Samokontrola?

Czyli, co masz zrobić dzisiaj, zrób za rok..

A no właśnie, w ubiegłym roku zachciało nam się opanować "sztukę samokontroli". Odkładałyśmy, aż w końcu myśl absolutnie ucichła. Jednak u nas nic nie trwa wiecznie - kilka dni temu obudziłyśmy się z myślą, że już nadszedł czas :D. W rzeczywistości nie myślałam o tym zbyt poważnie, ponieważ Mira jest była psem rasy gorącokrwistej i rzeczy typu Poczekaj chwilkę, zaraz się z Tobą pobawię były wręcz nie na miejscu. Ona po prostu nie wytrzymuje tych kilku chwil, musi zrobić to bez względu na okoliczności.. Mówiąc krócej - czekanie nie jest było jej najlepszą stroną.

Do czasu. 

Ta.. Gorąca krew, że aż parzy :D
Miałam ochotę się z siebie śmiać. Teraz też, ale z innego powodu. Nie sądziłam, że Mira da radę, a teraz wstyd mi, że w ogóle tak pomyślałam. Bo po raz kolejny udowodniła mi, że jednak potrafi pokonywać swoje słabości. Po tym wszystkim jestem pełna nadziei, że razem przeskoczymy przez jeszcze wiele innych barier. Ale skupmy się na samokontroli.

Słowa wstępne

Samokontrola to świadoma rezygnacja z pewnej czynności. W życiu z psem jest to istotny i użyteczny element. Może się przydać w wielu sytuacjach, kiedy przykładowo coś wymknęło się nam spod kontroli i jest do dyspozycji naszego psa, choć wprawdzie nie powinien on zbliżać się do danej rzeczy. Z racji, że przyszedł sezon na grillowanie (kiełbaski, szaszłyki i te sprawy :D), samokontrola psiego pyszczka może uratować nam wieczorną imprezę :P



Czy to trudne?

Nie potrafię określić się, czy samokontrola jest łatwa czy trudna. Zależy to od samego psa - w przypadku Miry był to poziom średniej trudności. Gdybym wzięła do ćwiczeń innego psa, np. Buffiego, sprawa byłaby prostsza, bo Buffy jest spokojnym seniorkiem o usposobieniu Ragdolla. Co innego byłoby natomiast z Hachikiem, którego życie można określić jako wieczny stan po wypiciu kilku kaw. Z nim nauka samokontroli graniczyłaby z cudem.



Jak nauczyć?

Do nauki samokontroli potrzebne będzie kilka czynników, a mianowicie:
  • zaciszne miejsce, aby pies nie rozkojarzał się od ćwiczeń. Ja wybrałam mój pokój, w którym Mira często przebywa i nie ma w nim przedmiotów, które mogłyby odwrócić jej uwagę od ćwiczeń.
  • smakołyki i zabawki jako rzeczy służące do ignorowania przez psa oraz do nagradzania. Mira uwielbia piłki z piszczałką, więc postanowiłam użyć je jako znacznik nagradzania. Można używać śmiało klikera, jednak my spróbowałyśmy bez niego. Do czego służy kliker, pewnie nie trzeba wyjaśniać.
  • Miękkie podłoże, aby pies w trakcie ćwiczeń czuł się zrelaksowany, nie odczuwał dyskomfortu. Biorę to pod uwagę, ponieważ samokontrola wymaga dłuższej chwili leżenia i zależy mi na tym, aby Mira podczas treningu czuła się dobrze.
  • No i oczywiście pies :D
Najlepiej zacząć, kiedy pies wygląda na zrelaksowanego, nie jest spięty ani zmęczony po zabawie. Wtedy jest odpowiednia pora na ćwiczenia. Pamiętajmy też, aby nie przemęczać psa i robić przerwy między sesjami, inaczej się znudzi i będzie szukał innego, bardziej interesującego wyjścia. Aczkolwiek Mirze to ćwiczenie bardzo się spodobało - no bo w końcu leży, nic nie robi i dostaje za to przysmaki. Czego chcieć więcej? :D

Nauka powinna być podzielona na kilka poziomów trudności:
(po ukończeniu każdego poziomu następuje przerwa)
  • Przynależność (smaczku) do nas  
  • Brak przynależności    
  • Przynależność do psa
Ad.1 - W pierwszym poziomie pies ma ograniczony kontakt ze smakołykiem, ponieważ jest on (smakołyk) w naszych rękach. Dlatego też, wymaga to od psa oczekiwania na nasz sygnał, aż pozwolimy mu zjeść przysmak. To już kształtuje w nim reagowanie wyłącznie na nasz znak. Jeśli pies próbuje zjeść smakołyk, zamykamy dłoń. Jeśli nie stara się go zjeść, nagradzamy. Poziom jest zakończony, kiedy pies jest całkowicie uzależniony od naszego sygnału i tylko na nasz znak zjada smaczek. Stopniowo wydłużamy czas, kiedy zabawka jest w naszych dłoniach.

Ad.2 - W drugim poziomie pies waruje z komendą zostań. Wówczas kładziemy na podłodze smakołyki i jeśli zachodzi taka potrzeba, powtarzamy komendę "zostań". Jeżeli pies przerywa komendę i zjada smaki, należy ponownie dać komendę waruj + zostań. Jeśli pies nie reaguje na smaczki, nagradzamy.

Ad.3 - W trzecim poziomie pies waruje z komendą zostań, jednak smaczki kładziemy na łapach psa, a później na jego pyszczku. Jeśli zjada je, powtarzamy komendę zostań, a jeśli strąca smaczek z pyska, delikatnie go przytrzymujemy. Nagradzamy psa wówczas, gdy ignoruje smakołyki.


Mam nadzieję, że poradnik okazał się pomocny w nauce Waszych psiaków. Jesteśmy bardzo ciekawe efektów :)

14 komentarzy:

  1. U nas samokontrola, opiera się na komendzie siad. T. po prostu nie lubi warować, łaskawie zrobi to na shaggy, ale poza tym jakby zapomina ;D

    Dodałbym by naukę zaczynać gdy pies jest najedzony, a potem, zwiększać poziom trudności i szkolić coraz więcej czasu po posiłku ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przydatny instruktarz. Może kiedyś i my spróbujemy swoich sił... kiedyś jak małe białe diabełki będą już starsze i mniej nakręcone. Teraz i tak jakimś cudem udaje im się opanować komendę "zostaw" :)

    Pozdrawiamy
    BIAŁY MALTAN

    OdpowiedzUsuń
  3. Samokontrolę mamy opanowaną, aczkolwiek jest to bardzie 'nieruszajpodżadnympozorem' (zostaw) niż świadome oczekiwanie. Pominęłam też pierwszy etap, ponieważ od początku budowałam skojarzenie ręka-smak, wprowadzając samokontrolę od początku musiałabym to zniszczyć. Poza tym (chyba słusznie) obawiałam się, że pies cały czas przy podawaniu smaka będzie czekał na sygnał pozwalający go wziąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. My samokontrolę wprowadziliśmy już jakiś czas temu, ale post może być przydatny dla osób, które dopiero zaczynają przygodę z tym bardzo przydatnym zachowaniem. Jesteśmy na takim etapie, że nawet jak Beethoven weźmie do pyska jakąś kość, którą znalazł na spacerze, jest w stanie ją wypuścić, jeśli każę Mu to zrobić. Wie, że wtedy dostanie coś o wiele ciekawszego :).
    Do samokontroli dodałabym również specjalne zrzucanie smakołyków na ziemię (z góry), a polega to na tym, żeby Pies ich nie zjadał. Oprócz tego jest puszczanie kości, przerywanie jedzenia lub zatrzymywanie się na komendę. Pomysłów jest mnóstwo, ale każdy ma inny poziom trudności.
    My opanowaliśmy już całe mnóstwo rzeczy, przerobiliśmy większość znanych nam rzeczy z samokontroli (mimo tego jeszcze sporo nam zostało). A teraz ćwiczymy kładzenie jedzenia na głowę - bardzo dobrze nam to idzie, ale jeszcze pracujemy. A potem kładzenie na pysk. Łapy już opanowane! :D
    Ja uważam, że naukę samokontroli możemy zaczynać z Psem już wtedy, kiedy on ma kilka miesięcy. Samokontrola to jedna z metod, które ułatwiają pokonywanie problemów lub zapobieganie im. Aha, jeszcze jedna rzecz. Bardzo ciekawą rzeczą w samokontroli jest robienie ukłonu przez Psa, położenie na jego tyłku szklankę i wlewanie wody. To ciekawa rzecz, a uczy Psa wiele! :D
    Rezygnacja z czegoś, co się bardzo chce, należy również do ludzi! Przykładem jest wielka chęć obrgryzania paznokci, kupienia słodyczy, ale jednak mimo chęci potrafimy się opanować.
    Chyba stworzę zakładkę na blogu, gdzie będę wstawiać linki do przydatnych poradników innych blogów, a jeśli już ją stworzę, to link do tego wpisu na pewno się tam pojawi!
    Pozdrawiamy serdecznie! :D
    psi-temat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja z Zerem jestem właśnie przy pierwszym kroku, on właśnie jest takim egzemplarzem po kilku kawach. Z Whisky już dawno to mamy za sobą, ale mimo wszystko czsem gdy mam coś super dobrego (duży płat suszonego kurczaka) to zdarzy się jej nie wytrzymać.

    OdpowiedzUsuń
  6. My z Cześką właśnie brniemy przez samokontrolę,idzie nam opornie.Jako pies,który pewnie kiedyś zaznał głodu rzuca się na wszystko co chociaż przypomina jedzenie i od razu to połyka-bez gryzienia :/

    Potrzeba mnóstwo pracy...

    OdpowiedzUsuń
  7. Super poradnik ;) Napewno nie jednemu się przyda, my też myślę że skorzystamy z Twoich rad :)

    ---------------------------
    swiatsary.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratulacje :D Mój Lucky ma ćwiczenie samokontroli przed jedzeniem. Stawiam miskę przed nim i ma tego nie ruszyć dopóki nie powiem "Dobry pies, micha".

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawe. Kiedyś chciałam popracować nad samokontrolą, ale bez przygotowania (i wiedzy) przez co wszystko wychodziło mi fatalnie. Dzięki Twoim radom spróbuję ponownie, z nową energią ;) Ale Saba to ogromny ''przepadzitek'' jak na laba przystało, więc nie wiem czy będzie jej łatwo powstrzymać się od jedzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Samokontrola przydaje się nawet w zwykłym, codziennym życiu - bardzo przydatny post! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Samokontrola wiele u nas zmieniła na lepsze. Zdecydowanie niezbędne ćwiczenia z nadaktywnym psem! Chociaż jeśli chodzi o obi, zauważyłam że muszę bardziej z tym uważać bo jak się okazuje może być także przyczyną problemów.

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj dużo samokontroli jest w naszym życiu, często ćwiczymy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Z moją przeszłyśmy do poziomu drugiego, dalej nam jakoś sprawa ucichła, tak czy siak znowu będziemy próbować, najgorzej było dać jej smakołyk powyżej łap.

    OdpowiedzUsuń
  14. Samokontrola to nie tylko nie jedzenie ciastek. To coś dużo szerszego. Samokontrolą jest też na przykład niepodchodzenie do obcego psa. W zasadzie każde podjęcie przez psa decyzji ma w sobie samokontrolę.
    Ale to ćwiczenie jest dobre na początek, na pokazanie psu że ma wybór. No i potem przydaje się w utrzymywaniu komend ;)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.