Trochę historii..

Każdy post na tym blogu niby tyczy się Miry, opowiada o aktualnych przeżyciach, przemyśleniach, czasem też problemach. Ale nigdy nie zawarłam tematu, w którym opisałabym czasy szczenięce, dorastanie.. Ogólnie dużo rzeczy zostawało odkładane na później, trwa w przygotowaniu. Zawsze znalazło się coś, co wyprzedzało myśl o napisaniu tego posta. Pojawiały się poradniki, tutoriale, a ten post nadal czekał na to, żeby i jego opublikować. W końcu mam taką okazję i nareszcie mogę podzielić się z Wami tym, czego może jeszcze nie wiedzieliście. Chyba, że rozmawiałam z Wami za pośrednictwem facebooka czy gmaila, bo czasem dostaję zapytania i prowadzę indywidualne "dyskusje". :D 

Opowiem całą historię w charakterze psiej autobiografii. Mam nadzieję, że Was nie zanudzę, a jeśli tak się wydarzy, to serdecznie przepraszam! :D



Historia zaczyna się w momencie, kiedy nasz dom zamieszkuje gromadka czterech psów (dla zainteresowanych, staruszki ras amstaff, bernardyn, mix pudla i rottweiler). Wszystko układa się w całkowitym porządku, między psami panuje rodzaj przyjaźni. Niestety wraz z płynącym czasem psów jest coraz mniej, zostają z nami bernardyn Meggie i rottweilerka Elza. Już nie jest tak pięknie, psów zaczyna po prostu brakować. Wszystko staje się takie powolne. Z tego powodu zaczynamy czuć pustkę i potrzebę, żeby ją zapełnić.


Kiedy spacerowałam z rodzicami po lesie (był sezon na grzybki :D), przyszedł do nas sms od dalekiego znajomego, który mieszkał w okolicy. Napisał z zapytaniem o wizytę, a także o to, czy chcielibyśmy obejrzeć miot Rottweilerów (połączenie suki z rodowodem i psa w typie rotta), który urodził się parę tygodni temu. Chętnie podjechaliśmy, wstępnie niczego się nie spodziewając. Pomyśleć, że właśnie to decydowało o dniu dzisiejszym.. Możecie się domyślić, wróciliśmy z małą kulką imieniem Mira.


Mirka zamieszkała z Meggie'm i Elzą. Od razu rozbudziła całą atmosferę, obracając wszystko o te przysłowiowe 180 stopni. No bo w końcu, co może rozbudzić dwa staruszki, aniżeli mały, zwariowany szczeniak? :D Z początku problemów nie było. Mira świetnie dogadywała się z wszystkimi psami, uwielbiała się bawić, tętniło od niej życiem. Była socjalizowana z ludźmi, psami i różnymi czynnikami, z którymi może spotkać się w przyszłości.


Wszystko zapowiadało się świetnie, ale Mira rosła, a Meggie i Elza psy stawały się starsze, słabsze. W okresie jesieni straciliśmy Elzę, która walczyła z nowotworem. Mira parę miesięcy spędziła z Meggie'm, a kiedy spadł śnieg, straciliśmy i jego. Stało się to tak nagle, tamten czas był najgorszym okresem w moim życiu.


Mira została sama w tak istotnym momencie swojego życia. Dorastając, nie miała żadnego futra przy sobie. Stała się markotna, czasem miała dziwne odruchy. Na niedomiar złego wkrótce Mira została zaatakowana przez psa sąsiadów. To pozostawiło jej uraz, którego nosi do dziś. Od tamtego momentu jej podejście do innych psów zeszło na agresywne, większość dużych psów jest przez nią obszczekiwana. Trudno było ponownie oswoić ją z innymi psami, do dziś jest to problem trudny do rozwiązania. Skończyło się chodzenie luzem, spokojne spacery.

Nawet kiedy dorosła, była jeszcze tym zwariowanym szczeniakiem, który wszystko obracał w zabawę. Wtedy w naszym domu pojawiły się dzieci, a wiadomo, czym może skończyć się połączenie rozbrykanego rottweilera z dwójką małych niemowląt - podejście matki, z którym trudno było negocjować. Mira pojawiała się w domu tylko pod nieobecność dzieci, albo spędzała czas w moim pokoju. To było ciężkie do zorganizowania, a poparcie ze strony rodziców stało się marzeniem.

Żeby jednak nie krzywdzić Miry jeszcze bardziej po poprzednich przeżyciach, starałam się spędzać z nią jak najwięcej czasu, często wykraczało to po za granice normy. Wtedy zabrałyśmy się za większą aktywność. Mira przywykła do tej rutyny i od tego czasu staramy się regularnie ćwiczyć. Jest najlepszym psem, z jakim przyszło mi współpracować, choć wiem, że wiele rzeczy zawaliłam. Nigdy się nie poddaje, walczy o swoje, na każdym kroku mnie zadziwia. Jest moim ideałem.


 No więc, to jest nasza cała historia w pigułce. Jest w sumie jak pamiętnik, każdego dnia uzupełniana nowymi doświadczeniami i historiami, które plecie życie.
 Zachęcam Was, żebyście również napisali swoje historie, jestem ich bardzo ciekawa. Do końca ankiety pozostał niecały tydzień, weźmiecie udział? :)

. . .

Jak spędzacie święta? Szykujecie już bunkier na sylwestra? :D
My ubraliśmy choinkę dzień przed wigilią, w sumie dużo rzeczy robiliśmy na ostatnią chwilę. :'D Kiedy już się nam udało, postanowiłam wypróbować zrobione wcześniej filtry bokeh. Efekty wklejam poniżej. No, może daleko do perfekcji, ale jak na pierwszy raz.. :P


Jeśli chcecie też pobawić się filtrami, obejrzyjcie TO. W filmiku są zawarte 4 tutoriale, w tym jeden dotyczy efektu bokeh. 3 pozostałe sprawdźcie sami. ;)

52 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, jakby ktoś chciał to można śmiało wbijać na imprezę łazienkową :p

      Usuń
    2. Noisli to najlepszy bit "p

      Usuń
  2. Myślałam, że to kolejna wesoła historia z dni kiedy odbierało się swoją kuleczkę, a im dalej czytałam tym było mi smutniej i tak sobie myślę, że nic w życiu nie jest pewne - to co mamy teraz, możemy za chwilę stracić. Czasami potrzebny jest taki post, żeby docenić to co posiadamy i nie narzekać na każdą źle wykonaną sztuczkę czy kolejną, mało znaczącą głupotę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię takie posty, czytając je nagle przychodzi czas na wszelkie wspominki z przeszłości i to jest właśnie super. :D

    Nasza wspólna historia w zasadzie dopiero się zaczyna, a końca nie widać, ale, tak jak pisałam w najnowszym poście, w 2016 roku mamy zamiar przeżyć wszystko ,,od nowa''. :D

    Sama nie wiem czy mam szykować bunkier, w końcu to będzie nasz pierwszy, wspólnie spędzony Sylwester i Nowy Rok. Gdy parę dni temu ktoś wystrzelił kilka pojedynczych petard, Ruby ze dwa razy szczeknęła, mam więc nadzieję, że Sylwestra takie nie będą.

    Piękne bokeh, ja za nic nie jestem w stanie zrobić go moim aparatem, ale z chęcią obejrzę tutorial, może to pomoże. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :D
      Życzymy powodzenia! :) Co do bunkru, może lepiej na wszelki wypadek coś wykombinować. ;)

      Usuń
  4. Ciekawa historia :).
    Akurat wczoraj robiłam takie filtry na bokeh, fajna sprawa ^.^
    Nie ma to jak spędzić sylwestra samemu z Psem. Obawiam się, że razem z Daisy pójdziemy spać o 22 mając wszystko gdzieś :D.

    Pozdrawiamy E&D

    OdpowiedzUsuń
  5. Trochę smutna historia, ale najważniejsze, że macie siebie. :)
    Musimy właśnie sobie zrobić jakieś fajne schronienie. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To najważniejsze :)
      Powodzenia życzymy :P

      Usuń
  6. Bardzo potrzebny post. My ustawiamy głośniki na https://www.youtube.com/watch?v=iRV6mVD3y_w Przy 5 miesięcznym piszczącym dzieciaku bardzo się sprawdziło.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawa historia :)
    Nasza (osobno, Funi, Zuzi, Moja) w zakładkach na moim blogu, także zapraszam.

    Co do sylwka...
    Szlag mnie jasny trafia jak widzę, jak to ludzie narzekają na hałasy w sylwestra, petardy i takie tam... Do jasnej cholery, gdzie Wy ludzie byliście, gdzie należało przyzwyczajać i socjalizować psa do hałasów? Teraz narzekacie? Już za późno. Świata nie zmienicie i nawet nie próbujcie, bo co... przez Wasze lenistwo z przed kilku lat, cały świat ma być w tą wyjątkową noc spokojny? Nie, po to jest sylwester, jedyna noc w roku, w którym należy się bawić, żyć tak jak nie możemy w ciągu roku. Jeśli Wy nie chcecie to nie, ale nie przeszkadzajcie innym.
    Moje psy były przyzwyczajane do hałasów i teraz mam problem z głowy. Funia sobie spokojnie leży, a Zuz jak zwykle śpi w sylwka, także ten... można? można.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nie można, szczególnie jak jakiś idiota rzuci petardę prawie w twojego psa ! Poza tym niektórych zwierząt nie da się nauczyć robić czegoś przeciw naturalnemu instynktowi...

      Usuń
    2. Tak się zastanawiam, czy pisząc takie coś nazywasz siebie miłośnikiem Psów albo masz o nich jakiekolwiek pojęcie.
      Człowiek nie jest panem wszechświata i nie ma prawa niszczyć życia ptakom, Psom, koniom i wszystkim dzikim oraz domowym zwierzętom. Poza tym to tylko początek nowego roku, nie żaden cud boski, żeby z tej okazji niszczyć i zabijać wszystko wokoło. Przez to cierpią nie tylko Psy domowe, ale także zwierzęta żyjące w lasach, na łąkach, czy w miastach, ale dziko. Psy w schroniskach tak samo, na pewno nie miały okazji do socjalizacji.
      Przykładowo, mój Pies był socjalizowany. Pierwszy Jej sylwester odbył się, gdy miała niecałe pół roku - zero strachu. Kolejny, gdy miała niecałe półtora i widać było małe napięcie, ale położyła się do legowiska i zasnęła, wszystko było ok. Natomiast teraz ma ponad dwa lata i przeraźliwie boi się nawet pojedynczych wybuchów, które padają u nas od kilku dni - wolę nie myśleć, co będzie w sylwestra.

      A nawet gdyby to wszystko było winą właścicieli, którzy nie zsocjalizowali Psa, to będziesz ich teraz przeklinać i narażać Psa na śmierć (ucieczka/pożar/tak jak napisano wyżej rzucenie w Psa petardą), sama się bawiąc? Jeśli kochasz Psy, to pomyśl o NICH, a nie o ich właścicielach.

      Usuń
    3. Poza tym należy wziąć pod uwagę to, że psy w sytuacjach zagrożenia postępują instynktownie - uciekają. Jak ty byś się zachowała gdyby obok ciebie wybuchła bomba ?
      Nie każdego psa do się przyzwyczaić bo niby jak ?
      Eagle - potrafisz napisać to co ja myślę :D

      Usuń
    4. Dziewczęta, czego można się spodziewać po człowieku, który ćwiczy "canicross" czy inne biegi z psem w... kolczatce.

      Usuń
    5. Ale o co wam chodzi?
      O czym wy mówicie? Rzucanie w psa petardami? Kto tak robi? No nikt.
      Widocznie pies ma jakiś powód, żeby się bać, skoro 1,5 roku się nie bał.
      Canicross w kolczatce? Nie. Dokładnie opisywałam co robiłyśmy, to nie był prawdziwy canicross.
      Macie ból dupy, bo zazdrościcicie tego, że nie mam problemu w sylwka z moimi psami? Haha, na to wygląda xD
      Wgl co to za podejście, że trzeba mieć bunkier, zabawki i wgl. No mnie to osobiście śmieszy, bo pies to pies.

      Usuń
    6. No właśnie wszystko dokładnie opisywałaś, a to że usunęłaś posty nie znaczy, że tego nie było. A opowiadasz kłamstwo, za kłamstwem na tym blogu. Między innymi to, że twój pinczer jest rasowy, chociaż znalazłam jej ogłoszenie w psach "psy bez rodowodu"
      Po za tym nie masz się czym chwalić, bo to nie ty tak wychowałaś psy XDD
      Psy mają dużo lepszy słuch i huk petard słyszą dużo głośniej od nas, nie jest to dla nich normalne, nie koją tego z coroczną zabawą.

      Usuń
    7. Akurat tak się składa, że mądry sąsiad tak zrobił, wybacz nie mam dowodów bo byłam zajęta uspokajaniem spanikowanego psa.
      Po 1,5 roku pies ma rozwinięte wszystkie zmysły i mózg więc jak szczeniakowi jeszcze mogą nie przeszkadzać aż tak bardzo głośne dźwięki...
      Z tego co ja sobie przypominam to był "bikejoring" :D

      Usuń
    8. Daria, cieszę się :D.

      Tak, ma powód - socjalizacja tu na nic się nie zdaje, bo taki huk nie jest naturalny dla żadnego ani zwierzęcia, ani człowieka.

      Pies to Pies? Sorry, ale chyba nie u nas. To grono psiarzy :P.

      Laura, po co Ci blog, skoro zamiast cieszyć się i dzielić na nim sukcesami z wychowania i szkolenia Psa, wolisz zagłuszyć jego (Psa oczywiście) zachowania i potrzeby, zakładając mu kolczatkę? Nie zrozum mnie źle - nie chciałabym, żebyś usuwała bloga, ale żeby obracać się w psiej blogosferze, potrzeba choć troszkę miłości do Psów. A czy można kochać kogoś i jednocześnie wbijać mu w szyję metalowe kolce? Moim zdaniem nie.

      Usuń
    9. Eagle - czasem kolczatka jest potrzebna poza szkoleniem. Nam nawet wet polecił na coś kaszlopodobnego z krtanią ;) I chodziło o to żeby pies nie ciągną (na szelkach byłby to samo), używaliśmy miesiąc, później rudy się przyzwyczaił a poza tym nie była potrzebna.
      Także można psa kochać i wbijać mu kolce :D Ale tylko w określonych przypadkach.
      Dla psiarza to takie bardziej owłosione raczkujące dziecko ;)

      Usuń
    10. Poza szkoleniem jeszcze mogę się zgodzić, ale to nie zmienia faktu, że sama bym nie założyła ;).

      Usuń
    11. Haha kolczatka nic nie daje - ewentualnie można zrobić z psa masochistę ;)

      Usuń
    12. Zgodzę się z poprzednikami.

      Laura, nie Ty przyzwyczaiłaś psów do sylwestra, więc naśmiewanie się z ludzi, którzy mają z tym problem, jest moim zdaniem nie na miejscu. Bywają różne sytuacje, czasem przez jedno zdarzenie nawet wychowany pies robi pod siebie na widok petard - i wtedy nie możesz nic poradzić.
      Masz po prostu szczęście, że Cię to ominęło.

      Sprawa bunkru wydaje mi się śmieszna. Użyłam tego słowa jako zwyczajne spędzanie sylwka z psem w domu, kiedy gra muzyka, a okna są szczelnie zamknięte i zasłonięte. Są ludzie, którzy tego stosują - to ich sprawa i szczerze im współczuję. Jeśli Ty tego nie stosujesz, to super, masz szczęście. Tylko to nie jest Twoja zasługa, tylko ludzi, którzy wychowali Twoje psy. Masz powód do radości i ulgi, wiele osób tego nie posiada i musi radzić sobie z tym po swojemu. Szacunek dla nich, że robią te bunkry i wkładają tyle serca, żeby odstresować swojego psa.

      Usuń
    13. Wika dzięki tym kłótniom masz więcej komów. Jaki fejm xD

      Usuń
    14. To prędzej dyskusja. ;)
      A fejmu od komentarzy mi nie przybyje, tylko sama liczba w statystykach. :P

      Usuń
    15. No i co, że oni wychowali.
      Mi chodziło o to, że można tak psa wychować i jest to możliwe.

      Usuń
    16. Taaaa szczególnie jak debil rzuci (prawie) w psa petardą...
      To tak jak z ogniem - trudno zmienić, bo jest to instynktowne. Nie wychowywałaś sama więc nie wiesz z czym to się równa.
      Poza tym laby mają mniej wyczulony słuch. Zacznijmy od tego...

      Usuń
  8. Elzuńka naturalnie amstaffowi każe stópki całować :)
    Wiem, co czułaś, mnie też nie oszczędziło. Ale takie życie, upadki wzmacniają.

    Bunkier już wybudowany, teraz czekamy do sylwestra i chowamy się razem z psami, muzyką i zabawkami. Jak pies się nażre traumy za dziecka to potem trudno jest ją usunąć, ale to tylko jedna noc. Tylko wkuuurza mnie to podejście większości ludzi, że psa trzeba głaskać, żeby się uspokoił. Maindfak, zwykły mit.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakże! :D

      Oby bunkier się przydał. ;)
      Faktycznie, jest to trochę nie na miejscu, psy to nie ludzie. Trzeba zachować się naturalnie, aniżeli tulić i ściskać. Stawianie granicy zawsze na pierwszym miejscu. :)

      Usuń
  9. Urocza, ciekawa, smutna i zaskakując historia. Nie zastanawiał się nad książką ? :DCo prawda więszkość historii Miry znam, ale prawie 51 % to nowe faty jakie poznałam. Bardzo ładne zdjęcia. Ja marzę właśnie o takim efekcie jednak muszę poczekać na obiektyw, lub nawet lustrzankę :O.
    Pozdrawiamy cieplutko. Wiktoria&Lab's

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka o Mirze? Przecież jest blog! :D
      To było kluczowym powodem, dla którego ten post powstał. Chciałam ukazać trochę więcej, niż zazwyczaj. :)

      Usuń
    2. Wiktorio, (z Dziennik Labradorów) nie wiem czy wiesz, ale pisząc ,, Wiktoria&Lab's'', z naciskiem na Lab's, tłumacząc to na język angielski, oznacza to, że coś JEST labradora, (np. Lab's ball - piłka Laba) jeśli natomiast chodzi Ci o liczbę mnogą, (Labradory) powinnaś pisać Labs' lub po prostu Labs, taki szczególik. ;)

      Usuń
    3. Faktycznie. A niby uczę się angielskiego. Niby szczegół a zmienia sens . Haha dzięki ;)

      Usuń
  10. Ciekawy post c:
    U nas bunkier jeszcze nie wybudowany, ale chyba czas najwyższy, żeby go w końcu przygotować.
    Pozdrawiamy
    katoija.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudowna historia, na szczęście z szczęśliwym zakończeniem.
    U nas też nie było kolorowo.
    Whisky początkowo była psem tylko domowym, potem podwórkowym nie mającym wstępu do domu, nawet rodzice planowali oddanie jej, teraz i przebywa w domu i w kojcu na dworze zależnie od pogody i konkretnego dnia.
    Whisky fajerwerki nie ruszają, a dla Zera będzie to pierwszy sylwester u nas, więc jeszcze się okaże, czy będziemy mieli coroczny luz, czy uspokajanie i szukanie kryjówki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymamy kciuki, żeby było cichutko i spokojnie :D

      Usuń
  12. Mój nowy blog będzie miał kolory niebieskie (zimowy), więc nie obrazisz się, jeśli zrobię banner do Twojego bloga sama, w kolorach niebieskiego? Ten żółty zostawię na jesień, zależy mi na klimacie :).
    Chciałam już odpisać Laurze, ale oszczędzę sobie nerwów.
    Przez moje życie również przeszło dużo Psów, ale żaden nie był taki wspaniały, by zacząć prowadzić o nim blog. Dopiero jak dostałam Beethovena, po roku zorientowałam się, że wygląda jak rasowy Bernardyn (do rasowego dużo Mu brakuje, Bernardyny o czystej krwi są cięższe, mają większą głowę i bardziej zbudowane), tylko po prostu jest trochę za chudy. Mimo to zaczęłam prowadzić o Nim blog, totalnie nie interesując się Nero, bo kundelki były dla mnie niczym. Ale potem zorientowałam się, że kundelki to też Psy, że też potrzebują wsparcia i od czasu do czasu naskrobałam coś o Niej na blogu, ale ciągle było Jej za mało. Z czasem coraz więcej, zaczęłam z Nią ćwiczyć, wychodzić osobno na spacer, robić zdjęcia i teraz poświęcam czas obydwu Psom. Beethoven zmusił mnie do prowadzenia bloga, a Nero pomogła mnie utwierdzić w przekonaniu, że border collie to nie jest rasa wrzechświata i że kundelek też zasługuje na Swoje miejsce w serduszku i o Nim też trzeba pamiętać.
    Szczególnie wzruszające jest to, że napisałaś, że w Twoim życiu brakowało Ci Psów. Uświadomiłaś wszystkim, że nie wyobrażasz sobie życia bez tych wspaniałych zwierząt. Psy kochają bardziej, aniżeli ludzie. Człowiek potrafi zranić codziennie, Pies rani tylko wtedy, kiedy kończy się Jego życie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co do świąt, spędziliśmy je spokojnie. A w sylwestra puścimy głośną muzykę, będziemy się szarpać i cwiczyć komendy, by zagłusić petardy.

      Usuń
    2. Chyba czytasz mi w myślach! :D Pomarańcz nie pasuje do całości bloga, więc sama planowałam zmianę kolorystyki na niebieski. :)
      Cieszę się, że odpisałaś. Ciekawa historia, takiej jeszcze nie słyszałam. Dzięki ;)

      My w sylwestra nie budujemy bunkru, Mira ma obojętne podejście do tego typu strzałów. Szczęście, bo gdyby było inaczej, miałabym niezły cyrk w domu. :P

      Usuń
    3. Banner już mam gotowy, jutro ukaże się na moim nowym blogu.
      Mam pytanie - czy Ty odnajdujesz się w sprawie nagrywania filmów lustrzanką, czy nie? Chodzi mi o wyostrzanie automatyczne i manualne - jeżeli mam manualne, zawsze nie potrafię idealnie skierować na Psa i wychodzi lekko zamazane, a automatyczne - za każdym ruchem rozmazuje, wyostrza, rozmazuje, wyostrza... zbyt błędne koło :P. Podejrzewam, że jeszcze filmów nie nagrywałaś, ale chciałam zapytać osoby, która faktycznie niedawno dostała lustrzankę :D

      Usuń
    4. Na razie nie mam wiedzy na temat filmów, ten rozdział w instrukcji jest jeszcze nieprzeczytany. ;P

      Usuń
  13. Miło było przeczytać Waszą historię. Nie zawsze było wszystko dobrze, ale teraz już nie macie się nic martwić, bo z tego c widać to jest wszystko w porządku. Mira jest cudowna! <3 :)
    Molly nie boi się w sylwestra mocno tych strzałów, jednak nie popieram strzelania, więc udostępniam różne plakaty.
    Pozdrawiamy! :)
    http://codziennebeagle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie to mamy powody do zmartwień, agresja do innych psów :P
      Fajnie :) Ja też tego nie popieram (a kto w psiej blogosferze popiera?), wolę raczej spokojne eventy, na których można pojawić się z psem bez żadnych obaw, że ucieknie czy będzie zestresowany otoczeniem.

      Usuń
  14. Wchodzę wszędzie gdzie się da i staram się życzyć wszystkim szczęśliwego Nowego Roku. Przywiało mnie tutaj, bo trochę mnie nie było w psich internetach, więc... :D
    Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!
    Nam bunkier nie potrzebny, radzimy sobie całkiem nieźle, a nawet całkiem całkiem nieźle.
    Pozdrawiam, ściskam i zapraszam na nowy post na http://czarnekudelki.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.