Recenzja szelek Comfy Jake + filmik

Jak się okazało w ankiecie, spora grupka czytelników chciałaby przeczytać jakąś recenzję. Parę tygodni temu byłyśmy na zakupach, skąd wróciłyśmy z pełnymi torbami. Dlatego też, Drodzy Państwo, dzisiaj świeżo upieczona recenzja!

Trochę zeszło, zanim wybrałam jeden spośród wszystkich kupionych produktów. Ostatecznie jednak zdecydowałam się na zrecenzowanie czarnych szelek Jake firmy Comfy. Nie zrobiły na mnie ogromnego wrażenia, aczkolwiek spełniają większość wymagań, jakich można mieć wobec pierwszych szelek. Nie wiedziałam, jak przyjmą się u Miry, czy będzie w stanie z nich uciec, czy może rozerwie je za pierwszym razem.. Była to wielka niewiadoma, choć przyznam, że skutki były dla mnie ogromnym zdziwieniem.

Jakie są szelki Jake?

 Szelki zakupiłam w sklepie zoologicznym Aquael Zoo w cenie 22 zł, czyli są stosunkowo tanie. Są zwane fredami i wykonane są z mocnej taśmy parcianej. Jak dotąd, nie spotkałam się z tańszymi szelkami.
Na rynku dostępne są dwa kolory tych szelek: czerwone i czarne. Ja, rozglądając się po zoologu, zauważyłam tylko czarne i przyznam, że irytuje mnie ten fakt. Lubię, jak coś się wyróżnia, jest widoczne.
  

Comfy Jake są uniwersalne. Występują we wszystkich rozmiarach, co bardzo mnie cieszy. Jednakże wolałabym, gdyby miały jakiś wzorek, przecież Rottweilery też potrafią być słodkie! :D Tylko szkoda, że tak mało producentów zdaje sobie z tego sprawę.. :P

Szelki są dla Miry wygodne i na sam ich widok zaczyna się cieszyć jak dziecko. Bez problemów może w nich biegać, spacerować. Śmieszny jest jednak sposób zakładania, bo zazwyczaj Mira musi oprzeć przednie łapy o biurko - i to jest jak dotąd najprostszy sposób na ich założenie. Ze ściągnięciem jest nieco mniej problemu, bo odpinam zacisk i same spadają :D

Uśmiech!
Po wcześniejszych doświadczeniach z artykułami od Comfy, zwątpiłam, że znajdę coś, co nie rozwali/rozpruje/rozerwie się po pierwszym użyciu. Te szelki były natomiast bardzo miłym zaskoczeniem, bo od tych wspomnianych kilku tygodni nie uszkodziły się w żadnym stopniu, a więc pierwszym ich atutem jest trwałość.

Kolejną bardzo cieszącą zaletą tego produktu jest również łatwość w czyszczeniu. Ogółem nawet trudno jest je wybrudzić. :P 
Plusem jest jeszcze możliwość przypięcia czegoś do kółeczek znajdujących się po obu bokach. Jak śnieg znowu sypnie, to lecimy na sanki :'D

A jakieś minusy?

Wadą jest jednak to, że długo schną. Trudno doczepić się więcej wad, ponieważ takowych nie ma. Szelki są zadowalające i z czystym sumieniem mogę je polecić. :)

 Filmik!
Jednym z naszych noworocznych celów było pozbycie się ciągnięcia na smyczy. Zapisałyśmy to w naszym nowym Dzienniku Treningowym, którego widzicie poniżej. Wkrótce dokładniej go opiszę..



Udało nam się zminimalizować ten problem. Mira po kilku sesjach już nie ciągnie, a idzie obok mnie, co chwilę wlepiając we mnie swoje paczałki. Sesje odbywały się właśnie w tych szelkach, choć nie wiem, czy ma to znaczenie. W każdym razie cieszę się, że już po problemie. :)



31 komentarzy:

  1. Niestety klikając filmik pisze że jest prywatny, ale ogólnie bardzo fajna recenzja :D Szelki wyglądają na fajne ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Upsik, już poprawione :D Dzięki! :)

      Usuń
  2. Super szelki :)
    Jeny, jak Mirosława zarąbiście chodzi przy nodze...U nas to pomarzyć można.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łatwo to wypracować :)

      Usuń
    2. Eee, nie w naszym przypadku. Są rzeczy, których Funia za nic nie wykona. Na przykład daj głos i turlaj się, oraz kontakt wzrokowy.
      Trzeba się z tym pogodzić.

      Usuń
    3. Albo szukać sposobów na rozwiązanie problemu. Może na piesologi będą jakieś pomocne materiały https://www.youtube.com/channel/UC1QRiISnjvqpypkZYaZXkSg
      https://www.youtube.com/watch?v=tAEJTW0bWpY

      Usuń
  3. Te szelki dość słabo widać na Mirze, ale może to i dobrze, że nie są zbyt pstrokate :).
    Ale ślicznie ozdobiony dziennik treningowy, nie pomyślałam o tym. Jak w naszym obecnym kiedyś skończą się kartki (co stanie się pewnie za kilka lat :D), to też może pomyślę o jakichś ozdobach :).
    Mira pięknie chodzi. Ja planuję nauczyć Daisy chodzenia przy nodze bez smyczy (tak jak w obedience), ale to na razie dalekie plany.

    Pozdrawiamy E&D
    http://daisyunia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nad tym ubolewam.. :/

      Dzięki! Kalendarze z psami się przydały :D
      Właśnie trzeba rozróżnić chodzenie na luźnej smyczy i równanie z kontaktem. Ja miałam na myśli to pierwsze, ale po obikaniu Mirze został kontakt wzrokowy. Myślę, żeby nad tym popracować, bo nie chcę, żeby na spacerach pies patrzył tylko na mnie.

      Usuń
  4. Gratuluję pozbycia się problemów ze smyczą :D
    Szelek raczej bym nie kupiła - nie lubię tego modeli i comfy kojarzę z zabawkami.
    Jakbyście chciały to wiewiór zaprasza do naszego zaprzęgu :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będziemy miały najfajniejszy zaprzęg! :D

      Usuń
    2. Tag, tylko szelki nam pożyczycie :p

      Usuń
    3. XLka na rudego, chyba nie :D

      Usuń
  5. Czy ten dziennik jest zrobiony własnoręcznie z zwykłego zeszytu czy mi się wydaje? :) chodzenie przy nodze - super wychodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tego modelu szelek nie lubię, Whisky kiedyś takie miała i wycierały jej sierść za przednimi łapkami i były nie wygodne.
    Dużo bardziej lubię norwegi, szczególnie z firm handmade, bo ich kolorki mnie całkowicie kupiły.
    A chodzenia na smyczy bardzo zazdroszczę, a Whisky nadal pracujemy na "drzewko" bo gdy spada śnieg nagle zapomina o jakichkolwiek zasadach. A Zero pewnie dostanie easy- walki, bo gdy ciągnie, a ja się zatrzymuje to on dalej mnie ciągnie, a jak na razie chodzi na obroży ;___;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem.
      Whisky w swoim żywiole, no tak :D
      Może skupić na sobie uwagę Zera i nagradzać za równanie? Ja tak robiłam i poskutkowało, a pies szarpał niemiłosiernie.

      Usuń
  7. Ja wolę kolorowe szelki i ostatnio przerzuciliśmy się na norwegi,w których psu chodzi się dużo swobodniej-tak więc szelki nie dla nas,ale sam produkt ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, szelki norweskie są wygodniejsze :P

      Usuń
  8. Szelki są fajne, choć u nas raczej się nie sprawdzą.
    My dzisiaj ćwiczyłyśmy chodzenie przy nodze na smyczy, na spacerze i w Easy Walk'ach w domu, a efekty są bardzo zadowalające, z czego bardzo się cieszę i chwalę się tu, ponieważ, z tego co pamiętam, kiedyś był tu poruszany podobny temat.
    Powodzenia na dalszych treningach!

    OdpowiedzUsuń
  9. Szelki wyglądają na trwałe, szkoda tylko, ze słabo widać je na Mirze.
    Nie używamy często szelek, ale gdyby nie to to Twoja recenzja byc może skusiłaby mnie do zakupu ich, bo jest bardzo ciekawa. :)
    Pozdrawiamy!
    http://codziennebeagle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląd to sprawa drugorzędna, ale w sumie to chciałabym czymś je ozdobić :D

      Usuń
  10. Miałyśmy kiedyś szelki tego kroju, ale zdecydownie Fionie nie było w nich wygodnie. Ostatnio zainwestowałam w ruffweary i powiem szczerze, że to najlepszy psi zakup z możliwych. Zresztą najchętniej bym już pisała recenzję, ale uznałam że poczekam jeszcze parę miesięcy, żeby nie pisać jej zbyt pochopnie.
    Dzienik treningowy to coś co sama muszę założyć! Dzięki za przypomnienie! :D

    H&F

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale super, Uwielbiam ruffweary! Będziemy czekać na recenzję :P

      Usuń
  11. My od zawsze używamy szelek, dlatego ta recenzja jest miłą odmianą. Większość osób decyduje się na obroże i to je bierze pod lupę, a ja też czasem chciałabym poznać nowe marki. Raczej rzadko decydujemy się na takie zakupy, bo szelki są zazwyczaj drogie (i droższe od obroży, może to dlatego więcej ludzi je kupuje?), ale ty dałaś tylko 2 dychy, a to naprawdę tanio. Wyglądają na trwałe i ładnie się prezentują. Mira jest czarna, więc nie rzucają się w oczy, ja pewnie kupiłabym jakiś inny kolor, żeby kudły Neli nie zakryły nowej zakupowej zdobyczy ;)
    Gratuluję postępów w pracy z psiakiem! ♥
    Pozdrawiam, ściskam i zapraszam do nas na nowy post: http://czarnekudelki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie samą irytuje fakt, że szelki zlewają się z sierścią, więc muszę wymyślić coś, żeby jakoś się wyróżniały. Szkoda, że nie było czerwonych :P

      Wielkie dzięki za miłe słowa! :)

      Usuń
  12. Oo, rottkowy blog, coś nowego :D Mira jest niesamowicie pocieszna na nagraniu, aż się człowiek uśmiecha patrząc na taką mordkę. Wiem coś o uprzykrzającym życie ciagnieciu na smyczy, więc gratuluje opanowania prroblemu - na filmiku wyglada to już bardzo przyzwoicie. Co do szelek, zdecydowanie wolę kolorowe, ale najważniejsze, że są wygodne. Jeśli komuś nie zależy na wymyślnych wzorkach i szuka czegoś w przystępnej cenie, to warto się nimi zainteresować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mira nie jest jedynym Rottkowatym w blogosferze. ;P
      Oduczenie ciągnięcia było dotychczas chyba najtrudniejszym wyzwaniem, ale jestem bardzo szczęśliwa, że mogę już odetchnąć z ulgą. :)

      Usuń
  13. Szelki są brzydkie, fuj i w ogóle, weź je wyrzuć i mi się z nimi nie pokazuj, bo oczy szczypią XD
    I kup norwegi.
    I będzie dopsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież tak lubisz czerń XD
      Nie obmyślaj za mnie moich niecnych planów, czarnoksiężniku! ;c

      Usuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.