Helios!

Jedni recenzują grzebienie, którymi czeszą psy.
Drudzy zabawki, którymi zabawiają psy.
Ja zrecenzuję obiektyw... którym fotografuję psy. A co! :D
Zapraszam :P


Na wstępie
 Helios 44M to jasny stałoogniskowy obiektyw, produkowany przez Zenita. Najczęściej sprzedawany jest w zestawie wraz z body tego producenta, jednak zyskuje sobie coraz większą sławę wśród innych aparatów. Mocowanie to umożliwia odpowiedni adapter. Aparat ten zyskuje sobie uznanie dzięki śmiesznie niskiej cenie oraz charakterystycznym efektom, o których później będzie mowa. Obiektyw testuję dzięki uprzejmości mojego znajomego fotografa, który uraczył mnie możliwością spróbowania, na czym polega magia Heliosa. I ja tą magię odkryłam. :)


O producencie
Producentem Heliosa jest radziecka firma Zenit. Helios jest standardowym obiektywem u większości aparatów tej firmy. Pewnie dużo z Was ma gdzieś na strychu te aparaty, a wraz z nimi tą perełkę - Heliosa. W ubiegłym wieku były one bardzo popularne na całym świecie. Wyszły na rynek, kiedy panowała epoka Vintage, toteż widoczne jest to na zdjęciach robionych tymi obiektywami. Mają one ten niepowtarzalny charakter, którego nie ma żaden inny obiektyw. To wyróżnia je z tłumu - widząc zdjęcia, nie trzeba się długo zastanawiać, że "to heliosem".



Technicznie
Nie zanudzając ogromem technicznych cech obiektywu, pozwolę sobie podać tylko te najważniejsze, podstawowe.
Waga: 300g
Materiał: Metal
Cena: do 100 zł *
Ogniskowa: 58mm
Minimalna wartość ostrzenia: 45 cm
Przysłona (ilość światła wpadającego w soczewkę): od f/2.0 do f/16.0

* podpinając Heliosa do współczesnych lustrzanek, trzeba nabyć również wspomnianą wcześniej przejściówkę (adapter). Jej koszt to ok. 10-100 zł, w zależności, czy kupujemy model z potwierdzeniem ostrości czy bez. Osobiście polecam kupić ten z potwierdzeniem AF. Mimo dużej ceny, otrzymujemy lepsze efekty i ogólnie praca wydaje się znacznie łatwiejsza. Kupno adaptera umożliwia podpięcie obiektywu do body!


Pierwsze wrażenie
Kiedy pierwszy raz chwyciłam Heliosa do rąk, na początku zwróciłam uwagę na wykonanie. Obiektyw jest wykonany w całości z metalu, co skutkuje solidnością oraz dosyć dużą wagą, jak na tak niewielki rozmiar. Jest o 100g cięższy od standardowego KITa, który jest dłuższy, ale wykonany z plastiku.
Początki "współpracy" z Heliosem nie były proste. Musiałam przyzwyczaić się do manualnego fotografowania, co po przygodzie z Kitem było trudnym kawałkiem chleba. Być może rzutowała na to moja znikoma wiedza o samym obiektywie, bo zabierałam się do focenia bez żadnej wiedzy (i stąd marne efekty). Np. nie wiedząc, że ostrość zaczyna się od odległości 45 cm, za każdym razem, kiedy robiłam zdjęcie czegoś bliskiego, musiałam w śmieszny sposób zmieniać pozycję. Wyglądało to jak gra w Twistera.
...Później dopiero ogarnęłam, jak funkcjonuje Helios i w ten oto sposób bezapelacyjnie pokochałam ten obiektyw. ;)


 
W praktyce
Dużo mówi się, że Helios nadaje się tylko do zdjęć nieruchomych przedmiotów, że źle współpracuje z czymś, co się rusza, a w szczególności zwierzęta i dzieci. No i ja, jak to ja, postanowiłam to sprawdzić. I nie musiałam się zbytnio wysilić. Wystarczyło wyjść na podwórko :D. Oczywiście nie mówię, że Heliosem zrobimy genialne zdjęcie galopującego konia - co to, to nie (chociaż kto wie...). Helios jest manualny - do każdego zdjęcia trzeba podejść indywidualnie, przekręcić ostrość, stawić krok w tył i przód. Helios niestety nie ostrzy samodzielnie i nie posiada, tak jak np. Kit, możliwości ręcznego przybliżenia/oddalenia widoku. Helios zmusza do ruchu. :P 


Przykładowe zdjęcia:
(Canon EOS 1200D + Helios 44M)



Podsumowanie
Reasumując to, jakie wrażenie zrobił na mnie Helios, najprościej będzie mi napisać poszczególne wady i zalety tego obiektywu.

Wady:
- brak AF
- ręczne ostrzenie
- konieczność zakupu adaptera
- brak ręcznego przybliżania/oddalania
- konieczność pracy w trybie manualnym u niektórych aparatów, np. Nikon


Zalety:
- śmiesznie tani obiektyw stałoogniskowy ze stabilizacją obrazu (takie obiektywy znanych marek można kupić za ok. 1000 zł)
- świetny bokeh
- wspaniała ostrość, można powiedzieć "żyleta"
-  bardzo dobra rozdzielczość obrazu
- dzięki przejściówce mamy możliwość na zakup innego obiektywu z mocowaniem M42
- Bardzo mała wartość przysłony (f/2.0)
- solidnie wykonany

Myślę, że przybliżyłam Wam nieco ten obiektyw (i nie znudziłam moim bełkotem :D). Powiedzcie w komentarzach, czy Wy mieliście do czynienia z Heliosem i jeśli tak, to jakie wrażenie na Was wywarł. A jeśli nie, to czy skusiłam Was na jego kupno? :)

Z  pozdrowieniami, Wiktoria i Mira

26 komentarzy:

  1. Swojego Heliosa mam już ponad rok, i po tym przez co przeszedł, śmiało stwierdzam, że jest chyba niezniszczalny. :D Ze stwierdzeniem, że da się nim fotografować tylko nieruchome obiekty zupełnie się nie zgadzam, robię nim sesje zdjęciowe psom, czasami szczeniakom, za którymi ciężko . Myślę, że tutaj największą rolę odgrywa doświadczenie, ten obiektyw trzeba po prostu "wyczuć" i nauczyć się nim fotografować. Obiektyw często pożyczam znajomym, i jeszcze nikomu nie udało się zrobić ostrej fotki... :P
    Pozdrawiamy, Julia&Toffi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za którymi ciężko nadążyć, zjadłam słowo :P

      Usuń
  2. Zdjęcia rzeczywiście robią wrażenie :) Piękne są. Nie miałam do czynienia z tym obiektywem i raczej nie myślę nad kupnem ale myślę że jeśli ktoś interesuje się fotografią to pewnie z chęcią go kupi :D Bardzo fajnie napisana notka :)

    ----------------------------
    swiatsary.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. A całkiem bym zapomniała, piękny wygląd bloga :D Taki trochę tajemniczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko troszku :P W moim zamyśle miał oddawać usposobienie Miry - konkretny, ale wybujały :D

      Usuń
  4. Fajnie wyszła konwersja do czerni i bieli! :).

    Mam tego Heliosa, choć w innej wersji -> 44-2, i uwielbiam się nim bawić (o, chociażby wszystkie te zdjęcia były pstryknięte z jego pomocą), bo świetnie rysuje, ale jednak twierdzę, że używanie go przy cyfrowym body jest trochę upierdliwe ;).
    Ale że mam trochę skłonności masochistycznych, to i tak w dalszym ciągu zdarza mi się podczepiać analogowe obiektywy :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Fajne zdjątka! Ja muszę jeszcze popracować nad ostrością, bo często mi ją wywala tam, gdzie nie powinno. Ale widzę, że Ty nie masz z tym problemu :P

      Usuń
    2. E tam, to tylko kwestia dobrej pogody, szczęścia i umiejętności przewidywania ruchów Tayry :D.

      No ale Ty z drugiej strony masz Canona - a ja lata temu wybrałam Nikona i się teraz męczę: generalnie mogę pomarzyć o ostrzeniu na nieskończoność, potwierdzeniu ostrości i całej reszcie bajerów :P.

      Usuń
    3. Pomimo tego wyszły znakomicie, podziwiam :D

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas 90% zdjęć są z Heliosów, bo znalazłam Zenity na strychu więc je wykorzystałam ;) Mam też Mir i Tair i uwielbiam te obietywy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tych akurat nie znam :D
      Jaki fart! Chciałabym znaleźć coś takiego na moim strychu, ale niestety, u nas fotografia nie jest rodzinnym zainteresowaniem :P

      Usuń
    2. Ja miała farta to fakt. Znalałam przez przypadek i o mało nie sprzedałam na allegro, na szczęście M. ma rozum. 4 obiektywy w tym dwa heliosy, po prostu żyć nie umierać :D

      Usuń
  7. Chyba jednak mnie namówiłaś... :D
    Mam swoje dziwactwa, jak np to, że wszystko, co niemieckie uważam za złe (niekoniecznie jakościowo) i staram się omijać je szerokim łukiem, ale, fakt faktem, że radziecki sprzęt jest niezniszczalny i uczy cierpliwości, co w sumie jest bardzo ,,wspomagające'' dla początkującego fotografa, biere! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, niemieckiej jakości nikt nie podrobi :D Czekam na heliosowe zdjęcia - strzerz się, albowiem nadchodzi maltretowanie :P

      Usuń
  8. Przyznam szczerze, że zainteresowałaś mnie tym obiektywem :D może i my kiedyś spróbujemy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wydaje mi sie ze ta recenzja powinna byc zamoeszczona na fotograficznym blogu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że nie ma potrzeby ukrywania tożsamości, pisząc taki komentarz :D

      Usuń
  10. Ciekawy obiektyw, piękne zdjęcia robisz :) Możne on zostanie moim ulubionym obiektywem :D
    Pozdrawiam :) http://jump-sky.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja się cieszę, że powstał taki post. Brakuje takich rzeczy też na psiarskich blogach. Recenzja wyszła świetnie, daje dużo do myślenia. No i chyba w końcu czas na poszukiwania ;)
    Pozdrawiamy, Biscuit Life

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.