Podsumowanie lipca

31 dni wakacji minęły w mgnieniu oka. Nie zabrakło smutku, ale było też wiele radosnych chwil, które wspominam z uśmiechem na twarzy. Dużo udało nam się zrobić, a z drugiej strony jest jeszcze masa rzeczy, nad którymi musimy popracować. Nie mogę jednoznacznie określić tego miesiąca, jednak z pewnością pozostanie on w mojej pamięci. Tegoroczny lipiec mogę uznać jako Déjà vu ubiegłorocznych wakacji, ponieważ rok temu było bardzo podobnie - dużo nowych przeżyć, które postaram się wymienić poniżej. ;)

1 lipca
Z okazji Dnia Psa, Mira dostała koszyk ze smakołykami i zabawkami. Przetrwały w 3/4 swojej masy, więc jestem pod wrażeniem :"D Przez tydzień przekonałam Mirę do nagradzania w postaci piłek i szarpaków, co wcześniej było niemożliwe. :P

7 lipca
Skupiłyśmy się na komendach, używając klikera w bardzo oryginalnej postaci :P Z trudem psina opanowała dostawanie między nogami. Następnie slalom, na miejsce, cofanie, kontakt wzrokowy, chodzenie na smyczy i przywołanie. W końcu i poradziłyśmy sobie z zostawaniem bez kontaktu. Och, jak długo na to czekałam! :)
Ekhem, po za tym Mira tego dnia złapała kleszcza.. pierwszy raz w swoim żywocie :"D

10 lipca
Tego dnia i kilka kolejnych dni przeznaczyłyśmy na sztuczki. Oprócz tego wzięłyśmy się za opanowanie emocji, gdyż Mira pod ich wpływem robiła różne, dziwne rzeczy. Skupiłyśmy się na nauce "nie", a raczej szlifowaniu. Poskutkowało to tym, że Mira na komendę puszcza kapcie z pyska, przestaje wykradać rzeczy ze stołu, poszukiwać skarbów w śmietniku, czy oszczekiwać kuriera. :D Mimo, że jest to połowa zamierzonych celów z "opanowania emocji", to jednak dotychczasowe wyniki mnie satysfakcjonują. :D

16 lipca
Spotkałam się z trenerami psów. To spotkanie wniosło w nasz team wiele pozytywów, zaczęłam lepiej "rozumieć" Mirę i obchodzić się z jej humorkami.

19 lipca
Tego dnia zabrałam Mirę do miasta, gdzie przeprowadziłyśmy resocjalizację. Mira miała do czynienia z obcymi ludźmi i psami, robotami drogowymi, a także niemiłosierną burzą. Uwzględnię też podróż autem, aczkolwiek u nas nie jest to nowością. Problemem było jednak wejście do samochodu, gdyż musiałam wcisnąć się z Mirą do bagażnika (odkrytego!). Sama nie weszła nawet poprzez machanie mięsem przed nosem. :D

21 lipca
W tym dniu wyruszyłyśmy do Doliny Pacynki, gdzie Mira postawiła pierwsze kroki w wodzie. Po latach przekonała się, że woda to w sumie nic złego. :)

23 lipca
W tym dniu natomiast poszłyśmy na głębszy obszar, gdzie sucz oderwała łapy od ziemi i zaczęła płynąć. Złota rada dla właścicieli: Nie pływajcie bezpośrednio obok psa. Siniak długości uda gwarantowany, ale wiadomo, nowe świeeeeetne przeżycia = zniknięcie zdolności panowania nad sobą. No, przynajmniej w moim przypadku. :"D (Będzie filmik, na którym niedźwiadek pływa. Chcę też zrobić filmik z OBI, ale samemu trochę ciężko..)
Tego samego dnia Mira spotkała się z Mikusiem, wówczas kontynuowałyśmy resocjalizację. Ku mojemu zdziwieniu nie szczekała, ani nie rzucała się, jednak ów spotkanie przeprowadziłam w kagańcu.. i nie wiem, czy żałować, choć bez kagańca mogłoby być dość niebezpiecznie.


A Wy, jak oceniacie ten miesiąc?


21 komentarzy:

  1. NO duże postępy robicie. Zdjęcia są suuuuper !Pozdraiwamy i zapraszamy na nowy post dziennik-labow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miłe słowa :)
      Już wpadamy ;)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Nmzc. Proszę, zajrzyj do nas: http://funiazuzia.blogspot.com/

      Usuń
  3. Super, że wchodzi do wody! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pozazdrościć... My (no dobra ja, Ruby ma wszystko gdzieś) nie mamy zbytnio czym się pochwalić. Jedyne czego udało mi się nauczyć Ruby to waruj, PRZEZ MIESIĄC!
    Żenada...

    Wam natomiast serdecznie gratuluję tak wielkiego progresu i życzę dalszych sukcesów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łojć! Jest jeszcze sierpień ;D
      Ale sztuczki to nie wszystko ;)
      Dzięki :)

      Usuń
    2. Prawda, ale nic innego w ogóle nam nie wychodzi, a to... jakoś :D

      Usuń
  5. Gratuluje postępów! :)
    | thindogs.wordpress.com |

    OdpowiedzUsuń
  6. Super że robicie tyle postępów. My nie mamy czym się pochwalić, ale oby sierpień poszedł lepiej :)
    Pozdrawiamy
    http://niszczycielsko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, trzymamy kciuki. ;)
      Wpadniemy. :)

      Usuń
  7. Widzę, że na prawdę sporo ćwiczyłyście. Świetnie słyszeć o postępach (:

    OdpowiedzUsuń
  8. O tak... po pływaniu z Abi w morzu, moje nogi były tak podrapane i poobijane jak nigdy ;) Gratki dla Was za postępy, tak trzymać! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gojenie najgorsze.. nie wspominając o ciągłym zaczepianiu o wszystko. Trzeba mieć po prostu pecha :"D
      Dzięki! ;)

      Usuń
  9. Gratulację! W tydzień opanować tyle sztuczek, to naprawdę wielkie osiągnięcie! :D
    Jak dopracowałyście kontakt wzrokowy, za pomocą klikera?

    Pozdrawiamy, Nero i Miki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Połowa była jedynie dopracowywana, wcześniej były już znane. :P
      Kontakt wzrokowy należał właśnie do tych dopracowanych, jednak użyłyśmy klikera, aby nauka poszła szybciej. ;)

      Również pozdrawiamy, wpadniemy :)

      Usuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.