10 psów, które przeszły do historii

Na początku subtelnie powiem, że jest to już setny wpis na blogu. :D
Dzięki, że dajecie mi takiej motywacji, że jesteście tak aktywni. To bardzo, bardzo miłe :)

Prawdę mówiąc zanim zabrałam się do pisania tego posta, przeżywałam burzę mózgów, gdyż ciągle przybywały nowe pomysły. Napisanie DiY, recenzji, nowości, poradnika czy też zwykłego wpisu z kategorii "na luzie". Pewnego pięknego dnia wpadłam na pomysł, żeby naskrobać coś o psich ciekawostkach. Tak oto pomysł się zrealizował i powstała lista dziecięciu psów, które przeszły do historii.

Każdy pies się czymś wyróżnia, każdy pies może jednym czynem okazać się bohaterem i mieć swoje pięć minut. W innych przypadkach ów czyn może zostać na tyle zauważony, że na cześć bohaterskiej psiny budowane są pomniki, pisane są książki, czy produkowane filmy. Dzisiaj przedstawię Wam 10 psiaków, które w moim odczuciu wykazały się czymś nieprawdopodobnym, co bezwzględnie zwróciło moją uwagę.

Kabang - psi bohater
Historia tej suczki w krótkim czasie poruszyła tysiące ludzi. Kabang to suczka pochodząca z Filipin, która swoim bohaterskim czynem uratowała dwójkę dzieci, sama zaś przypłaciła to nieodwracalnym skutkiem - straciła górną część pyszczka. Wydarzenie miało miejsce w miejscowości Zamboanga. Suczka, widząc nadjeżdżający w stronę dziewczynek motocykl, rzuciła się pod jego koła, ratując przy tym życie dzieci. Kabang przeszła ciężkie leczenie, na które organizacje charytatywne przeznaczyły ok. 20.000 dolarów. Dla mnie miejsce w tym rankingu jest jej jak najbardziej zasłużone, mimo, że nie jest tak popularna.


Barry - górski śmiałek
Barry to pies rasy Bernardyn, żyjący od 1800 do 1814 roku. Przez większość życia służył w schronisku w Wielkiej Przełęczy św. Bernarda w Alpach Zachodnich jako pies ratowniczy. Zasłynął uratowaniem czterdziestu ludzi zaginionych w górach, co sprawiło, że został "wizytówką" psów ratowniczych. W 1812 roku, kiedy nie był już w stanie służyć, został odesłany do Berna, gdzie spędził starość. Legenda głosi, że został zabity przez nieznajomego, który przestraszył się jego "groźnej paszczy". Jest to jednak nieprawda, gdyż zginął śmiercią naturalną, aczkolwiek na pomniku Barrego jest wykuty napis:

,,Barry z Wielkiej Przełęczy Świętego Bernarda
Uratował czterdziestu ludziom życie
Zabił go czterdziesty pierwszy."


   


Buster - pies, który
uratował tysiące żyć
Buster to pies rasy Springer Spaniel Angielski, który spędził życie na wojnie. Służył łącznie w pięciu misjach - w Afganistanie, Iraku i Bośni, gdzie ocalił około tysiąca ludzi - wszystko za sprawą odnajdywania ładunków wybuchowych. Emeryturę spędził w Lincolnshire w domu swojego opiekuna - sierż. Willa Barrowa. Właściciel jest autorem książki "Pies, który ocalił tysiąc żyć", która, jak się pewnie domyślacie, dotyczy Bustera. W 2003 roku psiak został odznaczony medalem Dikin - odpowiednikiem odznaczenia wojennego przyznawanego za czyny męstwa na polu bitwy.


Judy - jeniec wojenny
Historia Pointerki Judy ciągle mnie fascynuje. Ta sunia urodziła się w 1937 roku w Szanghaju. Była maskotką brytyjskiej marynarki wojennej, a w czasie drugiej wojny światowej była jedynym psem oficjalnie uznanym przez Cesarską Armię Japońską za jeńca wojennego. Po wojnie została odznaczona Medalem Dickin- tak jak Buster. Kiedy łódź zatonęła, Judy i część załogi uratowali się, dopływając na bezludną wyspę. Tam suczka odnalazła źródło wody pitnej. Wkrótce załoga została schwytana przez chińczyków, a następnie zostali oddani w ręce Japończyków. Wówczas Judy i jej opiekun Frank Williams przebywali w obozach jenieckich. Sukę oznaczono numerem "81A Gloergoer, Medan". W czasie pobytu w obozie Judy pomagała jeńcom, broniła ich przed dzikimi zwierzętami, a nawet atakowała japońską straż. Ciekawostką może być fakt, że dwukrotnie planowano zabicie Judy. Przy drugim podejściu komendant rozkazał więźniom zjedzenie Judy, jednak bezskutecznie, gdyż wstawił się za nią jej opiekun.
Dodam również, że Judy jest bohaterką książki "Pies, który uratował mi życie" - polecam. :)


Łajka - psi kosmonauta
Historia Łajki dla wielu z Was jest pewnie bardzo dobrze znana. Sunia pochodzi z ówczesnej Rosji, była bezdomniakiem. W wieku dwóch lat schwytano ją do Instytutu Medycyny Lotniczej, gdzie przeszła szereg badań, które miały przygotować ją do podróży w kosmosie. Jednak nie wyglądało to tak cudownie - lot miał odbyć się w ciasnej kapsule, a powrotu nie przewidywano. Suczkę wystrzelono dnia 3 listopada 1957 roku. Co ciekawe, nie była ona pierwszym zwierzęcym kosmonautą - była pierwszym PSIM kosmonautą. Pierwotnie zapisano, że skutkiem śmierci Łajki była hipoksja - niedobór tlenu. Prawdę ujawniono dopiero w 2002 roku - Łajka zginęła po siedmiu godzinach od wystrzału, wskutek stresu i przegrzania (w kapsule panowała temperatura 40 stopni). Natomiast gdyby Łajka przeżyła, Rosjanie planowali przysłanie jej zatrutego pożywienia. Na cześć tej psiny w 2008 roku postawiono pomnik. Znajduje się on nieopodal Państwowego Instytutu Badawczego Medycyny Wojskowej Rosyjskiego Ministerstwa Obrony w Moskwie.


Pies, który jeździł koleją
Pewnie nieraz spotkaliście się z tym określeniem. Tyczy się ono psa Lampo (wł. błyskawica), bohatera książki Romana Pisarskiego. Mieszaniec żył w latach 50 ubiegłego wieku we Włoszech i przez całe swe życie podróżował pociągami. Dzięki temu zdobył on niemałe zainteresowanie Sycylijczyków, którzy dokarmiali go, fotografowali, a także opisywali w gazetach. W końcu opiekę nad nim przejął pewien zwiadowca. Lampo jednak był typem uciekiniera i zdarzało mu się trafiać do zupełnie obcych ludzi. Mimo to ostatecznie wracał do zwiadowcy. Ten pewnego dnia przyprowadził na kolej swoją córkę Adele. Zajęty pracą nie zauważył, iż dziecko najzwyczajniej bawiło się na torach. W porę jednak zauważył to jednak Lampo i rzucił się na dziewczynkę, ratując ją spod kół pociągu. Sam jednak zginął na torach.


Dżok - najwierniejszy 
z wiernych
Tę historię z pewnością znają mieszkańcy Krakowa. Latem 1991 roku w Krakowie starszy mężczyzna wybrał się ze swoim psem na spacer w okolicy Ronda Grunwaldzkiego. W pewnej chwili właściciel zasłabł, na co szybko zareagowali przechodnie. Na miejscu zjawiła się karetka, mężczyznę zabrano, a psa odgoniono z ów miejsca. Niestety mężczyzna zmarł w trakcie reanimacji w karetce, a Dżok wciąż czekał osłupiały na tym samym miejscu. Czekał dni, tygodnie. W końcu psem zajęło się schronisko dla zwierząt, jednak na próżno. Dżok za wszelką cenę usiłował wrócić do Ronda i tam czekać na swojego pana, mimo pogarszającego się stanu zdrowia. Wkrótce Dżok stał się tak popularny, że mieszkańcy Krakowa przyjeżdżali na miejsce, aby go zobaczyć. Jednej osobie udało się zyskać zaufanie psa - była to 60-letnia Pani Maria, która dokarmiała psa. W końcu nadeszła zima i spadł śnieg - temperatura spadała do 30 stopni na minusie. Dżok się nie poddawał, a starsza Pani przygarnęła go do siebie. Tam Dżok zapoznał się z Kajtkiem, z którym spędził parę dobrych lat. Pewnego dnia  Pani Maria zmarła, a psy odesłano do schroniska dla zwierząt w Krakowie. Kajtek znalazł nowy dom, natomiast Dżok uciekł. Znaleziono go martwego na torach kolejowych. Historia Dżoka tak poruszyła mieszkańców, że postanowiono wybudować ku niemu pomnik. Odsłonił go Owczarek Niemiecki imieniem Kety.



Hachikō - symbol 
psiej wierności 
Okoliczności bardzo podobne do poprzednio opisanego psa, Dżoka. Historia pewnie Wam znana, niezwykle poruszająca i pokazująca istotę psiej wierności. Opowiedziana w kilkunastu językach, przedstawiona na filmie, uczczona w 1934 roku pomnikiem. Należałoby zadać sobie proste pytanie - dlaczego?
1924 rok, Tokio. Profesor Hidesaburō Ueno przywozi do domu roczną Akitę. Tutaj rozpoczyna się cała historia. 
Pies codziennie odprowadzał swojego właściciela do pracy, po czym czekał na jego powrót i razem wracali do domu. Niestety, do czasu. W maju 1925 roku Profesor zmarł w miejscu pracy, jednak mimo tego pies wiernie czekał przy stacji Shibuya. Przychodził tam z nadzieją na powrót właściciela przez kolejne 10 lat. W tym samym roku student zainteresowany psem wrócił wraz z nim do domu, gdzie poznał jego historię. Zainspirowany opublikował kilka artykułów opisujących niezwykłe oddanie Hachikō, które wkrótce wzbudziło sensacje wśród Japończyków. Historia tego niesamowitego psa była często przedstawiana dzieciom jako wzór lojalności, a wkrótce zbudowano pomnik przedstawiający Hachikō, który został odsłonięty na oczach samego "modela". Po 10 latach czuwania Hachikō zmarł wskutek robaczycy serca i płuc. Jego szczątki są przechowywane w Naturalnym Muzeum Przyrody i Nauki w Tokio.


Sierżant Stubby
Kolejne już "wojskowe" osiągnięcie uzyskane przez psa. W historię Sierżanta Stubby trudno uwierzyć, ale mogę Was zapewnić, że nie jest to bohater fikcyjny. :)
Stubby był zwykłym kundelkiem wałęsającym się beztrosko po ulicach amerykańskich miast. Pewnego dnia, wyruszając w kolejną "wycieczkę", trafił do obozowiska w New Heaven, gdzie spotkał żołnierzy szykujących się do wyruszenia na front. Co wydarzyło się potem, można określić mianem "zostać na dłużej". Psem zainteresował się szeregowy John Robert Conroy - tutaj zaczyna się szczególny moment w życiu dwójki przyjaciół. John i Stubby w krótkim czasie stali się nierozłącznymi kompanami, do tego stopnia, że John postanowił zabrać psa na front. W tajemnicy przed dowódcami przemycił zwierzę, jednak plan okazał się niewypałem i.. jeden z oficerów przypadkowo natknął się na Stubbiego. Nie był to jednak koniec świata - oficer przekonał się do psa i oficjalnie przyłączył go do piechoty pod tytułem szeregowego. Fajnie, co? :) Stubby służył w I wojnie światowej przez 18 miesięcy. Wziął udział w 17 bitwach, 4 ofensywach, uratował życie wielu żołnierzy. Pewnego dnia blisko niego wybuchł granat - zdawało się, że nie powróci do wojska. Mimo tego Stubby nie poddał się i przeszedł rehabilitację, po której znów dołączył do frontu. Po jakimś czasie znów został zraniony, jednak tym razem chodziło o rozpylenie gazu musztardowego przez wroga. Wbrew pozorom, do uszczerbku nie doszło. Ba, u Stubbiego wyostrzył się węch! Dzięki temu lepiej radził sobie w terenie i był w stanie ostrzegać przyjaciół przed zagrożeniem. Mało tego, okazał się świetnym stróżem. Pewnej nocy, kiedy niemiecki żołnierz skradał się do amerykan, Stubby zauważył go, kilka razy ugryzł, a następnie zaczął szczekać tak głośno, że obudził swoich przyjaciół, którzy później zdarli z Niemca mundur i podarowali Stubbiemu Żelazny Krzyż. Zresztą nie było to jedyne jego oznaczenie :)



Balto
Niektóre źródła podają, że Balto był hybrydą psa i wilka, inne przypisują mu rasę Husky Syberyjski. Jakiekolwiek miał pochodzenie, należy przyznać jedno - w jego przypadku trudno znaleźć lepsze określenie, niż bohater.
Balto urodził się w 1919 roku w Nome (Alaska). Większość życia spędzał w psim zaprzęgu, którego właścicielem był Bluf Gannar Kassen.  Pewnego dnia w miejscowości u 12 dzieci stwierdzono Błonicę, zaś później przerodziło się to w groźną epidemię. Jedynym ratunkiem było przywiezienie lekarstwa z odległego o 1600 kilometrów miasta Anchorage. Pociąg mógł dostarczyć lek jedynie do miejscowości Nenana (1000 km od Nome). Z powodu warunków pogodowych, transport inny niż zaprzęg - byłby niemożliwy. Dlatego też postanowiono wysłać psie zaprzęgi, a dokładniej - 20 załóg, których liderem był właśnie Balto. Psy walczyły z silnym wiatrem, a także ogromnym mrozem, który liczył -40 stopni Celsjusza. W końcu Kassen otrzymał paczkę z lekarstwami i rozpoczęła się droga powrotna. Ta jednak była najtrudniejszym wyzwaniem, gdyż w trasie Kassen uległ ślepocie śnieżnej. Wszystko zależało więc od psów. Dzięki niesamowitemu węchowi, Balto bezbłędnie powrócił do Nome, a dzieci w porę otrzmały paczkę z lekarstwami. 
Ku jego czci wzniesiono pomnik, na którym widnieje napis:

Dedykowane nieposkromionemu duchowi psich zaprzęgów niosącemu Szczepionkę i pomoc z Nenana przez 600 mil zdradzieckich wód, arktycznych zamieci do nawiedzonego Nome w zimie 1925 roku –Wytrwałości, Wierności, Inteligencji.
 źródła: wikipedia.org, joemonster.org.

A jakie imiona widnieją na Waszych listach psich bohaterów? :)

17 komentarzy:

  1. Psy są cudownymi zwierzętami, po znacznym wgłębieniu się w ten temat nie trudno to spostrzec. Nie bez powodu nie raz mówi się ,,Wierny jak pies".

    Przydatne informacje i ciekawostki, jednej z nich użyłam nawet w prezentacji na historii. :D
    Po tym wszystkim nie sposób nie doceniać swojego psa. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dla mnie zawsze numerem jeden będzie Hachiko. Jedyny i prawdziwy symbol wierności oraz dowód na to, że to nie "tylko pies", a prawdziwy przyjaciel na dobre i złe. Tego nie są w stanie opisać żadne słowa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Według mnie numerem jeden zawsze będzie Hachiko. Aczkolwiek każdy pies jest bohatrem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie nuumerem 1 jest Barry i tylko Barry.
    psi-zawrot-glowy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie, że napisałaś taki pos, bo nie o wszystkich psich bohaterach miałam pojecię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja jestem wielkim fanem Balto. Zrobiono kiedyś nawet film animowany, jeszcze tą "klasyczną" techniką, a następnie dodano wątek babci która odwiedza pomnik z wnuczką. Film genialnie zrealizowany i jak na bajkę animowaną nie przesadzał w zakłamywaniu.

    Podoba mi się jeszcze historia Dżoka i Stubby'ego.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajny post :D
    Miło i fajnie się go czytało :).

    Pozdrawiamy
    Laura&Shira

    OdpowiedzUsuń
  8. Psy są niesamowite - potrafią być bardziej zdeterminowane i szlachetne niż niejeden człowiek :). A Stubby był do tego niezłym twardzielem :D!

    OdpowiedzUsuń
  9. Pamiętam gdy w podstawówce omawialiśmy lekturę " o psie który jeździł koleją"
    więc dla mnie to Lampo jest nr 1 ;)
    Julia i Lucky
    z
    http://oczami-blue-merle-collieblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Wspaniały post! :)
    Od razu robi się cieplej na duszy,że mam zaszczyt przyjaźnić się z psowatymi.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten post tylko mnie upewnia że pies to najlepszy i najwierniejszy przyjaciel :') Dzisiaj miałam sen że Bibi mnie uratowała, proroczy? Bibi nie raz mnie ratowała XD
    zapraszam bibiblogdog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Niesamowite historie psich bohaterów. Chociaż najbardziej ujął mnie Hachiko. Sama znałam kiedyś psiaka, który wiernie czekał na swojego zmarłego Pana (i to w miejscu, w którym widzieli się po raz ostatni). Uciekał z nowego domu, by choć na chwilę posiedzieć w tym jednym miejscu. Każdy psiak jest na swój sposób bohaterem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Niby jest to wspaniałe, ale jakoś nie lubię dowiadywać się o kolejnych Psach, które zginęły przez ludzi. Szczególnie smuci mnie historia Łajki, przypomina mi to współczesne testowanie kosmetyków i lekarstw na zwierzętach - tak naprawdę każdego takiego królika można zaliczyć do bohaterów, które giną dla i przez ludzi.
    Ale miło że napisałaś taki post, warto sobie przypominać, ile zawdzięczamy Psom!

    Pozdrawiamy E&D

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny pomysł na post :D Przyznam, że o niektórych z tych psich bohaterów nie wiedziałam - nadeszła najwyższa pora, żeby uzupełnić luki w wiedzy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Balto w żadnym wypadku NIE był mieszanką wilka i psa. To był najzwyklejszy husky, pochodzący z hodowli huskich Leonharda Seppali. To w filmie animowanym zrobiono z niego pół-wilka, żeby było ciekawiej. Prawdziwy Balto był psem.
    Balto był liderem tylko jednego zaprzęgu - tego, który pokonał ostatni odcinek trasy do Nome.
    Pies na wstawionym zdjęciu to nie jest Balto! To Togo, lider zaprzęgu, który pokonał najtrudniejszy i najdłuższy odcinek trasy (a do tego doskonały pies zaprzęgowy i jeden z przodków dzisiejszych huskich).
    W biegu do Nome brały udział dziesiątki wspaniałych psów, niektóre z nich straciły życie z powodu wycieńczenia. I nikt o nich nie pamięta. Ludzie pamiętają tylko Balto, to obok niego urosła legenda (i mnóstwo mitów!), mimo tego, że nie dokonał niczego więcej niż jakikolwiek inny pies, który brał udział w tej akcji. Zapamiętano go, bo biegł jako lider w zaprzęgu, któremu przypisano ostatni odcinek trasy. Dziennikarze zrobili z niego gwiazdę i... sprzedano go i pozostałe psy z tego zaprzęgu do muzeum, gdzie je koszmarnie zaniedbano.
    Przepraszam za tak upierdliwy komentarz, ale fascynuje mnie historia psich zaprzęgów i boli mnie, gdy widzę, że dokonania tych wszystkich psów przypisuje się Balto. Balto był bohaterem, ale takimi samymi bohaterami były pozostałe psy, które biegły w tym biegu. Szkoda, że ludzie o nich zapomnieli :(

    OdpowiedzUsuń
  16. nie wiem jak Ci się udało zebrać te wszystkie informacje, jednak wpis jest rewelacyjny :) gratulacje

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.