Przypływ problemów.

     Cześć.
Minął pierwszy tydzień sierpnia, który nie zapowiada się jako miesiąc usłany różami. Jest wręcz na odwrót, a może i gorzej.. Nie wiem, jakiego słowa użyć, jednak jest źle, a ja potrzebuję mocnego kopa, który sprawi, że znowu będzie tak, jak kiedyś... Nie narzekam w tym momencie na Mirę, nie jest ona niczemu winna. Całą winę ponoszę JA, mój brak czasu i chęci do pracy. 

Ostatnio muszę włożyć swój cały wysiłek w upragnione marzenie związane z towarzystwem fotograficznym, a także związane z muzyką, która staje się coraz bardziej obecna w moim życiu. No właśnie, osobiste sprawy również dają popalić.. Wskutek tego, Mira staje się po prostu zaniedbywana pod względem ćwiczeń, mimo, że okres "urlopu" minął już dawno. 
A może przesadzam i nie powinnam w ogóle zajmować się sztuczkami, kiedy jest tak gorąco?

 Jedno z moich zdjęć, kiedy pogoda była IDEALNA.
Musiałam je wstawić, od razu zrobiło mi się lepiej.

     Nasza aktywność ogranicza się do jednego spaceru nad wodę.. raz na 2 dni.. Jestem tym zszokowana, tym bardziej, że jest to największa ilość czasu, który mogę poświęcić Mirze po za domem. Na podwórku jedyne, co robimy, to przeciągamy linę, leżymy w cieniu i schładzamy się. To tyle. Wahałabym się nawet, czy Mira nie zapomniała podstawowych rzeczy z OBIjania, które nie ćwiczymy od dłuższego czasu.

     Co kilka dni z niecierpliwością spoglądam na prognozy pogody, 
a ku moim oczom przedstawia się mniej więcej taki obraz..
 No więc właśnie.

     Miał być filmik z pływania. Obecny klip nie nadaje się do publikacji. Razi beznadziejnym filmowaniem (pozdro moja produkcja), a Mira w żadnym razie nie wygląda na zadowoloną. Kręcenie wyglądało mniej więcej tak:

- Zaczekaj, aż sama zacznie pływać.
- Ok.
- Pływa! Pływa! Nagrywaj!
W tym momencie Mira pływa, a ja zaczynam kręcić. Po kilku sekundach rezygnuje z pluskania, gdyż zobaczyła innego psa w oddali. Mira staje na plaży. Moja "pomocniczka", widząc to, lekceważy moją prośbę i ciągnie Mirę do wody. Suka próbuje się wyrywać na wszystkie sposoby, ale w końcu zostaje wciągnięta. Miałam ochotę się wydrzeć, ale wokół było tylu ludzi.. Zasygnalizowałam, że koniec nagrywania, zapisałam filmik, wyłączyłam aparat i wróciłyśmy do domu.

^ Jak ta sytuacja wpłynęła (a może jakieś inne słowo?) na zachowanie Miry?
Po raz kolejny zaczyna bać się wody. A raczej pływania. Pozdrawiam serdecznie.

Wnioskuję, że po raz drugi, to "pomocniczka" będzie operowała kamerą, a ja zajmę się Mirą. Szczerze? Nie wiem, czy to wypali, gdyż i ona, i Mira - są zniechęcone do dalszej pracy.
Jestem tym bardzo zasmucona, bo miałam już w planach nagrywanie Obedience i sztuczek. Pozostaje kręcenie samemu.

"Ta sytuacja" (z ciągnięciem do wody) postawiła też moje plany pod znakiem zapytania. A były to pierwsze racjonalne od tygodnia plany, które dotyczyły wodowania. Stety, lub niestety - będziemy musiały więcej chodzić nad wodę i od początku przyzwyczajać Mirę do pływania. W sumie fajnie, bo miałybyśmy więcej czasu dla siebie.. ale czy znajdę ten czas?


21 komentarzy:

  1. Boże, współczuję Mirze, tego jakże przykrego przeżycia. Przecież to był dla niej szok. Oj ile ja bym dała, żeby się z Wami spotkać i SPOKOJNIE coś porobić.
    U nas też kiepsko ostatnio (ok.2 tygodnie) z aktywnością. Wszystko przez pogodę. Temperatura u nas nie spada poniżej 34 stopni. I psy i ja jesteśmy wykończone, dlatego zajmujemy sie m.in. schładzaniem wodą i nauką sztuczek, zresztą chyba wiesz co u nas słychać, bo czytałaś posty. U mnie i u Funi, bardzo poprawiły się relacje, czego i Tobie i Mirze, serdecznie kibicuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wsparcie :')
      Spokój to chyba jedyne, co teraz potrzebuję, aby zebrać myśli..
      Temperatura wzrasta niemiłosiernie, ale, bez przesady, powyżej 30 stopni w cieniu? Twarz się topi jak z gliny, co dopiero jeśli chodzi o psa przykrytego sierścią.
      Jednym słowem - masakra.

      Usuń
    2. Tak, u mnie to pot spływa po całym ciele, a Funi toczy się piana w pysku. A u nas jutro zapowiadają 37 stopni.

      Usuń
    3. U nas też.. [*]
      Wyczuwam cały dzień spędzony w lodówce :"D

      Usuń
  2. Czasami widocznie tak musi być, ale to minie. Głowa do góry!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku biedna Mirusia. Masz ją ode mnie pozdrowić. A i Buster coś wspominał, że tęskni. Pozdraiwmy i zapraszamy dziennik-labow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrowiona. ;)
      Biedactwo, trzeba się spotkać. :P

      Usuń
  4. Oj kiepsko... Znam to, też tak mam, muzyka i inne rzeczy królują w moim życiu a problemy prywatne też dają znaki. Teraz się za siebie wzięłam, chodź z tym wszystkim nie jest łatwo tym bardziej że temperatura dochodzi do 40 stopni, próbujemy zrobić projekt a u nas jest na pewno gorzej ze wszystkim niż u was, chodź Bibi kocha wodę i się bardzo słucha, ale chodzi tu o sztuczki itp zaczęłam ją trenować niedawno a ma już 7 lat więc starszy pies.
    pozdrawiam i zapraszam
    bibiblogdog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mira też ma 7, piątka! :P Spierałabym się, czy jest starszym psem, bo nie jest i nigdy nie będzie. Jest wiecznym dzieckiem. :)

      Jeśli sztuczki sprawiają problemy, serdecznie polecam szkolenie klikerowe. My same posługujemy się metodami z klikerem i sztuczki stają się szybsze w opanowywaniu. Na tę chwilę jednak dajemy sobie spokój ze sztuczkami, chociaż mam wielkie chęci co do aportu w wodzie.. No tak, tylko Mira znów boi się wody.. Przed nami jeszcze długa droga do sukcesu.

      Wpadniemy ;)

      Usuń
  5. Współczujemy. U mnie Charlie pierwszo chętnie do wody nie wchodziła, ale nie wpychałam jej na siłę, bo wiedziałam jakie to da skutki. U mnie z czasem jest odwrotnie, jest go dużo, ale przez upał nie mogę nic zrobić, tylko rano i od 19. Ostatnio robimy duży postęp, ćwiczymy skupienie. Mi się marzy spotkanie z jakimś psiarzem w wakacje, ale muszę jeszcze popracować nad psem. Jakoś otoczenie nieznających się osób mnie dobija, od bicia yorka na osiedlu przez wlasicieli do uznania sąsiadki, że Charlie (suka) podsikuje jej drzwi codziennie. Wiedza o psach zerowa. Eh.
    Życzymy powodzenia i nie poddawajcie się!
    Pozdrawiamy! -psijaciel4ever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też chciałabym się z kimś spotkać, ale z pewnością chętniejszy do spacerowania z innymi psami będzie Buffy. Wspólne spacery z psiarzami i czterołapnymi to coś cudownego. :')

      Trzymamy za Was kciuki i dziękujemy za miłe słowa. :)

      Usuń
  6. Poważna sprawa, nic na siłę sie nie załatwi, broń Boze! Jeszcze jest czas, mam nadzieje ze uporacie sie z tym, trzymam kciuki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieję, dzięki. :)

      Usuń
  7. To wszystko przez te upały. Człowiekowi przez to NIC się nie chce. Mam tak samo, tyle, że ja jestem przeogromnym leniem, a tego samego o Tobie powiedzieć nie można. (zazdroszczę...)
    Upały też dają w kość psom. Mira jest masywna, a Ruby ma długą sierść.

    Może Ty też potrzebujesz chwili przerwy, wytchnienia? :)
    Czasem trzeba dać sobie spokój, bo ciągła rutyna w końcu staje się nudna. No i do tego dochodzą te upały...
    Proponuję jeden dzień np. bez internetu. Najlepiej w ogóle wyłączyć telefon i komputer i nie włączać go. Wtedy docenia się to, co posiada się innego, ażeby się nie nudzić. :D

    Ciekawe czy cokolwiek zrozumiałaś... :')


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Upały.. Gdyby ich nie było, to energia wzrosłaby o jakieś, no nie wiem, 100% ? XD Również okazuję się leniem, bo punkty na liście czekają i się kurzą. A miało być tak pięknie :')

      Każdy potrzebuje przerwy, ale nie zawsze da się odpocząć przy takich obowiązkach. Gdybym mogła, wzięłabym butelkę wody i uciekła gdzie pieprz rośnie, pozdrawiając wszystkie obowiązki środkowym palcem.. ._.
      Na szczęście od paru obowiązków udało mi się uciec i mam czas, aby napisać post lub odpowiedzieć na komentarz. Uff!

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Chcieliśmy lato i mamy lato. W zimę będziemy chcieli lato, a w lato je wyganiamy. Sama nie rozumiem dlaczego tak jest. :D

      Spokojnie, wszystko ma swój czas i prędzej czy później się skończy! ;)
      My nie mamy zaliczonego ani jednego punktu z naszej listy, więc nie powiedziałabym, że NIC się u Was nie dzieje. A bynajmniej nie działo.

      Usuń
  8. Wiadomo, że upały robią swoje i nie ma się co przejmować ;) My z Abi kisimy się cały dzień w domu, żeby po 20 wyjść na spacer nad jezioro i coś poćwiczyć, wtedy sunia od razu ma chęć do życia (to magiczne H2O :D) Kurczę szkoda tego pływania, teraz trzeba zacząć od nowa, ale dacię radę, na pewno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze tydzień i dawna rutyna wróci (a z nią deszcze <3).
      Ubolewam nad tym pływaniem i chodzimy z Mirą nad wodę, jednak na razie to jedynie moczenie łapek - tak jak na początku..

      Usuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.