Wielki pies w wielkim mieście

Stało się, zabrałam Mirę do miasta! :D
Ehe, 5 dni temu...

Psina dzielnie przeżyła podróż, bez zarzutów. W czasie podróży miała dostęp do świeżej wody i była schładzana ręcznikiem. Oprócz tego wzięłyśmy jeszcze karmę, zabawki, smycz, obrożę, kaganiec, woreczek na niespodzianki.. i aparat :). Najgorzej jednak było z samym wejściem do samochodu. Było w nim dość chłodno, jednak mimo to sucz miała obawy, by wskoczyć. Dlatego wzięłam smycz w rękę i sama wskoczyłam do auta, a Mira za mną. :D



Kiedy dotarłyśmy na miejsce, poszłyśmy na spacer po Parku Kościuszki. Mira miała okazję do poznania nowych miejsc i w pełni ją wykorzystała. Przez większość czasu tropiła.
Pogoda w jednej chwili obróciła się o 180° i zaczął się upał. Wobec tego udałyśmy się w poszukiwaniu jakiejś kafejki czy miejsca, gdzie można po prostu wypocząć z psem. Nasze poszukiwania trwały długo, ale po jakimś czasie udało się.

Zatrzymałyśmy się w ogródku muzycznym, który - uwaga uwaga - jest przyjazny psom!
Ogródek nosi nazwę "Przy Łaźni", znajduje się na ul. Żeromskiego 56 w centrum Radomia.
Jest to miejsce idealne do wypoczynku z psem, każdy czterołapny gość jest traktowany ze szczególną troską. Psina może wypocząć i napić się świeżej wody, a właściciel może rozkoszować się shake'ami, smoothie, przeróżnymi rodzajami kaw i mrożonych herbat, czy też daniem grillowanym, różnymi dodatkami i lodami, które w takie dni są czymś wspaniałym. :D
Ponadto odbywają się tu spotkania na żywo z różnymi zespołami, kabareciarzami etc.
Ogródek ma swoją oficjalną stronę na facebook'u, gdzie możecie śledzić nadchodzące wydarzenia. Klikając w link poniżej przeniesiecie się na ów stronę.:




Cóż, można by wymieniać i wymieniać, ale bez wątpienia każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Nie mówię tu jedynie o jedzeniu, gdyż dużą część ogródka pełni muzyka, a dokładniej - wieczorki muzyczne. Odbywają się one od czwartku do soboty w godzinach 18.00 - 22.00. Osobiście uwielbiam na nie chodzić, dlatego też możecie nas tam spotkać. :)

 Przypadek? :D

Warto wiedzieć !
1. Psy ras agresywnych powinny być w kagańcu. (można uzgodnić :D)
2. Psy powinny być trzymane na smyczy.
3. Ogródek jest czynny od 10.00 do 22.00 / ?




Po chwili zaczęła się burza. Najgorsze okropieństwo w tym dniu.
Wszystko działo się w pewnej kolejności. Najpierw niepozorny deszcz, potem błyskawice i grzmoty, a na samym końcu grad wielkości nieco większej niż przeciętna truskawka. Nie wiem co zrobiłabym na miejscu Miry - tyle wydarzeń jednego dnia mogło ją wykończyć. Wbrew moim przekonaniom Mira przeżyła te niespotykane dotąd wydarzenia ze stalowym uśmiechem na twarzy. Cały czas zresztą była głaskana, co tu mówić o stresie :D
Najbardziej cieszący był jednak fakt, że można było schować się pod ogromnymi parasolami. Wraz z nami chowało się kilkoro innych ludzi. Nikt nie był jednak tak przerażony burzą, tak, jak Mirą. Bo cóż jest straszniejszego od psa siedzącego obok pańci? :"D

   
Po wycieczce wróciłyśmy na wieś. Cała okolica wyglądała jakby po przejściu tornada. Leżące na ulicach drzewa i znaki drogowe, rozwalone ogrodzenia, a ponadto spadające co kilka sekund gałęzie wielkości człowieka.. Można się domyślić, że nie było prądu (na czas 3 dni). ;)


16 komentarzy:

  1. Dobrze że Mira dobrze zniosła podróż. U nas każda kończy się wymiotowaniem, chyba zainwestuję w jakieś tabletki :) Fajnym pomysł z tym parkiem, u nas (białystok) jest wielki problem gdy pies przejdzie uliczką miejscowego parku... Moja Pyza burzy się nigdy nie bała i miała to dosłownie gdzieś, natomiast z tak dużym gradem jeszcze się nie spotkała, znając ją pewnie próbowałaby go upolować. Dobrze, że wszystko wam dobrze poszło :)
    Pozdrawiamy
    http://niszczycielsko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również cieszę się z tego powodu :D

      Znam ten problem. Mira ma "kompleks niższości", do dużych psów odnosi się niezbyt dobrze. Wiem już nad czym popracować. :)

      Wpadniemy ;)

      Usuń
  2. Fajnie, że tak fajnie Mira zachowuje się w samovhodzie. Za to moja Funia, ładnie wskakuje, ale nieco jest zestresowana podróżą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jakaś zabawka pomoże? U nas najlepiej sprawdza się głaskanie.. i tyle :D

      Usuń
  3. Miałam kiedyś styczność z psem znajomej, który miał wielkie problemy co do samochodu i innych środków transportu. Niewyobrażalnie piszczał, wymiotował, załatwiaj sie pod siebie. No i było nici z wyjazdów.
    Dzięki Bogu Tytus dobrze znosi jazdę i super, że Mira też, a taki wypad do miasta to super socjalizacja, no i często nowe psie pyski :D
    PS, zmieniamy domenę. Mastersi z tytusowego bloga są dostępni teraz tutaj thindogs.wordpress.com, myślę, że tam też będziecie wpadać, pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda. :/
      Dobrze, że z Tytusem nie ma problemów. Myślę, że Mira jest tak pozytywnie nakręcona na podróże, bo wyjście z auta kojarzy z nowymi, fajniejszymi doświadczeniami. Gdyby nie one, nie wiem, czy byłaby równie uszczęśliwiona podróżą. :D

      Oczywiście, będziemy wpadać. :)

      Usuń
  4. Faktycznie tyle zdarzeń w ciągu jednego dnia nietrudno mogło przerazić nie tylko psa.
    Najważniejsze jednak, że pozostała część wycieczki się udała. :)

    Dziwi mnie tylko, że nie bałyście się siedzieć pod parasolem, w dodatku na dworze w czasie burzy... :D

    Pozdrawiamy i zapraszamy do nas. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, chyba nie żałuję. :D

      Wiesz, byłam przerażona, ale stanie z psiakiem za barkiem byłoby chyba wielką stratą dla ogródka. :"D Najgorszy był jednak fakt, że wszędzie były drzewa (okolice parku). Mogłyśmy udać się na rynek, tam byłoby bardziej bezpiecznie.. Ach ta logika :D

      Usuń
  5. Dobrze, że zniosła podróż bezproblemowo :) Najgorzej kiedy pies ma problem z jazdą samochodem i każdy wyjazd wiąże się z nerwami i katorgą, lepiej tego uniknąć ;) Widzę, że resocjalizacja idzie Wam coraz lepiej i nie próżnujecie, tak trzymać! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. ;)
      Nigdy nie spotkałam się z problemem w postaci psiego transportu, ale pewnie jest to bardzo niemiłe uczucie. :/

      Usuń
  6. Moja Zona też bardzo dobrze znosi podróże autem, także cieszę się, że i Wy nie macie z tym problemu to duży plus :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas też nie ma problemów z podróżą samochodem, pies właściwie sam od razu wskakuje :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe jak to musi wyglądać :P
      Ja zawsze myślałam, że większe psy mają problem ze wskakiwaniem do samochodu. No, zależy do jakiego :D

      Usuń
  8. Zazdroszczę wam tego ! Tika i Buster kochają podróże, ale dwa duże psiaki w małej Calibrze. Ych.. Pozdrawiamy i zapraszamy dziennik-labow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, szkoda :/
      Ale wszystko ma swoje plusy ;)

      Wpadniemy. :)

      Usuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.