Podsumowanie wakacji + wrześniowe pamiętniki

W psiej blogosferze oczywistą sprawą są podsumowania, zresztą są dla nas świetnym sposobem na upamiętnienie wszystkich wydarzeń w jednym poście. Kryje się w nim masa przygód, a przede wszystkim - wspólnie spędzony czas, który był bez wątpienia największym atutem tegorocznych wakacji. :)

Jeśli przez wakacje czytaliście nasze wpisy, mogliście zauważyć, że nieraz pisałam o naszych "rzeczach z listy". O czym była mowa? Zanim rozpoczęło się lato, przygotowywałam mały spis rzeczy, które są do spełnienia na czas tych 62 dni. Mogłabym wręcz uznać, że uczestniczyłyśmy w Projekcie 62, jednak dowiedziałam się o jego istnieniu już po napisaniu listy. W każdym razie chodziło o jeden cel - zrealizowanie wszystkich punktów. Bez planowania, robiłabym wszystko spontanicznie, a w sumie - miałabym mniejszą motywację. Nie mówię, że spontan jest zły - po prostu nie czuję się dobrze bez punktów na kartce. :P


Nie przedłużając, przejdźmy do sedna.
* - punkty spoza listy.

Polepszenie relacji - nad tym pracowałyśmy najdłużej, gdyż jeden incydent łowczy zniszczył naszą dotychczasową pracę pod kątem zaufania. Pierwsze dni unikałyśmy siebie jak ognia, ale nie trwało to długo. Byłoby tylko gorzej, dlatego musiałyśmy ponownie sobie zaufać, co było trudniejsze, niż mogłoby się zdawać.

Pływanie - odzyskanie zaufania Miry pomogło mi przezwyciężyć jej odwieczny lęk w postaci pływania. I tu znowu nasze relacje zawisły na włosku przez jeden ruch mojej pomocniczki. Opisałam to w tym poście. Z perspektywy Miry wyglądało to tak:

Ufałam Pańci. Weszłam z Pańcią do wody i powoli przestawałam się bać. Zaczęłam pływać. Pańcia, której ufałam, oddała innej Pani smycz. Ta Pani zaczęła mnie ciągnąć do wody, żebym znowu pływała. Przestraszyłam się. To wina Pańci, która oddała smycz. Nie ufam jej. FOCH.

Pozbieranie się trwało długo, jednak Mira odczuwa coraz mniejszy lęk do pływania. 
Mogę zaliczyć chociaż to, że z własnej woli, ten jeden raz oderwała łapy od podłoża.

Sztuczki - tego zaliczyć nie mogę, gdyż z większości zrezygnowałyśmy. Skupiłyśmy się bardziej na szlifowaniu starych sztuczek i utrwalaniu komend.

Wyjazdy - zaliczyłyśmy jedną wycieczkę do większego miasta.

Resocjalizacja z innymi psami - dzięki paru spotkaniom udało mi się w małym stopniu wywalić agresję z jej główki. Na resocjal potrzebujemy jeszcze trochę czasu, aż całkowicie zobojętnieje na widok psów lub będzie wobec nich przyjazna.

Sport - ograniczyłyśmy się tylko do biegania, póki co luzem na podwórku. Szelek nie mamy, a bieganie z obrożą jest odradzane. Co Wy sądzicie na ten temat? Czy szelki dla Rottków są wskazane?

* Tropienie - to wychodzi nam całkiem dobrze i okazało się świetnym sposobem na letnią aktywność. Nos Miry nie zawodzi, a widok tak skupionej psiny jest dla mnie wspaniały. :)

* * *

 Nareszcie bokeszki! To zdjęcie pokazuje wadę mojego aparatu, 
polegającą na kilku niezidentyfikowanych kropkach 
na wykonywanych zdjęciach.

Ale poniższe chyba bardziej..


Kolejny argument, dlaczego muszę kupić nowy aparat! :DDD

Pod koniec posta chcę podzielić się z Wami pewnymi informacjami, dotyczącymi wrześniowych pamiętników.

Po pierwsze:
Zwracając uwagę na obowiązki szkolne (i pozaszkolne), posty będą pojawiały się rzadziej. W najlepszym przypadku 1 w tygodniu, w sobotę lub niedzielę.

Po drugie:
Chcę podziękować Wam za udział w ankiecie, która przez ostatni tydzień znajdowała się na blogu. Dotyczyła ona najchętniej czytanych przez Was postów. Oto jej wyniki:

Największą ilość głosów zdobyły recenzje i listy TOP, z wynikiem pięciu głosów.
Nieco mniej, bo cztery głosy, zdobyły posty z poradami.
Najmniej głosów uzyskały nowości z wynikiem trzech głosów.

Wobec tego, w najbliższym czasie postaram się zrealizować najlepiej oceniane posty. 
Jeżeli macie jeszcze jakieś propozycje, podzielcie się nimi w komentarzach. :)

Po trzecie:
Najprawdopodobniej w środku września zawita u nas nowy gość. Wiecie o kogo chodzi? :D

10 komentarzy:

  1. Gratuluję postępów. Na prawdę warto mieć coś na celu. A co do tego gościa to raczej nie i mam nadzieję ,że się dowiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Póki co, pozostaje to tajemnicą :D

      Usuń
  2. Proszę, powiedz co za gość...???
    Gratuluję sukcesów :P
    Nie martw się porażkami, macie jeszcze kilka dobrych lat :)
    Co do szelek, jak nie kupowałabym takiemu dużemu potworkowi szelek, ale rób jak chcesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :)
      Też mam mieszane uczucia..

      Usuń
    2. Czemu nie kupowała? niestety jak coś jest większe, jest też droższe.

      Usuń
    3. Problem w tym, że nie potrafię wybrać właściwych szelek.. Do ceny przykuwam mniejszą uwagę.

      Usuń
  3. Ja również chętnie poczytam jakąś recenzję, ich nigdy nie za wiele :D
    Kupuj szele jak najszybciej i pędźcie pobiegać ;) My też ostatnio zaczęłyśmy jeździć na rowerze, polecamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Abi też nauczyłaś jeździć na rowerze? Wow, nieźle. o.O :D

      Usuń
  4. Hej, zdecydowałam się jednak wziąć udział w LBA, do którego mnie nominowałaś. Przepraszam za ,,ekspresowe'' tempo i niezdecydowanie. Jeśli jesteś ciekawa odpowiedzi na Twoje i inne pytania, to zapraszam na ruby4x4.blogspot.com.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.