A Ty za co obwiniasz swojego psa?

Jak trudno jest zwalić winę na psa? Przecież to takie łatwe. Pies jest "tylko zwierzęciem" i nie zwróci uwagi, kiedy coś przeskrobiesz. Tak łatwo wszystkie niepowodzenia w pracy zrzucić właśnie na psa - bo rasa, bo charakter, bo bariera. A co, jeśli te wszystkie niepowodzenia.. są twoją winą?

Przychodzi co do czego, kiedy stajemy przed opinią innych. Wtedy dopiero trafia do nas jakże przejmujące stwierdzenie - pies jest w porządku, to ty masz problem. Ego spada tak nagle i tak szybko, że aż słychać trzask przypominający tłuczenie szkła. Oczywiście nie ma co się pogrążać, nie ma co żył golić. Na wszystko jest sposób, tylko trzeba chcieć. A jeśli chcesz - to stać cię na to, żeby coś zrobić. Udowodnij innym, że tak jest!


Czasem przychodzą chwile załamania - 15letnia gówniara chce wychować Rottweilera u początków starości? Dużo krytyki nas spotkało. Ale nie rezygnuję. Mira jeszcze będzie grzecznym psem!

Aniołem nie jestem - Mira wielokrotnie była przeze mnie krytykowana, kiedy tak na prawdę to ja przyczyniłam się do błędu. Bo to ja odpowiadam za jej zachowania, zwyczaje. To JA trenuję tego psa, utrwalam i eliminuję nawyki, które u niego występują. Szlifuję ten diament i jeśli przestanę, to czeka mnie praca od początku, długie "czyszczenie". Pies tu nie jest niczemu winien.
Bo czyją zasługą jest to, że Mira siada gdy mówię "siad", kładzie się gdy mówię "waruj", przybija piątkę kiedy wystawiam dłoń? Czyją zasługą jest to, że ostrzy ząbki na widok psów albo to, że kilka miesięcy temu wyrywała mi ręce ze stawów, kiedy szłyśmy na spacer?

Moją.

Jakiejkolwiek Mira byłaby rasy, czy Goldenem, Borderem, Rottweilerem czy Kundlem.. skąd by nie pochodziła, jakiej choroby by nie miała - mogę z niej zrobić mordercę albo "Emejzing doga". Bo jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz.


Ale od czego są książki, lekcje, od czego są behawioryści i trenerzy? Kiedy mamy problemy ze swoimi psami lub nie potrafimy sobie z czymś poradzić, oni służą radą. Książki poniekąd wzbogacają wiedzę, ale bądź co bądź, nie zastąpi to żywej lekcji, kiedy zamiast książkowej teorii mamy zapewniony bogaty zakres praktyk. Oczytałam się kilkunastu książek o wychowaniu psów, ale przeniesienie tego w życie wydaje się nieosiągalne dla nas obu. Potrzebujemy pomocy.

Zależy mi na Mirze. Zależy mi na tym, aby nasz team pokonywał trudności, przeskakiwał bariery. Hakuna matata w postaci relacji między człowiekiem a psem. Między dwoma zależnymi od siebie istotkami - czasem role się obracają, czasem to ja podnoszę Mirę na duchu, a innym razem Mira pełni rolę mojego osobistego coucha. Jest w tym najlepsza.

Ja wiem, że jesteśmy pechowe. Ale przy takiej motywacji, jaką mamy obecnie, wiem, że uda nam się przebrnąć. Czeka nas wizyta u behawiorysty, postanowione. Mam dość problemów, chcę żeby nasz team odrodził się na nowo, bez problemów. Teraz nic nas nie powstrzyma, a nawet jeśli, to zjemy to w całości i zrobimy gulasz.

 

13 komentarzy:

  1. Fakt qile razy zwalałam na psy, gdy ciągnęły. Tłumaczenie, że nie mam ich od szczeniaka na nic się nie zdają. Fakt łatwiej by było jakby psy były od papisia, ale gdyby te papisie były w okresie gdy psa traktowałam jako tylko przyjaciela, a nie geniusza (czyt. nie byłam psiarzem) to by było to samo. Gdy Buster ukończył swój 5 rok dopiero wtedy wgłębiałam się w świat psiarzy i nie ma znaczenia czy miałam by je od papi czy od staruszka. Strasznie obwiniam się, że wtedy kiedy dostałam swojego pierwszego psa nie wgłębiałam się w kynologię, jednak uznałam że przecież pies na wsi "nie może" chodzić na smyczy! Teraz mam wrażenie że od zawsze chodziłam z psami na spacery... Święte słowa, łatwiej nam zwalić winę na biedne stworzenie. Cóż staram się najpierw wytykać sobie błędy niż psom jednak gdy mamy chwile załamania lepiej nam będzie jak zwalimy winę na kogoś. Post godny polecenia dla tych którzy nie widzą w sobie problemu. Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba kazdy czasem zwali cos na psa. Bo najlatwiej , ja tez wielokrotnie zrzucalam wszystko na psy , bo ma mnie gdzies , po prostu ten typ tak ma. Nic bardziej mylnego. Ostatnio wszystkie moje psy pokazaly ze jak chca to potrafia.
    swiatmoichzwierzakow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba kazdy czasem zwali cos na psa. Bo najlatwiej , ja tez wielokrotnie zrzucalam wszystko na psy , bo ma mnie gdzies , po prostu ten typ tak ma. Nic bardziej mylnego. Ostatnio wszystkie moje psy pokazaly ze jak chca to potrafia.
    swiatmoichzwierzakow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Super post. Masz rację dużo razy zdarza się kiedy winę zwalamy na psa, a tak naprawdę to nasza i tylko nasza wina. Życzę Ci dużo wytrwałości i cierpliwości ;) Piękne zdjęcia. Pozdrawiam

    ----------------------
    swiatsary.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialny post, dał mi do myślenia... Też często zdałam winę na psa - bo nie rozumie sztuczki, nie chce ćwiczyć, rwała się na rowerzystę... Wszystko jest zależne ode mnie, Nela nie jest aniołkiem ale ja tez nie. Jeszcze długa droga przed nami ale mam nadzieję, że uda nam się dojść do celu.
    http://cztery-lapy-jeden-nos.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie jest troszkę odwrotnie. Przy okazji jakiegoś niepowodzenia całą winę zrzucam na siebie. Bo po co brałam BC, jak go zepsułam, bo w książkach jest tak dokładnie opisane, a ja jestem zbyt leniwa, bo kiedy byl papusiem miałam tylko wiedzę teoretyczną i zgasiłam w nim chęć zabawy, bo nie jestm wystarczająco atrakcyjna... Blech

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas z podziałem winy jest (chyba) idealnie - jak jest moja wina (wkurzam się, za bardzo naciskam) rudy siada i siedzi, mogę go zwyzywać a on nic, aż się nie uspokoję. Wtedy wiadomo, iż to moja wina ;) A psa ? A pies winy nie ma, posiada ewentualnie bariery jak przykładowe 'turlaj', którego za chiny ludowe się nie nauczymy bo zwierz natyka się na mur. Owszem można pracować, naciskać, przełamywać... Ale po co ? Do szczęścia nie jest to potrzebne, do wspólnej egzystencji też nie więc nie widzę sensu uczyć czegoś, co pies nie zrobi ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Powodzenia, mam nadzieję, że wizyta u behawiorysty wiele Wam pomoże!

    OdpowiedzUsuń
  9. No, ja na siebie się wkurzam za zły timing. Choć do T. też mam pretensje że "zrobi ignora" i sam pójdzie na spacer, ale staram się jakoś zmusić umysł do logicznego myślenia i pomaga.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow, super! Lubię takie posty, bo dzięki nim czuje napięcie i ,,bezpośredni kontakt" z piszącym. Ot, jakbyś mówiła mi to prosto w twarz.
    Ten wpis przypomniał mi o dosyć świeżej sytuacji z dzisiaj - pies po przebytej chorobie (zresztą niewykluczone, że w jakiejś cząstce spowodowanej przeze mnie, na chwilę obecną nie znam szczegółów) dopiero dochodzi do siebie i, co się z tym wiąże, nie chce się bawić, nie jest skoncentrowany, zmotywowany i posłuszny, a mimo to dostał ode mnie kilkakrotny opieprz i do tej pory ma na mnie ,,focha". Niestety sytuacje tego typu zdarzają się u nas, nie oszukujmy się, często, a winę zwalam na psa, wybielając siebie, mimo że to nie jego wina. W końcu ktoś dał mi nieźle do myślenia i zmusił do użycia swoich szarych komórek, tym razem w odpowiedni sposób. :)
    Nie powiem, że ten post mnie zmotywował (mimo, że faktycznie tak jest) i już wezmę się w garść, stawiając czoła wszystkim naszym problemom, bo to już robi się nudne, a ja coraz częściej piszę w pewnym stopniu bezmyślne komentarze, także, z całym szacunkiem, soreczka.

    OdpowiedzUsuń
  11. HEJ, mam pytanie kto ci robił te tło?

    OdpowiedzUsuń
  12. Kurcze, nie będzie Ci przeszkadzać jak mój post będzie miał taki sam tytuł? Od kilku tygodni się przymierzałam do napisania, wpisuję frazę w google, a tu bum, wpis u Ciebie. Wiem, że takie rzeczy często się powtarzają i mogłaby udawać, że nie widziałam Twojego posta, ale wolę zawsze zapytać i w razie czego zmienić tytuł. :)
    Co do posta to bardzo dobry wpis, cieszę się, że ludzie zdają sobie sprawę, że często obwiniają psy za swoje błędy.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.