Drugi pies?

Większość zapewne nie ma o tym pojęcia, inni mogą się domyślać, niektórzy może już wiedzą. Żeby rozwiać wszelkie wątpliwości i niedomówienia, dzisiaj przychodzę do Was z dosyć nietypową nowinką.


Swego czasu wiele razy byłam pytana, czy te wszystkie psy, które goszczą w zakładce ''Załoga'', należą do mnie. Nie należą - są to psy rodziny, znajomych, duża część z nich to również moi ''modele''. Widnieją tam... bo tak. W każdym razie, nie mogłabym nazwać któregoś z nich mianem mojego psa, bo żaden z nich nim nie jest. Jednak niedawno grono modeli miało się poszerzyć o jednego psiego modela.. który właśnie gości w moim mieszkaniu, rozkoszując się relaksem na kanapie, zmęczony po długim spacerze. Jak do tego doszło? Cofnijmy się o kilka dni wstecz.
 
     
Wtorek, 17.00

Byłam umówiona na sesję z Beagle'm Morganem, którego nie widziałam już szmat czasu. Aparat naszykowany, obiektywy lśniące i czekające na dziesiątki pstryków. Właśnie stałam na przystanku, kiedy nagle zadzwonił telefon. Dzwoniła moja mama, mówiąc, żebym pilnie postawiła się za godzinę w pewnym miejscu; że ma niespodziankę i koniecznie muszę ją zobaczyć. Byłam bardzo zaniepokojona i cała aura spotkania z Morganem przemieniła się w maniakalną ciekawość, bo nie wiedziałam, co za chwilę się wydarzy. Dlatego tak bardzo nie lubię niespodzianek - a pomyślmy, że ta zmieniła moje życie. Nagle każda minuta zaczęła się wydłużać - miałam wrażenie, że czas za chwilę stanie w miejscu. Co chwilę sprawdzałam zegarek w wierze, że 18ta jest już bardzo blisko. A tymczasem, nie minął nawet kwadrans po 17tej. Ostatecznie sesja z Morganem się nie odbyła - plany się pokrzyżowały, ale tym samym otworzyły mi nową drogę. Bilety przepadły, nerwy buzowały się jak wrzątek i jeszcze ta świadomość, że po raz drugi kursuję publicznie, mając w torbie aparat i 3 obiektywy. Czy to normalne, czy już kwalifikuje się pod fobię?


Wtorek, 18.00

Dojechałam z 10-minutowym opóźnieniem, jednak nie za późno na niespodziankę. Pewnie, gdyby sesja się powiodła, wróciłabym i po godzinie. Na szczęście, nic mnie nie ominęło. Na miejscu czekali rodzice, kilku ludzi i skulone, wystraszone psie nieszczęście. Z racji, że sytuacja była co najmniej dziwna, poprosiłam o wytłumaczenie i uzyskałam odpowiedź następującą - narodziny dziecka, ''dłuższy'' wyjazd, no i wniosek nasuwa się sam - pies zostaje bez domu. A moja mama, dzięki temu, że została przeze mnie mocno zapsiona, przyjęła pod swoje skrzydła tego krasnala. Mi samej nie przeszłoby przez myśl, że tak mogłoby się stać. Co dopiero, żeby moja mama zgodziła się na kolejnego psa. Mamy przecież Mirę, mamy dwójkę dzieci.. Gdzież tu znaleźć miejsce na kolejnego psa? Można by tak pomyśleć. I mnie samej krążyło to po głowie. Ba, nawet teraz zastanawiam się, jak udało mi się tak zapsić człowieka. Jak widać, nie ma rzeczy niemożliwych.


Przechodząc do sedna...

Chyba to już odpowiedni czas, aby się przedstawić.
Psiakiem, o którym cały czas mowa, okazał się dwuletni psiak w typie Yorkshire Terriera. Sama nigdy bym nie pomyślała, że pies takiego pokroju znajdzie się u mnie w domu, ale jak widać, spontan rządzi światem.

Poznajcie Czesława - kryptonim Chucky, Wypierdek, Pitbull, Kura.


* TERAZ CZAS NA MINDFUCK, ŻE MAJSTERIUS WZIĘŁA JORKA *

Nie Border, Nie ozik, nie Rottweilerk. York - ostatnia rasa, której spodziewałabym się pod moim dachem. Czesio dołącza do nas na całość - do rodziny, do wspólnych spacerów, jak również do bloga. Powiem nieskromnie - Rottweiler i York? Całkiem niezły kontrast. Chociaż właściwie, do Yorka mu daleko. Waży 4 kg, mierzy w kłębie jakieś 30 cm, a w dodatku ma zakręcony ogon i lekko klapnięte uszy. Jednak zważywszy na jego usposobienie i ryjek pokroju Yorkshire Terriera, jestem w stanie nazwać go Yorkiem. Nieco sarkastycznie, ale jednak.

Nie dajcie się zwieść tym słodkim oczkom (WTF TO NIE MA OCZU) - pod tą maską kryje się prawdziwy Pitbull. ;P



Trochę o Czesiu

Cześ nieraz zmieniał dom i rodzinę. Pierwsi właściciele prawdopodobnie byli pseudohodowcami, którzy sprzedali psa w niezbyt dobre ręce - pierwsza rodzina poza hodowlą źle traktowała psa - był bity i kopany. W interwencji pies znalazł nowy dom, jednak i tam nie pomieszkał zbyt długo, ze względu na niemowlaka i przeprowadzkę. W ten sposób trafił do nas. Jaki jest / Co zdążyliśmy zauważyć?

Jest lękliwy - boi się ludzkiej ręki, głośnych dźwięków, w relacjach z psami zachowuje wysoką ostrożność. Jest bardzo towarzyski - z łatwością łapie kontakty z nami i z Mirą; jak tylko ma okazję, stara się być blisko nas. Cześ jest również, co raczej nietypowe dla rasy, wyjątkowo zrównoważony. Nie daje się sprowokować, pozostawiony nie niszczy, w zabawach jest delikatny, choć widać w nim pewien pazur - postaram się ten ogień rozniecić, bo widać w nim duży potencjał. Jednak jest niewyszkolony - chodzenie przy nodze i podstawowe komendy są dla niego zupełnie obce. Dlatego, kiedy tylko skończy się okres zapoznawczy, przejdziemy do szkolenia. Jest wybredny - w przeciwieństwie do Miry, której smakuje wszystko, co pachnie mięskiem, tak Chucky ma raczej francuskie podniebienie i nie tknie byle czego, co śmierdzi mięsem. Muszę więc zaopatrzyć się w większą ilość smaczków. Lubi się popisywać - mimo swoich lęków, kiedy tylko się ściemnia, Cześ zmienia się w prawdziwego psa obronnego. Usłyszy każdy szmer, zobaczy każdego, wywącha wszystko.. więc jest dosyć czujny. Cechuje go również nieufność - zanim pozwoli się głaskać, musi dokładnie upewnić się, że druga strona nie ma złych zamiarów. No i jak na Yorka przystało, nie zdaje sobie sprawy ze swojego rozmiaru - wielokrotnie udowadnia, że uważa się za znacznie większego, niż w rzeczywistości jest.


Wyglądam na brudnego? Potrafię czyścić się lepiej, niż niejeden kot! :D


Jakieś plany?

Naszymi niecnymi planami wobec Czesia są:

1. Socjal, Socjal, Socjal
- Czesio boi się ludzkiej ręki, huków, nie jest przystosowany do wielu rzeczy. Plus obowiązkowe zapoznanie psa z Mirą, żeby.. żyło nam się lepiej. Mira jest coraz pozytywniej nastawiona do obcych psów, więc myślę, że oswojenie psiaków w dogodnych warunkach będzie najważniejszym punktem do zrobienia. Podsumowując, z lekkim opóźnieniem zaczynamy robić Zupę. Już po kilku dniach spędzonych na oswajaniu z domem i rodziną, widać dużą zmianę w ''postrzeganiu świata'' przez Czesia.

2. Kastracja
- Cześ jest niewykastrowany. Z tejże racji, aby zapobiec różnym odpałom i niespodziankom, w jak najszybszym czasie zostanie poddany temu zabiegowi.

3. Wizyty u groomera
- głupio nazywać to planem, bo ma być to nasza rutyna, ale pragnę to widocznie zaznaczyć. Czesio wygląda dosyć kudłacie i zbiera większość syfów ze spacerów, toteż wolałabym udać się do groomera i skończyć z tym problemem. Mirę niestety strzyc nie będziemy, bo nie wypada, ale pewnie nie pogardzi kąpielą i pedicurem.

4. Szkolenie 
- jak wspomniałam, Czesio jest niewyszkolony. Reaguje na imię, pięknie przychodzi na zawołanie, ale na tym koniec. Będziemy ćwiczyć z nim podstawowe komendy, chodzenie przy nodze oraz domowe maniery. Zachowuje się prawie wzorowo - nie niszczy, nie żebrze, jednak naszym problemem jest zachowanie czystości. Cześ nie wysyła nam żadnych sygnałów ostrzegających przed zalaniem, więc trudno jest nam stwierdzić, kiedy zachodzi taka potrzeba. Kiedy to wszystko będzie już opanowane, przejdziemy do lżejszej sprawy, czyli sztuczek.


Mam nadzieję, że Czesio zostanie mile i przyjaźnie przyjęty do grona psich blogerów.


PS. Naszego Fanpage'a przenosimy pod adres ukryty w obrazku:

https://www.facebook.com/RottNYork-576066422600258/

 Pozdrawiamy!

44 komentarze:

  1. Moją opinię już znasz. Dodam tylko, że wygląd niezbyt mi się podoba, przypomina mi bardziej jakbym czytała bloga na telefonie :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty to potrafisz zniszczyć dobre chęci XD

      Usuń
    2. Dzicko chodzi o samą gorę bloga :p Chociaż bok jest piky, ale tło zwaliłaś :p

      Usuń
    3. Już siem poprawiam tato ;P

      Usuń
  2. XDDDDDDDDDDDDDD
    Powiem, że spodziewałabym się tego po każdym, ale nie po tobie ;)
    Oczywiście w sensie, że jork, a nie, że zabraliście psa z ulicy XDD
    Jak przemknął mi gdzieś na fb Z dopiskiem "witaj w domu" to pomyślałam, że to pies koleżanki czy coś. No, bo ty, Mira i york to mi nie pasowało ;)
    W każdym razie dużo powodzenia, bo początki bywają ciężkie ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. X'DDDDD
      Dzięki, trochę powodzenia bardzo się nam przyda :D

      Usuń
  3. Ja bym podzieliła ten jest wielki post na kilka osobnych o Czesiu :D
    Uroczy maluch, o wiele fajniejszy z wyglądu niż rasowy York moim zdaniem. Czuję, że zdobędziesz przy nim wachlarz nowych doświadczeń, pies wyzwanie :D

    PS: zamiast "wypierdek" przeczytałam wpierdol XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pfff, jeszcze by pomyśleli, że nie kocham Miry ;P
      Wpierdol.. Właściwie też pasuje XD

      Usuń
  4. Słodkie oczęta, chyba dam się nabrać :D
    Powodzenia na nowej drodze życia! (hehe)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie.. tylko troszku.. psychopatyczne XD
      Dzięki! :D

      Usuń
  5. Rotek i Jork - dla mnie bomba!
    Czesio to uroczy mały skrzat, ale z doświadczenia wiem, że jest słodki zapewne tylko z wyglądu. Takie małe i puszyste są w stanie dać bardziej popalić niż największa banda wielkich psów.
    Życzę Wam powodzenia!

    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano nie wiem.. Banda wielkich psów w porównaniu do takiej kury brzmi kolosalnie, raczej wolałabym starcie z taką kurką. Czesio powoli się onieśmiela, a co za tym idzie, pewność siebie wzrasta. Mam nadzieję, że będzie jeszcze trochę tym małym, słodkim niezdarą ;D Dzięki!

      Usuń
  6. Powtórzę się, ale chyba nikt nie zaprzeczy, że Czesiek bardzo kontrastuje z Mirą. Wiadomość o nowym domowniku mnie zdziwiła, ale cieszę się, że w końcu trafił w dobre ręce. Życzę powodzonka! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będą się wzajemnie uzupełniać :P Dzięki!

      Usuń
  7. Uroczy psiak, widać że nie rasowy, ale ładny :)
    Osobiście podzieliłabym te wieści na dwa posty, ale...dałam radę na raz przeczytać :P
    Powodzenia w planach i postanowieniach!
    Zapraszam do nas na bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widać, widać. Ale mimo wszystko, moje serce skradł :P Dzięki!

      Usuń
  8. ''TERAZ CZAS NA MINDFUCK, ŻE MAJSTERIUS WZIĘŁA JORKA''.
    O mój Boże, rottweiler + york? Co jak co, ale takiego połączenia to ja się nie spodziewałam... Nie po was ;P
    Czesiek piękny, zgadzam się z którymś z powyższych komentarzy - ładniejszy niż rodowodowe yorki, muszę przyznać. A te oczęta, ach c: Ciekawe jak będą wyglądać bez grzywki...
    Ten szablon wygląda idealnie, a nazwa jest boska.
    Powodzonka, bo znając yorki - przyda się Wam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem tego ciekawa.. Już niedługo zobaczymy go w nowej odsłonie :P Dziękuję w imieniu Czesia za wszystkie komplementy! :D

      Usuń
  9. Haha, najpierw ja adoptuję Mini, później Ty zgadzasz się przygarnąć Czesia, ciekawe czy połowa bloggera pójdzie za modą tak jak było to z bordełami ;) Oj tak, Czesio wygląda o niebo lepiej niż typowy York.
    Życzę powodzenia i silnych nerwów.

    Pozdrawiamy, Biały Krukk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ejejej, moda na adoptowanie psów? Chyba o czymś nie wiem :P Ale swoją drogą byłoby fajnie, gdyby rzeczywiście więcej ludzi poszło tym tropem. Dzięki!

      Usuń
  10. Wow, no nieźle :D. Powodzenia z mikruskiem! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie spodziewałabym się, że do Twojego "stada" dołączy taki mały ktoś :D Powodzenia z Czesiem!

    Pozdrawiam
    with-astra.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie samej było to sporą nowością, ale grunt, że mimo wszystko, idzie nam coraz lepiej. Dzięki :P

      Usuń
  12. A to niespodzianka, powodzenia z nowym domownikiem :D Czesio wreszcie trafił do odpowiednich ludzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po tym wszystkim, co przeszedł, chyba na to zasłużył ;)

      Usuń
  13. Jaki uroczy! :D
    Powodzenia!

    PS Pomysł na nową nazwę bloga genialny! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaki zadziorny! :D
      Też mi się strasznie podoba, ale ja skromna :'D

      Usuń
  14. Jest świetny ! Team jest teraz super ! Rot i york <3 Można powiedzieć że nie codziennie można spotkać taki pakiet ^^
    Powodzenia z Czesiem ! :)
    Pozdrawiam, Goldenowelove

    OdpowiedzUsuń
  15. No nie powiem nie spodziewałabym się tego po tobie. Aczkolwiek gratuluję i powodzenia z ,,małym" domownikiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ''Najlepsze rzeczy dzieją się przypadkiem'' :P

      Usuń
  16. Gratulacje ! :) Mam nadzieję, że wam się wszystko ułoży z Czesiem i psiak będzie bardzo chętny do współpracy! :)
    Pozdrawiamy!
    jump-sky.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Super :D Znam to, że niby york, ale nieco się różni. Udanej współpracy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześ postanowił oderwać się od rutyny :D Dziękuję!

      Usuń
  18. Teraz jesteście najbardziej unikalnym, blogowym teamem jaki znam :)
    Szczerze nie spodziewałabym się takiego mikruska i to jeszcze w typie Yorka.
    Czuje, że przeżyjecie razem wiele wspaniałych przygód.

    Pozdrawiam
    bialymaltan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Gratulacje, powodzenia z Czesiem! Śliczny jest :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Jakie zaskoczenie :D Powodzenia w pracy z yorasem :)

    daisysportingyork.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  22. To Ci się trafiło xD
    Powodzenia z piesiorami :D

    Oczami Blue Merle

    OdpowiedzUsuń
  23. Pewnie usłyszałaś to 1000 razy: Po KAŻDYM bym się tego spodziewała ale nie po TOBIE! :D
    Tak się zastanawiam jak to będzie ze spacerami. :)

    Pozdrawiamy J&J

    OdpowiedzUsuń
  24. wow! mieszanka wybuchowa ;) świetna nazwa :D

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.