Jak zmotywować psa?

Miało być bez wstępu, ale cóż, chyba tradycja pozostanie tradycją. :)
Mirka czuje się dobrze, odzyskała siły i chęci do tego, aby bawić się i ćwiczyć. Zanim jednak się to stało, musiałyśmy nad tym popracować. W oparciu o nasze doświadczenia i znalezione poradniki, przedstawiam Wam pięć sposobów na to, aby pies zdobył (lub odzyskał) motywację na ćwiczenia.
   
Dobrego nigdy za wiele
Niewątpliwie porażką można nazwać sytuację, kiedy to pies kończy ćwiczenie, aniżeli właściciel. Można śmiało uznać, że pies zwyczajnie znudził się treningiem, obrabiając sobie lepsze rozwiązanie, niż ćwiczenia z przewodnikiem. Jak do tego doszło? Czy w ćwiczeniach jest wystarczająca ilość zabawy? Psy są jak dzieci, zabawa to ich priorytet i chyba najlepsza motywacja do tego, żeby się czegoś nauczyć. Kiedy przymus bierze górę nad rozrywką, pies nie widzi zbytniego sensu, żeby kontynuować ćwiczenia i zwyczajnie odchodzi, a trening w jego oczach staje się po prostu nudny.
Ponadto, nie powinniśmy zaspokajać potrzeby zabawy w całości. Najlepiej w pewnym momencie przerwać szarpanie czy rzucanie piłki, wtedy pies chce więcej i więcej.. To chyba lepiej, niż gdyby pies sam skończył zabawę. To TY ją kończysz!
W skrócie - dobrze wykonane ćwiczenie > zabawa > stop. I tak dalej, aż zakończymy trening.

Ćwiczenie na wagę złota
Warto zadać sobie pytanie: Co mój pies lubi i co jest dla niego ważne? Jeśli będziemy w stanie na to odpowiedzieć i zrealizować to, co lubi nasz psiak, to mamy sporą szansę na sukces. Starajmy się nagradzać psy tym, co najbardziej lubią robić. Może to być gonienie za piłką, pływanie czy spotkanie z psim kolegą. Cokolwiek, co sprawi, że pies będzie zadowolony i nagroda będzie dla niego atrakcyjna. Wówczas psu jeszcze bardziej spodobają się ćwiczenia - będzie je kojarzył z pozytywnymi zdarzeniami.

Szczęśliwy przewodnik
W odniesieniu do poprzedniego punktu, nasze psy z pewnością lubią, gdy jesteśmy szczęśliwi. Jak wspomniałam w poście o naszej, ludzkiej motywacji, podczas ćwiczeń dzielimy się z psem emocjami. Kiedy są one pozytywne, to obie strony czerpią przyjemność ze wspólnie spędzonego czasu. Jest to niezwykle ważne. Dlatego nic na siłę - jeśli jesteśmy zdenerwowani, darujmy sobie ćwiczenia. Lepiej ten czas przeczekać i wziąć się za ćwiczenia dopiero, gdy czujemy się dobrze. A gdy już tak się stanie, wystarczy wesoło przywołać psa i zachęcić go do treningu poprzez zabawę. Nie chodzi tu jednak o to, żeby uciążliwie machać psu piłką przed nosem i błagać o jego uwagę. Zachęta to zupełne przeciwieństwo, a ów przykład jest raczej przekupywaniem. Kiedy jesteśmy szczęśliwi i chcemy się bawić - w mig przyciągniemy do siebie psa.

Różnorodność w szkoleniu
Nagradzając naszego pupila zabawką lub smaczkiem, należy pamiętać, że u każdego psa istnieje pewien poziom przyswajania nagrody. W pewnym momencie dawana nagroda nie jest już tak atrakcyjna, ponieważ pies jest już ją najedzony/nabawiony(?) i wówczas przedmiot ten traci na wartości. Dlatego w trakcie ćwiczeń powinniśmy wykazywać się kreatywnością i mieć w zanadrzu inne pomysły na nagradzanie psa, niż bezustanne rzucanie parówki lub tej samej piszczącej piłki. Tak samo jest też w przypadku ludzi - codzienna porcja spaghetti pewnego dnia może się znudzić i już nigdy nie spojrzymy na to danie tak, jak kiedyś.

Parówkowy hazard
Nigdy nie pokazuj kwoty - pies zrobi wszystko, żeby dostać najwięcej. Ewentualnie co jakiś czas rób psu miłe niespodzianki, które zmotywują go do dalszych starań.
Tak samo jest w świecie ludzi. Kiedy pada słowo konkurs, nie wiemy jaka jest nagroda - kolejny żelowy długopis czy wycieczka na Hawaje. Staramy się zatem zrobić wszystko dla największej stawki. Co innego, kiedy mamy powiedziane, co można dostać w ramach wygranej. Wtedy nie wykraczamy poza program i robimy wyłącznie to, co umożliwi nam wygraną. Wtedy większe starania nie mają sensu, bo i tak mamy zapewnioną nagrodę. Psy to hazardziści i należy to wykorzystać. ;)


30 komentarzy:

  1. No wiele prawdy i motywacji w motywującym poście. Wracając do tego że psu coś się nudzi... Buster jest kompletnym tego przeciwieństwem.. Ilekroć rzucam np: ażurką czy patykiem z Comfy to za nic w świecie nie cieszy go tak jak zwykła piłka kauczukowa... Świetny post. Akurat dla nas :D.
    Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. :)
      W temacie poziomu przyswajania nagrody, to jest to cecha indywidualna i może jest skoncentrowana bardziej na smaczkach, niż na zabawkach. A takie przypadki, jak u Bustera naturalnie mogą się zdarzać. Nie wszystkie psy są jednakowe. :)

      Usuń
  2. No własnie, wszyscy piszą jak zmotywować siebie jakby zapominając, że pies nie jest zawsze chętny i gotowy kiedy tylko chcemy z nim pracować.
    Staram się zawsze stosować do tych zasad, największy problem mam zwykle z pierwszym, bo jak można przerywać zabawę jak pies jest taki nakręcony, i trzecim bo czasem trzeba wyjść z psem i coś porobić nawet jeśli bardzo się nie chce i wtedy te emocje wypływają na psy ;-;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to też miałam z tym trochę problemu, bo wahałam się, czy przerywanie zabawy w takim momencie może zostać odebrane jako kara. Jednak Mira dzięki temu "urywaniu zabawy" staje się jeszcze bardziej nakręcona i chętna do zabawy, więc trzeba się wewnętrznie przełamać, nawet jeśli widok psa zakochanego w piłce jest rzadko spotykany.
      A w sprawie wychodzenia, to radzę raczej przeczekać lub dać psu działać - pies potrafi rozbawić do łez nawet w momencie, kiedy mamy dość świata. :)

      Usuń
  3. Motywujący post i chyba nawet motywujący ludzi! Fajnie, że zrobiłaś post o ludzkiej motywacji i o psiej motywacji, można połączyć wszystkie porady i wtedy serio będzie bomba motywacji.
    Ja do treningu na spacerze używam suchej karmy, smakołyków-kanapek, dwa rodzaje mięsnych pasków i krążki z puriny czy z czego tam. Ale lubię piec dla Psiaków i jutro piekę dwa rodzaje przysmaków, to nagrody będą jeszcze bardziej urozmaicone i Pies będzie o wiele chętniej pracował :D
    Pozdrawiamy,
    psi-temat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :D
      Super! Takie urozmaicenie na pewno podoba się psom. :D Ja też staram się brać kilka rodzajów smaczków, używać różnych form nagród. To na prawdę pomaga :P

      Usuń
  4. Zgodzę się z Underdog, ponieważ pomimo tego, że w poście jest motywacja "psiowa" to i również my właściciele możemy na jego podstawie jako tako się zmotywować :) Pozdrawiamy! www.przygodylilo.blogspot.com ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że wpis został tak fajnie odebrany. Dzięki :)

      Usuń
  5. U nas (co zresztą widziałaś) psu trzeba pomagać zabawką ;)
    Ciekawosta: rudy wykracza poza zwykły poziom i pies bez linki to pies bez słuchu, wzroku i co i am jeszcze nadaje się do przywołania. Kompletne zero. Wrzeszcz krzycz turlaj się... Zapach jest ważniejszy :')

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabawki to podstawa! :D
      To jest do wypracowania, tylko trzeba się mocno przyłożyć. My też się z tym zmagamy, ale wykorzystuję tu zabawę w chowanego i pies wraca.

      Usuń
    2. Nope, najlepsze są parówki :D
      Owszem, coś tam się nastawia ale to rudy ;) Zabawa w chowanego ? "Pf... jesteś za którymś drzewem, wyłaź do cholery" - i wtedy zaczyna się darcie japy.

      Usuń
    3. To je Rudy - tego nie ogarniesz :D
      Albo Simba jest po prostu inteligentny, albo drzewo za cienkie :P

      Usuń
    4. Zbyt inteligentny - jak podejdę to mnie złapiesz.
      Tato ! On się nakręca na... ggłos !

      Usuń
    5. Przekazuję wyrazy głębokiego podziwu, synu.

      Usuń
  6. Bardzo dobry post :).
    My jesteśmy na takim etapie, kiedy rodzaj smakołyków, różnorodność itd nie ma większego znaczenia jeśli chodzi o jakiś pojedynczy trening (bo oczywiście na dłuższą metę popsuje całokształt), chodzi mi o to że już mam wypracowany system więc stosuję wszystko co napisałaś, to po prostu po jakimś czasie wchodzi w krew. Jedyne na co muszę uważać podczas treningów to presja, czasami zbyt wiele razy pod rząd poprawię psa i wtedy gasi się do tego stopnia, że nie chce spojrzeć w oczy. Dla mnie to zdecydowanie najtrudniejsze i ciągła praca nad moimi sygnałami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas właśnie nagradzanie jest sporym problemem, bo Mira nawet na pojedynczym treningu może w pewnym momencie strzelić focha, bo smakołyk jej się znudził.. Za to mięsem nigdy nie gardzi :P
      Presja również się nas tyczy, tak więc doskonale zdaję sobie sprawę z tego, co czujesz. Mira za szybko się wycofuje, a ja przed treningiem muszę opracować kilka sposobów i uznać jeden za ten właściwy.

      Usuń
  7. Podoba mi się ten "parówkowy hazard". Ostatnio mam wrażenie, że Białe trochę zniechęciły się do ćwiczeń - nawet do wykonywania zwykłych komend posłuszeństwa. Chyba mają zbyt dużo rutyny. Najwyższa pora to zmienić.
    Dzięki za cenne rady - po przeczytaniu sama czuje się bardziej zmotywowana :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak więc życzymy dużo wytrwałości, a przede wszystkim cierpliwości do psiaków. :)

      Usuń
  8. Świetny post - cała prawda, do której zazwyczaj na co dzień nie przykłada się większej uwagi. Dzięki za kolejną dawkę motywacji, teraz już jestem w stanie zabrać się do porządnej pracy z Ruby. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeeeeeeej! :D
      Może to jednak kolejny post z serii o motywacji właścicieli? :P

      Usuń
  9. Post bardzo mi się podoba lubie takie czytać :) Super Ci to wyszło, pisz takich więcej :D

    ------------------------
    swiatsary.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Podtytuł "Dobrego nigdy za wiele" troszkę wprowadził mnie w błąd ponieważ już myślałam, że chodzi o obrzucanie psa zabawkami i smaczkami przy każdej możliwej okazji ;) na szczęście byłam w błędzie.
    Moja Cleo jest psem który szybko się zniechęca, to w jaki sposób przebiega zabawa ma ogromne znaczenie a kluczowym jest ignorowanie jej na co dzień. Taka prawda, że jeśli się psa rozpieszcza to ma on nas w nosie. W szczególności jeśli ma coś z kota ;)
    Dziabongowo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mira również należy do tej grupki psów, bardzo łatwo jest ją do czegoś zniechęcić. Wystarczy tylko jeden błąd z mojej strony. ;-;

      Usuń
  11. Zgadzam się! Post bardzo motywujący, mnie nawet zmotywował i to jak! ;) Stosuję wszystkie metody jakie wypisałaś, co prawda czasami korzystamy z jednego rodzaju smakołyków ale to nie ma za bardzo dla Neli różnicy. Co do mojego samopoczucia to się zgadzam, gdy jestem wkurzona bo coś Neli nie wychodzi (te uczucia mam w sobie, nie okazuję ich) to jednak pies się frustruje. A na Nelkę najlepszą motywacją są zabawki - najlepiej piszczące, ale dostaje przy nich ,,padaczki" i czasami traci mózg dla nich, więc najczęściej korzystamy ze smakołyków. ;)
    cztery-lapy-jeden-nos.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest też poniekąd wadą nagradzania smakołykami - Mirka też czasem odpływa, ale czasem wystarczy po prostu przywołać i pies jest gotów do dalszej pracy. :)
      Miło mi, że post się spodobał, takie komentarze również motywują i to w jakim stopniu! :D

      Usuń
  12. Jak zmotywować psa to jedno, ale jak zmotywować właściciela? :D Czekam na tę wiosnę, bo zimowej chandrze mówię stanowcze dość!
    Bardzo spodobał mi się punkt o różnorodności w szkoleniu. Sama jeszcze do niedawna jako nagrodę stosowałam tylko i wyłącznie smaczki, ale zaczęłam korzystać dodatkowo z zabawek i z dotyku i wiem, że Nel również się to podoba. Dodatkowo chronię ją przed otyłością, bo ile ciach może zjeść mały piesek w ciągu dnia? ;)
    Pozdrawiamy ciepło i zapraszamy do nas na http://czarnekudelki.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ludzkiej motywacji był już osobny post, tak więc zapraszam kilka notek wcześniej :P Ja również czekam na wiosnę, aktualnie z Mirką jesteśmy chore i nasze ćwiczenia spadły do zera..

      Usuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.