Między postami..

Nowości zdarzają się tu dość sporadycznie, praktycznie pojawiają się co kilka miesięcy (ostatni post poświęcony codzienności był we wrześniu, a właściwie to znajdowało się w nim jeszcze LBA). Trochę mnie to dziwi, ale i też niepokoi, bo wygląda to w ten sposób, że to, co dzieje się u nas, to u nas zostaje. Błagam, chyba nie na tym polega prowadzenie pamiętnika. Jednak to, co ostatnio się wydarzyło, nie może zostać tylko w mojej pamięci.

Od pewnego czasu hurtowo zbierałam materiały na napisanie kolejnej motywacyjnej notki, ale ostatecznie postanowiłam trochę z nią poczekać. Sama podupadłam trochę w tym temacie, więc pisanie o motywacji raczej nie miałoby sensu. Potem nadarzyło się parę innych okazji, więc dzisiaj witam Was kolejnym postem, z bardziej ''kulisowych'' spraw. I z racji tego, że dopiero w środku lutego zabieram się do takiej notki, przedstawię wszystko, o czym jeszcze nie było mowy w tym roku (i będzie dużo zdjęć, bo ponoć wstawiam ich za mało). Tak więc, zapraszam.


Początek stycznia od psiej strony już nie był usłany różami. Buffy uciekł. Okazało się, że wpadł pod koła samochodu, znalazł się po kilku dniach w miejskiej lecznicy. Był zestresowany, połamany i zdawać by się mogło, że to by było na tyle. A jednak nie poddał się i wywalczył zdrowie, wraca do dawnej formy i ma się dobrze.

To było ostatnie zdjęcie, które mu zrobiłam. Przy kolejnym spotkaniu nie miałam aparatu, ale mogę Was zapewnić, że psiak jest już zdrowy i szczęśliwy.
Luty zaczął się całkiem ciekawie, ponieważ przed moim obiektywem stanęły dwa nowe psy - Toffie i Yoshi. Z racji ruchliwości, trudno było za nimi nadążyć, ale udało mi się zrobić kilka(dziesiąt) zdjęć. Niestety piszczałki nie sprawdziły się tak jak oczekiwałam, ale sposobem na psiaki było wydawanie dziwacznych odgłosów - od razu przykuwało to ich uwagę i można było uchwycić oczy wpatrzone centralnie w obiektyw. Tak więc sposób polecam! :D


Walentynki w pieskim świecie były fantastyczne. Mira otrzymała zabawkę do testów, był też dłuższy spacer i to, co w sumie najpiękniejsze, czyli wspólnie spędzony czas. Generalnie wyszłyśmy poodpoczywać i rozejrzeć się po nowych miejscach do spacerów, ale i to ma swoje uroki. ;D Toffie też załapała się na walentynkowe zdjęcia.


Ostatnie wydarzenia nie były tak pozytywne, choć może i na to przyjdzie pora. Zaczęło się tradycyjnie - pies przestaje jeść i pić, całymi dniami leży. Niedługo potem zauważyłam u Miry dziwne rany na skórze, jakby po pogryzieniu. Sierść stała się matowa, a sama Mira była tak wychudzona, że można było śmiało wyczuć cały układ kostny. Nie muszę chyba dodawać, że straciła wszystkie siły i chęci. W ostatnim dniu przed wizytą spuchła jej łapa, poruszała się tylko na trzech.
Po powrocie weterynarza zabrałyśmy ją do gabinetu. Mira dostała parę zastrzyków i przeszła kilka zabiegów. Zdaniem weterynarza została zaatakowana przez inne zwierzę i przez to wdało się silne zakażenie i stan zapalny skóry, a dalej martwica na tylnej łapie.. Dostałyśmy odpowiednie leki i wierzę, że wkrótce Mira wyzdrowieje. Trzymaj się, kochanie!

27 komentarzy:

  1. Jejku przykro mi bardzo z powodu tych psich nieszczęść :-( Mira wracaj do zdrowia szybko!

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zdjęcia psiaków *.* nie mogę się napatrzec :) Życzę zdrówka dla Miry :* Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojejciu :( życzymy dużo zdrowia dla psiaków! :))

    Pozdrawiamy
    http://plutoifigaro.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Współczuje :( Życzę dużo zdrowia dla Miry, niech się trzyma! Będzie dobrze

    -----------------------
    switsary.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. No to gratuluję udanej sesji, ale Mirka wracaj do nas !

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeny...bardzo współczuję. Niech szybko wraca do zdrowia!!!
    Pisałam wcześniej świetne zdjęcia :)
    Dobrze, że z psiakiem ok.

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzeczywiście pechowo się rok zaczął :/ Trzymam kciuki za Mirę!

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. Jak można pisać takie rzeczy? Idiotyzm, przestaje wierzyć w ludzi.

      Usuń
    2. Coraz bardziej przekonuję się z powiedzeniem,że są ludzie i parapety, ale ten anonim swoim zachowaniem, kulturą nie sięga nawet pod parapet..

      Usuń
    3. Powinnyście mu uwierzyć, to przecież anonimowy użytkownik internetu! Oni zawsze wiedzą najlepiej. ('':

      Usuń
    4. Boże, serio?
      To, że w ostatnim czasie kilka Psów odeszło z powodu choroby, to nie znaczy, że kolejny też musi...
      Nie wiem, jak można być tak podłym, żeby życzyć komuś odejścia jego najlepszego przyjaciela.

      Usuń
    5. Jezuu... Serio??? NO JUŻ SZCZYT GŁUPOTY. BAWI CIE TAKIE RANIENIE OSÓB?? TERAZ TAKI/A MĄDRY/A BO PISZESZ NA ANONIMIE??? A SPRÓBUJ ZE SWOJEGO PRAWDZIWEGO KONTA NAPISAĆ ALBO POŻYCZYĆ JEJ COS TAKIEGO W REALU. MYŚLISZ ŻE CHOROBA TO TAKA ZABAWNA SPRAWA??? NIKT BY NAWET O TWOIM ZWIERZĘCIU (O ILE MASZ ALE MIEJMY NADZIEJE ŻE NIE )NIE POWIEDZIAŁ ŻE UMRZE I TO SPECJALNIE...
      UFF DOBRA BO SIĘ WE MNIE ZAGOTOWAŁO...

      Usuń
    6. kartonie muj drogi mam zwierzecie
      mam psa i jest to doberman albo rotwajler ale nie wiem jaka to jest rasa
      no niestety to gupi szczyl nie potrafi nawet chodzić na smyczy wiec trzeba go kopnonć w dupe i wtedy idzie normalnie. ale zamówiłem już obrorze elektrycznom to coś powinno poradzić a jak nie da rady to oddam do rzeźni bo nie da rady z tym psem wytrzymać
      pozdrawiam wszystkich u gury

      Usuń
    7. OK, nie zniżajmy się do tego poziomu :'')

      Usuń
  9. Szkoda, że Mira i Buffy mieli takie nieciekawe przygody, dużo zdrowia dla obojga życzę!
    Ach zdjęcia Toffiego są przecudowne <3.

    OdpowiedzUsuń
  10. No to nieciekawie się dla was to wszystko potoczyło. Trzymam kciuki za psiaki, niech oba wrócą do pełni swoich sił! :)
    Biscuit Life

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawe portrety, do tego w low key użyłaś jakiegoś specjalnego oświetlenia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. Wystarczyła lampa, ściana i trochę pomocy gimpa. ;)

      Usuń
  12. Dobrze, że większość rzeczy była jednak pozytywna.
    Ale wraz z Ruby życzymy Mirce szybkiego i długotrwałego powrotu do zdrowia, trzymaj się!

    Domyślasz się, kto\co mogło ją pogryźć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że okoliczne gryzonie, bo u nas ich od groma. Pewnie szczur, tchórz albo nutria, aczkolwiek trudno to potwierdzić.

      Usuń
  13. Cudowne zdjęcia, odkąd masz lustrzankę, to coraz lepiej Ci idzie!! :D
    Mirka, trzymaj się! Zdrowiej już już zaraz!!!
    Pozdrawiamy,
    psi-temat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam nadzieję, że niedługo będzie już lepiej.
    Dziwnie wygląda ta rana, jakiś pęcherzyk brr nawet nie chcę wiedzieć co mogło jej to zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zdjęcia są śliczne!
    O jej, zdrowiej Mira szybciutko!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ojejciu, trzymajcie się! Dużo zdrówka dla Mirki, mam nadzieję, że szybko wróci do wesołego hasania po trawie ♥
    Zdjęcia są śliczne. Super praca!
    Trzymajcie się ciepło, http://czarnekudelki.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.