Pies na spontanie

''To uczucie, kiedy szukasz swojego życiowego motta w wielu mądrych książkach, a znajdujesz na kefirze - spożyć przed terminem'' . Odwołując się do tych słów, ja swoje motto znalazłam nie na kefirze, ale w dziecięcym filmie, pozornie pozbawionym wszelkich wartości.

NAJLEPSZE RZECZY DZIEJĄ SIĘ PRZYPADKIEM



Te słowa chyba jeszcze długi czas nie opuszczą mojej głowy, bo patrząc na moje życie, to najwięcej sukcesów wydarzyło się spontanicznie, bez wcześniejszego planowania. Na przykład chociażby decyzja o kupnie Miry, która nastąpiła w chwili, kiedy zobaczyliśmy ją wśród pozostałych szczeniąt, zatrzymując się u kolegi po długim wypadzie do lasu. ''Równie dobrze'' moglibyśmy nigdzie nie pojechać, nie odwiedzić nikogo albo wyjechać czy odwiedzić go w innym terminie. Oczywiście pies w rodzinie był, jest i będzie naszą tradycją, ale nikt z nas nie spodziewał się takiego toku spraw, jaki wydarzył się tego dnia. Nawet stworzenie bloga nie było myślą sterczącą mi w głowie przez dłuższy czas. To była ta przysłowiowa myśl, która dopadła mnie nieoczekiwanie, a potem rozkwitła do rozmiarów dla mnie nieprawdopodobnych - jeden pies, a tyle czytelników. I to zupełnie bez wcześniejszego zamysłu.

 
Planując, nie cieszę się z tego, co zrobiłam, a z tego, ile rzeczy na liście zostało wykreślonych. Dlatego koniec z planowaniem, listami, dzienniczkami, szablonową pracą - zaczynamy spontan, życie chwilą.. i takie tam. Wszystkie nasze sukcesy uzależniałam od kawałka kartki, nie zważając na to, co tak na prawdę kryje się pod słowem sukces. Bo sukcesem nie jest ilość ołówkowych ptaszków, a sama chwila, która pozostawiła u nas miłe wspomnienie. Myślę, że przy takim podejściu, w naszym życiu wydarzy się dużo, dużo więcej rzeczy, które będę wspominać z uśmiechem za X lat.


Oczywiście nikomu nie każę porzucić wszystkie postanowienia i wyjechać w Bieszczady hodować alpaki. Nie mam zamiaru nikogo demoralizować i krzyżować planów, nie każę również palić dzienniczków treningowych. Ja się w tym po prostu nie widzę i chcę to wreszcie powiedzieć. Chociaż nie ukrywam, będzie mi niezmiernie miło, jeśli moim paplaniem wypiorę Wasze mózgi. A jeśli nie, to niech zostanę spalona na stosie, jak na czarownicę przystało.

11 komentarzy:

  1. Hahha jak to mówią "na spontanie albo wcale" miałam kilka podejść do planowania, dzienniczków itp. ale to nie dla mnie, uwielbiam robić rzeczy na spontanie :D Dlatego śmieje się że moja siostra to moja sekretarka, ona wszystko planuje, organizuje, ja jeżdżę ale nie zawsze wiem dokąd ani o której hehe wyzyskiwanie rodzeństwa zawsze będzie spoko :P

    OdpowiedzUsuń
  2. I u mnie pojawił się taki wniosek dosyć dawno. Przez te wszystkie planowanie nie zauważało się tych najlepszych sytuacji ;)
    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja miałam w planach założenie dzienniczka treningowego... ale mi się nie chciało ;)I nie założyłam, żadnego dzienniczka, dobrze mi z tym. Ostatnio przez jakiś miesiąc nic nie robiłam z psem oprócz biegania, spacerów i przebywania razem. W końcu postanowiłam popróbować ze sztuczkami na nowo. Pies spisał się świetnie :D
    Stety niestety tak już czasem bywa, że życia nie można sobie zaplanować.. i chyba dobrze.

    Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie to napisane :). U mnie chyba wszystko Tak się dzieje, ale wolę takie życie zdecydowanie :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Zero i Whisky też były takimi nie przemyślanymi okazjami :)
    Często robimy coś na spontana, ale zauważyłam, że u mnie nie do końca się to sprawdza. Bo zamiast robić coś nowego, szczególnie z naciskiem na sztuczki z psami , nic nie robię. Ja muszę spojrzeć w dziennik treningowy, i przypomnieć sobie jakie sztuczki potrafią moje psy, żeby je powtórzyć, albo sprawdzić czego chcę ich nauczyć, inaczej kończy się to na "siad" "leżeć" i "proś".
    Planuje też gdzie pójdziemy, ile kilometrów chcę zrobić, co muszę z nimi przećwiczyć.
    Spontany są obecne w naszym życiu, bo inaczej byłoby nudno, ale ja zdecydowanie potrzebuję planów, bo inaczej się gubię i zamiast robić coś nowego ciągle stoję w miejscu. Ale też zaznaczam, że nigdy nie trzymam się ściśle określonych planów, bo wtedy najczęściej nic się nie udaje XD
    Życie na spotanie, czy właśnie planowanie wszystkiego zależy od tego jakim typem człowieka jesteśmy, tak jak ty potrafisz wszystko ogarnąć, bez planów, tak ja muszę mieć określone cele, bo inaczej nie mam motywacji.
    Chyba coś za dużo użyłam słowa "plany" i "planowanie" ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Najlepsze chwilę tworzą się na spontanie - niezapomniane :)

    ---------------------------
    swiatsary.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Najlepsze chwilę tworzą się na spontanie - niezapomniane :)

    ---------------------------
    swiatsary.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Dużo planowałam ale właśnie plany szlak trafił ! W sumie Szasta była planowana ale w postaci Huskiego nie goldena więc to było w sumie decyzja na spontanie :D
    Wszystko zapisywałam na kartce od prawie roku w końcu stwierdziłam że to bez sensu i tak samo z blogiem, posty zaplanowane na ten dzień i koniec, od dłuższego czasu własnie kompletnie nic nie planuje. Napisze coś to będzie post :D Tak samo z treningami, chodź staram się coś robić z psem ale głównie to spacery, małe obikowanie, spacery i sesje zdjęciowe :D
    W sumie nic nie planowane tak jak na wakacje nic szczególnego nie zaplanowałam :)
    Pozdrawiam,
    goldenowelove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. W pełni się z Tobą zgadzam. Ja też nie widzę się w roli osoby, która wszystko dokładnie planuje. U nas dzienniczek treningowy nie miałby prawa istnieć. Jeśli coś ćwiczymy to dla zabawy, nie mamy parcia na sukces :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja jestem takim typem osoby, która czasem musi zaplanować, zapisać ale to się tyczy racze zakupów, rzeczy do zrobienia, mojego życia czy postów. Treningów z psami nigdy. Zawsze mi się to udawało bez dzienniczka aż w końcu na jakimś blogu było wychwalanie tegoż cuda więc założyłam i co? Następnego dnia pies rozciął łapę i wylecieliśmy z treningów na miesiąc ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Planując rzadko wywiązuję się ze wszystkiego i potem jest mi po prostu głupio i jestem na siebie wściekła. Poza tym może pies nie będzie miał ochoty np. na trening i zmuszanie go do tego byle tylko wyrobić plan byłoby zupełnie bez sensu, frustrujące dla mnie i stresujące dla psa. Bez planowania nam wszystko wychodzi...lepiej i sprawniej.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.