temu jakże zachwalali mojego bloga, teraz ignorują moje komentarze na ich blogach...
      Cóż, lajf is brutal... D:
      Ale faktem jest, że właściwie dopiero zaczynam wkręcać się w blogowanie, nawet jeśli nie wychodzi mi to najlepiej.
      Chyba czas na jakieś zmiany...

      Usuń
    3. Czasami i gapienie się w ścianę daje zastrzyk pomysłów! :D
      Skoro wycieczka była tak interesująca, to może ją opiszesz? Ja jestem za, chętnie poczytam. ;)

      Co powiedzieć.. bywa. Początki zawsze bywają trudne, później jest tylko z górki. Trzymamy kciuki! :)

      Usuń
    4. Fakt. :D
      Jeśli nic innego nie przyjdzie mi do głowy, to być może spróbuję. :)
      Również jest to racja. Jeśli nie wyjdzie to trudno, ale postarać się w końcu można, dziękuję za dawkę motywacji. :)

      Usuń
  4. Gratuluje postępów ;) Bedziemy wpadać do was częściej!
    Pozdrawiamy i życzymy jeszcze wielu sukcesów :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyczekuje z niecierpliwością nowego filmiku! :D Również nie przepadam za określeniem treser, kojarzy mi się od razu z cyrkiem i panem, który męczy biedne zwierzątka... dużo lepiej brzmi trener :D Gratulują postępów!

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.