Opanowanie emocji..

Ten cudowny moment, kiedy wracasz do domu po ciężkim dniu.. i czekają na Ciebie pies z mieszkaniem - oba w stanie opłakanym. No właśnie, dzisiaj mowa o opanowaniu emocji (bądź instynktu, jak kto woli. Wiem, temat kontrowersyjny).


Mira jest psem o silnym charakterze. Owszem, temu nie zaprzeczę. Ostatnio jednak jej emocje stają się coraz bardziej "dramatyczne". Trudno użyć mi tutaj innego słowa, gdyż sucz zachowuje się niczym aktorka na deskach teatru. Humorów jest więc bardzo dużo.

Problem nasilił się stosunkowo niedawno, kiedy Mira miała zafundowane nieco zbyt dużo bodźców. Kolejne agresywne psy za płotem, moja nieobecność kilka razy w tygodniu, dźwięk kosiarki, burze, upały, spacery o późnych godzinach.. Wszystko stało się tak nagle.
W skutkach Mira zaczęła intensywniej reagować na.. wszystko. Na powitania, rozstania czy też właśnie wyładowania atmosferyczne. Wszystko to zaczęła przyjmować bardziej "do serca".

 Przeciętne przywitanie (kilka dni temu)

Dobra, ale jak to wygląda w praktyce?
A tak, że kiedy wychodzę z domu, płacze. Kiedy wracam, płacze (i skacze). Kiedy słyszy kosiarkę - płacze. Kiedy nadchodzi burza, chowa się gdzie popadnie. Kiedy oszczekuje ją pies, odpłaca się tym samym... Dlatego wzięłam się za opanowanie emocji, a trwa to nadal.

Sposoby, które używam (i które polecam):
- nagradzanie za każde dobre zachowanie. W naszym przypadku jest to kluczem, ponieważ Mira bardzo ceni sobie nagrody.
- nauka "nie", czyli mówiąc bardzo w skrócie - lepszy sposób, niż tradycyjne "karcenie"... Odniosłabym się również do ignorowania, jednak nie zawsze jest to dobre wyjście, a przynajmniej w naszym przypadku.
A oprócz tego:
- zostawianie (w domu) z dużą ilością zabawek, aby zająć psa czymś, co sprawia mu przyjemność i umilić mu czas spędzony samotnie.
- kwestia przyzwyczajenia. Wiadomo, że pies nie ucieknie od burz, innych psów czy kosiarki. Aby zaczął je tolerować, potrzeba tu pewnego rodzaju resocjalizacji.


(Definicja zaspokojenia psa podczas nieobecności właściciela)

Powyższe 4 punkty bardzo pomagają nam w rozwoju naszego psio-ludzkiego team'u i myślę, że bez nich nie udałoby mi się uzyskać pozytywnego efektu. Posługując się nimi, z dnia na dzień jest coraz lepiej.

16 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki za poprawę :).
    Zrezygnowałabym tylko z patyka, może być niebezpieczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bezpieczny patyk uległ zniszczeniu, a szkoda. Dzięki za spostrzeżenie. ;)

      Usuń
  2. Cieszę się, że robicie postępy.\

    OdpowiedzUsuń
  3. Powodzenia. Mój pies akceptuje kosiarkę. Jeśli chodzi o zostawanie w domu, klasycznie KONG i co u mnie się znakomicie sprawdza denta fun chipsy trixie (http://www.zooplus.pl/shop/psy/gryzaki_dla_psa/trixie_przysmaki/dentystyczne/31108) znakomite po prostu, bardzo Ci pomogą ;)

    Ps. Czyżby lęk separacyjny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za podesłanie linku. ;)
      Obejrzałam produkt i pewnie niedługo go zakupimy. Tym bardziej, że sucz ostatnio je dużo wołowiny, a ja szukałam "tego czegoś". No i w końcu. :"D

      Przeczuwam, że tak, chociaż nie znam się zbytnio w tej kwestii.
      U moich psów jedynie 1 na 8 miał ten lęk, a był to wielorasowiec z kartonu. (Długa historia, ale fakt, znalazłam szczenię w kartonie). Jeśli chodzi o Mirę, nigdy się tak nie nasilał, zawsze była spokojniejsza i bardziej zrównoważona.. Ale co za dużo, to niezdrowo (bodźce), więc mózg zaczął ewidentnie świrować.

      Usuń
  4. Oby było coraz lepiej :)
    Zapraszamy i obserwujemy
    bibiblogdog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Życzymy powodzenia! :)

    Pozdrawiamy
    http://plutoifigaro.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Powodzenia Wam życzymy!
    Trzymamy łapki i kciuki! :D
    Pozdrawiamy!
    Zapraszamy do nas,
    http://codziennebeagle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. My walczyłyśmy z opanowaniem emocji przy witaniu z ludźmi i psami przez dobre 2 lata ;) Teraz mogę w końcu przywitać się na spacerze ze znajomym i jego czworonogiem bez obawy o wyrwaną rękę i połamane nogi ;) Abi kompletnie nie mogła poradzić sobie z własnymi emocjami, kiedy działo się za dużo, było za dużo dźwięków albo wszyscy chcieli się z nią witać, choć wiadomo dalej nie jest idealnie :)
    Trzymam za Was kciukasy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, czyli nie tylko my mamy ten problem. :D
      Dzięki za wsparcie. ;)

      Usuń
  8. Opanowanie emocji u nas jest pod znakiem zapytania, przy jedzeniu, zobaczeniu smyczy która zwiastuje wyjście na spacer bądź bieganie było tak entuzjastyczne ale daliśmy sobie z tym radę. Natomiast mamy problem z tym gdy przychodzą goście i prosto z rękami do Fado czyli głaskanie. A jak ludzie chcą głaskać to Fado duspko nadstawia co z tego że pełno sierści później ląduje na ubraniu gościa który później robi kwaśne miny i próbuje otrzepać biszkoptowe kłaki.
    Trzymamy za was kciuki! :)

    Pozdrawiamy Wiktoria&Fado
    Zapraszamy do nas: KLIK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcieranie się w gości, skąd ja to znam :"D
      Dzięki, my za Was również! :)

      Usuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.