Recenzja Comfy Sofia

Cześć,
Po raz kolejny dałam się wciągnąć w moc zakupów.. Ta, standard..
Najdziwniejsze jest to, że to już drugie psie zakupy w tym tygodniu, ale kto powiedział, że nie wolno szaleć? :D Niestety nie obkupiłyśmy całego sklepu, aczkolwiek kupiłam 4 produkty - 2 zabawki i 2 artykuły do jedzenia. Mogłam kupić więcej, ale..
Tuż na półce przede mną wisiał kong orka jack.. Wpatrywałam się w niego dość długi czas. Odeszłam na chwilę w poszukiwaniu innych kongów, dla porównania, po czym wróciłam na miejsce, a orka tym czasem była już w czyjejś reklamówce.. Wniosek? Kupować, póki jest. ._.

Przepraszam, że wstawiam zimowe zdjęcie..
Ale jest po prostu za ciepło.

Bądź, co bądź, kupiłam produkty, z których jestem na prawdę zadowolona. ;)
W tym poście przedstawię Wam recenzję kuli Comfy Sofia, która wynagrodziła mi nieco utratę orki. Tak, przywłaszczyłam ją sobie :"D



O   P R O D U K C I E

Comfy Sofia to neonowa kula o średnicy 8 cm. Kupiłam ją za 29,99 zł w sklepie zoologicznym. Jest rozmiaru L, czyli dla psów średnich (ja i moje kaprysy). Mimo to w naszym przypadku przetrwała dość długo. Na jej powierzchni znajdują się liczne, przyjemne w dotyku kolce oraz jeden otwór do wrzucania smakołyków.



 
F U N K C J E

Comfy Sofia może być użyta jako:
aport. To jej główne przeznaczenie i tutaj sprawdza się niezawodnie. Można zarzucić jej jednak twardą fakturę.
 
kong. Tutaj również należą się słowa uznania, pies musi się natrudzić, aby wydostać smaczki. Jest to jednak łatwiejsze, niż w przypadku klasycznych kongów.




 Z A L E T Y   &   W A D Y

+ Zabawka dostępna w Polsce             - Trudno ją wyczyścić (szczególnie środek)
+ Wielofunkcyjna                                    - Smaczki szybko wypadają
+ Trwała                                                    - Nie nadaje się dla każdego psa
+ Bezpieczne tworzywo                         - Słabo widoczna dla psa
+ Unosi się na wodzie                            - Pies może mieć problem z wytropieniem (dlatego też
+ Skoczna i sprężysta                             odsyłam do zabawek zapachowych)
+ Bez piszczałki




P O D S U M O W A N I E

Myślę, że zakup tej zabawki będzie dobrą decyzją dla osób ceniących sobie funkcjonalność. Jeśli chodzi o psy, z pewnością sprawdziłaby się w przypadku aporterów czy psów potrzebujących wyciszenia. Zabawka wycisza z niesamowitą siłą, 
pies bawi się nią bardzo długo.
... i intensywnie :D


3 komentarze:

  1. Czyli u nas by nie przetrwała :p

    OdpowiedzUsuń
  2. A Abi niestety ma jakiś uraz do kolców lub wystających elementów na piłce i za nic w świecie nie weźmie takiego jeża do buzi ;) Najważniejsze, że u Was się sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Takiej zabawki w sklepach zoologicznych jeszcze nie widziałam. :D
    Nie będę takowej Ruby kupować, gdyż ma podobną i tak nie chce się nią bawić, a nawet używać jako kuli - smakuli. :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.