O tym, jak zrobiliśmy zupę.

Minęło już sporo czasu od rozpoczęcia roku szkolnego. Podsumowanie projektu Zupa przedłużało się i przedłużało - z każdym tygodniem dochodziły kolejne pomysły na post, aż w końcu Zupka znalazła się gdzieś w czeluściach spisu... Aż do dzisiaj, kiedy postanowiłam ją odkopać. Zaczynajmy więc.


W ramach małej przypominajki: Projekt SoUp oznacza ''Socialize Up'', a więc ''Zsocjalizujmy się''. Jego celem jest zmotywowanie psiarzy do praktycznego wykorzystania wakacji, pod kątem socjalizacji psa z otaczającym go światem.. i takie tam. Stwórczy plan projektu zawdzięczam również Tej Rudej Lamie, bez której Zupa by pewnie nie powstała. Termin przydatności Zupki obowiązywał przez sierpień.

W naszym projekcie przystąpiło łącznie 8 teamów:


Z tego miejsca pragniemy gorąco podziękować wszystkim team'om, które wraz z nami zabawiły się w Zupkę. Jesteście wspaniali! I mamy nadzieję, że za rok również widzimy się w projekcie - w tym samym składzie, albo jeszcze większym! :)


Z racji zakończenia Zupy, a także będąc organizatorem, należałoby podzielić się ''małym'' podsumowaniem całokształtu naszej wspólnej pracy. Dlatego też, nie bełkocząc dalej, uroczyście zapraszam na komentarz. Na początku pragnę jednak wspomnieć, że pozbycie się określonych cech - do czego dążymy - nie jest sprawą, którą można załatwić w jeden miesiąc. Jest to proces czasochłonny. Dlatego, proszę wziąć pod uwagę, że Zupa - a więc socjalizacja, pomimo tego co napiszę, trwa wciąż. Ale skupmy się na sierpniu...


M I R A

W przypadku Miry, kierowałam się tym, czego najbardziej potrzebuje i co powinnam postawić na miejscu pierwszym, mówiąc o naszych brakach. Dlatego jako cel główny wybrałam socjalizację z dziećmi, psami oraz obcymi ludźmi. Miałam również kilka planów pobocznych, m.in. przywołanie i wodowanie. Taka prosta selekcja rzeczy na ważne i ważniejsze - każdemu czasem się przydaje ;)
 

Socjal z ludźmi chyba wyszedł nam najlepiej. Mira nie zwraca uwagi na przechodniów, a dzieci również nie stanowią nam problemu. Suczi daje się głaskać, ale naturalnie wszystko z umiarem. Podróże znosi coraz lepiej i zaczyna sama wskakiwać do samochodu. Z psami stoimy nieco gorzej, ale zmierzamy w dobrym kierunku i choć minął dopiero miesiąc, to można zauważyć pewne różnice. Mira coraz bardziej obojętnie reaguje na inne psy. Sama nie prowokuje, jednak na zaczepki odpowiada 2 razy głośniej i równie chętnie. Kiedy wszystko się ustabilizuje, rozpoczniemy budowanie relacji z Czesiem. Przypuszczam, że przebiegnie to w miarę dobrze, zważywszy na rozmiary Czesia - Mira ma szczególny kompleks wielkości i mikropieski są dla niej najbardziej zaufane. Natomiast jeśli chodzi o pływanie, to jesteśmy już przy mecie - Mira chętnie wskakuje do wody i zaczyna widzieć w tym zabawę. Z każdym wodowaniem pływa w coraz głębszych obszarach.


C Z E S I O

 Plany wobec Czesia były proste - oswoić, przyzwyczaić i wcielić w życie nowe reguły, które u nas obowiązują. Pracujemy nad tym do teraz, bo wiadomo, że po dwóch latach spędzonych w innym domu, przeniesienie się do kolejnej rodziny jest czymś, co niesie za sobą wiele ważnych aspektów, a co za tym idzie, trzeba poświęcić na to sporo czasu... W każdym razie, na pewno więcej, niż miesiąc. ;) 


Czesio przyjechał do mnie jako kudłata, niewyszkolona osika z problemami. Szczerze wątpiłam, czy ''będą z niego ludzie'', ale efekty przerosły moje najśmielsze oczekiwania. Cześ zaaklimatyzował się u nas w dość krótkim czasie -już pierwszej nocy wylądował na pościeli, grzejąc wszystkich po kolei. Rutyna wstawania o szóstej została szybko zaburzona i nie muszę wstawać codziennie tak wcześnie, aby pójść na spacer. Doszło do tego, że Cześ śpi sobie w najlepsze do dziewiątej, dziesiątej.. Także problem z wysypianiem się jest już nieaktualny. Ponadto strach przed ludzką ręką i psami szybko odszedł w niepamięć. Cześ nauczył się kilku komend, przychodzi na zawołanie, jest już po wizycie u groomera. Podróże znosi całkiem dobrze, choć lubi trochę poeksplorować i czasami ciężko jest go utrzymać w jednym miejscu. Zostało nam jedynie oswajanie z hukami, bo nadal dźwięk odkurzacza, czy robót drogowych, jest dla Czesia dosyć niemiłym doświadczeniem. Mam nadzieję, że do sylwestra uda nam się nad tym zapanować. W planach miałam również kastrację, ale powoli zaczynam tracić sprzymierzeńców. Ciągle słyszę, że to nie jest potrzebne, a nawet słowa naszej wetki są odbijane jak grochem o ścianę.. Trzymajcie kciuki, abym wygrała tę bitwę!
 

To tyle, jeśli chodzi o podsumowanie tegorocznej ''edycji'' projektu. Całościowo jestem zadowolona, ponieważ większość rzeczy, które miałam w planach zrobić, zrobiłam. A to, czego nie zrobiłam w sierpniu.. Zrobię we wrześniu. Ot co! :D

4 komentarze:

  1. Gratulacje!
    Bardzo podobał mi się projekt i planuję wziąć udział również w przyszłym roku.
    PS Podsumowanie projektu jest u nas na blogu.
    Pozdrawiamy J&J

    OdpowiedzUsuń
  2. Projekt był fajny jednak tegorocznie kompletnie nie dla nas, może w przyszłym roku weźmiemy udział, na razie czekam na to czy w końcu okaże się co Funemu dolega.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i brawo dla waszej 3 że się tyle udało :D

      Usuń
  3. Super pracę zrobiliście :) u nas wakacje bardziej leniwie, tyle co pogoda pozwoliła to było pracy ;).

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.