Mam psa z pseudo-hodowli.

Kto siedzi tu trochę dłużej lub utrzymuje ze mną kontakt po za sferą bloggera, wie, że zarówno Mira, jak i Cześ, są z pseudo-hodowli. W dzisiejszym poście pragnę wypowiedzieć się na ten temat i raczej nie będzie śmiesznie. Chcę otwarcie powiedzieć to, co myślę. Od tego przecież jest to miejsce.
 

Pseudo-hodowla nie jedno ma oblicze. Możecie tak nazwać hodowlę zarejestrowaną w ZKwP, w której psy są skrajnie zaniedbywane. Możecie nazwać tak hodowlę zarejestrowaną w ZHPR, gdzie w gruncie rzeczy psy mają tam zapewnione to, co powinny. Możecie tak nazwać hodowlę, która nie należy do żadnego związku i.. no właśnie. Jest multum przeróżnych przypadków, ale wszystkie noszą nazwę ''pseudo-hodowla''. Dlaczego nazywamy je w ten sposób? Czy zależy to od związku, czy od tego, w jaki sposób utrzymywane są psy?

Pseudo-hodowli nie popieram i jestem świadoma, że mam dwa psy z tego właśnie źródła. Może więc to zabrzmieć dziwnie. Nie będę się tu rozpisywać o tym, że Czesia przygarnęliśmy od poprzednich właścicieli, a zakupu Miry dokonaliśmy, kiedy miałam 7 lat. Bo nie o tym mowa. 


Mowa o tym, że Mira była wychowywana wraz ze swoimi braćmi i siostrami w ciepłym domu, a jej matka nie miała zwisającego brzucha po ciążach prowadzonych w sposób ''cieczka w cieczkę'' i nie miała również szczeniąt z własnym bratem, synem czy ojcem. Mira była zdrowa, pełna życia, okrągłych kształtów. Ale wciąż z pseudo-hodowli, prawda?

Cześ natomiast nie miał takiego szczęścia - wystawiony za kilkaset złotych z czerwoną kokardką na szyi szybko zdobył zauroczenie, które poskutkowało szybką sprzedażą. Krótki czas od zakupu zaczęły występować efekty uboczne. Zaczął zachowywać się niemrawo, więc szybko odwiedził weterynarza i kiedy Pani doktor zajrzała pod sierść Czesia, zauważyła stos pcheł, kleszczy i innego robactwa, które wręcz osiadało na psie. Z pewnością nie był to pierwszy ani ostatni miot jego matki, która spędziła swoje życie w zamknięciu, jako rodząca maszyna. To także jest pseudo-hodowla.


Na tej podstawie nie jestem więc w stanie jednoznacznie określić, czym właściwie jest pseudo. Definicja ''Hodowla nienależąca do FCI'' jest moim zdaniem wybrakowana i w rzeczy samej nie chodzi o to gdzie jest, a jaka jest. Jeśli założymy wspomnianą definicję, to przymkniemy oko na przykładne hodowle będące w ZHPR, a poprzemy hodowle w ZKwP, włącznie z tymi, gdzie psy są traktowane jako handel. 

Możecie mnie teraz zlinczować, ale większą wagę ma dla mnie traktowanie psów, niż pieczęć na rodowodzie. Nie znaczy to jednak, że popieram ZHPR, SWKiPR etc., a mam nastawienie wrogie do FCI. Jestem w stanie kupić psa zewsząd, jeśli wiem, że jest to całkowicie legalne, a przede wszystkim - zarówno rodzice jak i szczenięta żyją godnie i są traktowane z należytym szacunkiem, jaki powinien mieć zapewniony każdy pies. 


16 komentarzy:

  1. Śmiało mogę podpisać się pod tym postem ! Również mam psa z pseudo, chodź 5 lat temu nie widziałam w tym nic złego póki nie przyjrzałam się temu bardziej. Teraz wiem co i jak no ale nie będę płakać nad tym :)
    Również jestem trochę źle nastawiona do FCI, zanim wzięłam Szastę dzwoniłam po hodowlach ale może miałam pecha albo hodowca miał zły dzień ale zostałam zmyta. A nawet raz dzwoniąc do porządnej hodowli goldenów (nie pamiętam jakiej) wręcz pani krzyczała na mnie że ona to tylko psy za 3 tys ma i na pewno nie stać mnie na tak drogiego psa. Po czym się kobita rozłączyła :) No i po tym jak wielokrotnie widziałam renomowane hodowle FCI i właścicieli które sprzedają swoje "kochane" suczki bo już są stare na rodzenie nowych. Szukając psa 3 lata temu (był moment gdzie mama zgodziła się na psa, ale po tym wydarzeniu straciłam ochotę na zakup psa póki co) dzwoniłam na takie ogłoszenie Pan który twierdził że już mu nie potrzebna bo nie może mieć szczeniaków i chciałby jej się pozbyć. Cena jakaś nie była wygórowana bo 800 zł tylko. No ale jakoś mi niesmak po tych zdarzeniach został :) I niby FCI ale nie do końca jest tak super.
    Pozdrawiam, Złoty Pies

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się w 100%! Myślę, że chyba każdy świadomy właściciel bądź przyszły nabywca psa z hodowli FCI powinien mieć na względzie to, że jego przyszłość zależy również od tego "skąd wyszedł". No chyba że zależy mu tylko i wyłącznie na papierku, to już inna sprawa ;)
    Pozdrawiam! :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobrze to ujęłaś, zgadzam się z tobą. Papierek to nie wszystko, a pod względem charakteru i doświadczeń za młodu nic nie znaczy.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja zgadzam się w około 50%. Owszem, ważne jest jak wygląda hodoowla, czy psy są zadbane i być może jest to ważniejsze od "papierka", ale przy dzisiejszej liczbie i prawdopodobieństwie chorób genetycznych, wolę móc prześledzić historię i przodków mojego psa. Odpowiedzialny hodowca dobiera kojarzenia tak, aby ograniczać ryzyko tych chorób i kojarzyć psy zdrowe nie tylko fizycznie, ale i psychicznie, również biorąc pod uwagę przodków, wujów, kuzynów miotu, który zaplanował. W hodowlach poza ZKWP (w Polsce) to jest raczej niemożliwe.
    Pozdr, Gosia i Rocca psaurok.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, zdrowie przede wszystkim. Myślę jednak, że nie tylko w ZKwP zdarzają się przypadki odpowiedzialnych hodowców i również osoby spoza tego związku także mają na uwadze zdrowie fizyczne i psychiczne swoich psów. W przeciwnym razie należy omijać takie hodowle szerokim łukiem.

      Usuń
  5. Świetnie napisane, myślę, że każdy jest, bądź był w takiej sytuacji, albo ją najzwyczajniej w świecie zna c: Tyle ode mnie :D
    Pozdrawiam i zapraszam z Zulą na naszą stronę blogową
    http://czekoladowy-team.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim zdaniem kompletnie nie rozumiesz problemu. Upraszczasz hodowlę psów tylko do poziomu dobrostanu konkretnego osobnika, nie patrzysz na dobro rasy i dobro wszystkich innych psów w szerokim rozumieniu tego słowa.
    1) Twierdzisz, że nie masz psów które urodziły się z skojarzenia krewniaczego. Tak na prawdę nie masz pojęcia jaki jest stopień spokrewnienia rodziców Twoich psów bo te wszystkie pseudo związki nie mają żadnych przepisów które by to regulowały. FCI święte nie jest - owszem ale przynajmniej ma jakieś normy i tradycję. Psy w wielu hodowlach wciąż się bada, jeszcze moim zdaniem za mało ale idzie to w dobrym kierunku. Żadna szanująca się hodowla, mająca na względzie dobro rasy ale też dobrostan swoich psów nie wstąpi do pkpr itp.
    2) przykro mi to napisać ale niestety przez takich ludzi jak Ty schroniska pękają w szwach. Pseudo tworzą nadprodukcję psów.
    3) Pseudohodowla różni się od bezmyślnego rozmnażania kundli tylko tym, że "hodowca" patrzy na swojego yorusia i szuka mu koleżanki która jest do niego podobna. Tylko to.
    Niestety ale nie należę do grona osób które Ci przyklasną.
    Jedynym etycznym rozwiązaniem jest kupno psa z dobrej hodowli FCI (lub jakiś innych zagranicznych klubów poświęconych konkretnym rasom i mającym głębokie tradycje) albo adopcja kundla ze schroniska. Nie ma nic po środku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim odczuciu dobro rasy składa się na dobro jej przedstawicieli, a więc osobników. Chcąc rasę udoskonalić, nie można pozwalać na rozmnażanie chorych czy niewzorcowych osobników, czyli dbanie o nie jest tutaj kluczowe - i w poście zostało to wspomniane. Jeśli zwierzęta żyją godnie, a więc nie dochodzi do zaniedbywania ich pod kątem chociażby właśnie weterynaryjnym, to nie rozumiem podłoża tego problemu.

      Gwoli ścisłości, prosiłabym o uzasadnienie, w jaki sposób przyczyniam się do pękania schronisk.

      Usuń
    2. Tym, że kupujesz psa który tylko i wyłącznie przypomina psa rasowego. A więc kupujesz tylko i wyłącznie dla wyglądu. W chwili obecnej istnieje ogromna nadwyżka produkcji psów i nie widzę sensu kupowania psa przypominającego psa rasowego i to z wątpliwego źródła tylko po to aby ładnie wyglądał. Dla mnie nie ma kompromisów przy takim wymiarze bezdomności. Albo adopcja albo kupno psa z bardzo dobrej hodowli, wszystko inne to wspieranie bezdomności. Skoro nie stać Cię na kupno psa z porządnej hodowli to zadaj sobie pytanie czy w ogóle Cię stać na utrzymanie psa.
      Nie lubię się powtarzać. Dobro rasy to nie tylko dobrostan pojedynczego osobnika. A genetyka? Dobrzy hodowcy potrafią ściągnąć szczeniaka z drugiego końca globu żeby wprowadzić świeżą krew. Dobry hodowca dba o użytkowość rasy i jeździ nie tylko na wystawy ale też testy pracy, uprawia z psami sport, dobry hodowca robi badania genetyczne swoim psom. Nie widziałam ANI JEDNEGO PSEUDO KTÓRE BADAŁOBY SWOJE PSY GENETYCZNIE, CZY ROBIŁO NAWET TAKIE PODSTAWOWE BADANIE JAK OBECNOŚĆ DYSPLAZJI. Ja nawet swoją kundlicę prześwietliłam bo dbam o jej zdrowie a pseuduchy nie potrafią zbadać swoich psów hodowlanych. Na serio nie wstydzisz się że wsparłaś coś takiego? Niby świadomość kynologiczna coraz większa a tutaj wszyscy sobie przyklaskują wspierając bezmyślną produkcję psów.

      Usuń
  7. W pełni się z Tobą zgadzam. Ale jak widać temat jest bardzo drażliwy i wywołuje dużo emocji.

    OdpowiedzUsuń
  8. No więc tak. Przede wszystkim utarło się, że ''pseudohodowla'' to taka, która nie należy do żadnej szanownej federacji, działa tylko pod stowarzyszeniem i została założona po 1 stycznia 2012 roku, kiedy wyszła nowa ustawa dotycząca handlu zwierzętami.

    I teraz co mnie przede wszystkim uderzyło w Twoim wpisie to trochę ''jechanie'' po ZHPR, czyli Związku Hodowców Psów Rasowych, które to stowarzyszenie zostało założone przed 2012 roku i należy do federacji UCI - United Kennel Club International. Federacja ta została założona w 1976 roku i należą do niej organizacje z 15 państw.

    ZHPR to tak samo uznane stowarzyszenie jak ZKwP i w niczym mu nie ustępuje. Mam jednego psa z ZHPR, a drugi szczeniak będzie z ZKwP właśnie, więc nie jestem w żaden sposób stronniczy.

    Uznałem, że warto to napisać, ponieważ z Twojego wpisu można wywnioskować, że tylko ZKwP jest jedyną prawdziwą hodowlą, a tak nie jest w żadnym wypadku.

    Osobiście podchodzę do tego tak, że nie jest ważne skąd jest pies, ale musi mieć udokumentowaną historię. Bez rodowodu/metryki (które pozwalają na wgląd do kilku generacji wstecz) nie powinno się kupować psa rasowego, ponieważ uniemożliwia to dalsze śledzenie tego genu.

    Cenię wieloletnie stowarzyszenia głównie dlatego, że ich dokumentacja jest bogata i pozwala na dalsze pielęgnowanie rasy.

    OdpowiedzUsuń
  9. I zgadzam sie z wpisem i nie. Mam psa z KHRON, miałam psa ze ZKwP, mam kundla ze wsi. Prawdą jest, że szanujące się hodowle ZKwP i FCI mają psy warte swojej ceny, prawdą jest, że i w Klubie Pieska i Kotka można kupić zdrowe i piękne zwierze, ale niestety pradwą jest także to, że zarówno po jednej jak i po drugiej stronie zdarzają się oszuści kupujący badania, dokrywający sukę innym psem by było więcej szczeniąt lub "poprawiajacymi" po reproduktorze. Ale przede wsytkim prawdą to nie klub Pieska i Kotka, a osłwaione "jedyne prawdzie związki" doprowadziły do przerasowienia psów i chorób genetyczych z którymi teraz te same związki walczą bardziej niż inni, no ale kto zaczął kątowanie owczrków, skracanie kufy buldożków etc.? No raczej nie pseudo hodowcy, a gdyby nie "dążenie do ideału", a w rzeczywistości wykupywanie nowych wzorców dla wynaturzeń, by nie tracić pieniędzy na "dziwnym psie" nie było by tylu problemów z rasami i wadami genetycznymi. Prawda jest taka, że psy będę kupował/przygarniała - sercem - to co mi się podoba i to co uważam, że jest dobre i zdrowe. Może i wesprę "pseudo" ale nie przyłoże ręki do nabijania kasy "nie pseudo", które tworzą wynaturzenia w imię "wzorca". Bo czym innym jest bullterier z krzywą kufą? Urodził się taki lata temu, hodowca miał hajs, przekonał wszystkich, że jest leszy niż te "normalne" ludzie też chcieli mieć "te lepsze" zrobił się popyt na psie kaleki i z miotu na miot powielano i wzmacniano tą wadę, bo była "piękna" albo "modna". Eh... Także chyba mimo wszystko zostane przy prostolinijnym , że pseudo to tam gdzie psom jes źle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KHRON jest chyba pod federacją GSD, nie? To nie jest aż takie pseudo moim zdaniem, ale wiadomo, że ZKwP ma trochę monopol w naszym kraju.

      Ja uważam, że w każdej organizacji można znaleźć gorszą hodowlę - trzeba po prostu uważać. ZKwP też nie jest święte.

      Usuń
  10. Tak mi się ostatnio przewijał ten post między kartami, śledziłam komentarze.. i na prawdę nie chciał publikować tutaj swojego zdania, bo poniekąd go nie mam. Trudno mi się z czymkolwiek zgodzić, czy czemuś totalnie zaprzeczyć. No ale jak widać przełamałam się i elaborat się pojawi ;P

    Osobiście wydaje mi się, że prawdziwym problemem są ludzie, którzy prowadzą hodowle zrzeszone w ZKwP. Głównym powodem jest cena. Nie każdy jest w stanie wydać ponad 1,5 tysiąca za szczeniaka. Bo przecież mniej więcej taka jest mniej więcej średnia cena jakiegokolwiek szczeniaczka (nie mówię tutaj o rasach rzadkich bo wtedy cena rośnie). Rozumiem, że koszty krycia suki, leczenia, weterynarza, szczepienia i wszystkich innych potrzebnych rzeczy są drogie co później przekłada się na koszty szczeniaka. + jeśli ma predyspozycje do wystaw/sportów, etc. cena wzrasta o kilka stówek. Nie każda Grażyna ze wsi, która chce mieć Berneńczyka może sobie pozwolić na wydanie takich kosztów. Pewnie by się ktoś odezwał: "to niech nie bierze". A dlaczego miała by nie brać? Jeśli jest w stanie zaspokoić jego potrzeby, jest w stanie zapewnić mu wizyty u weta, jedzenie to w czy problem? Ja uważam, że między innymi dlatego większość ludzi kieruje się w stronę innych związków czy pseudo - bo psy są tańsze, a "wyglądają" tak samo.

    Psy z "tańszej" opcji nie zawsze mają tragiczne warunki życia. Mój pies teoretycznie z pseudo, a praktycznie z kochającej rodziny, który miał bardzo dobre warunki do życia. Nie było klatek w piwnicy, nie było 8 psów w jednej klatce, nie była to pierdylionowa ciąża 4 letniej suki. Jedynym mankamentem jest to, że z 'hodowli niezrzeszonej' nie mamy metryki/rodowodu, który potwierdza pochodzenie psa. Nie znamy 'babci' naszego szczeniaka. Z kolei jeśli pokryć sukę z rodowodem, przez psa z rodowodem ale oba psy bez uprawnień hodowlanych); wtedy też to jest pseudohodowla? Dlatego stwierdzam, że pseudohodowla to opaczne stwierdzenie. na pewno nie nazwałabym tak ludzi, którzy znają pochodzenie swoich psów, rozmnażają je, przelewają swoja miłość, dbają o nie, ale nie posiadają uprawnień hodowlanych (reproduktora, suki hodowlanej). Skomplikowane.

    I teraz coś co może odbiega od tematu; na prawdę irytuje mnie to gdy znajdzie się jakaś osoba, która "wiem wszystko-nic mi nie wmówisz" i twierdzi, że np. mój pies, bez rodowodu, wygląda jak labrador (w moim odczuciu...) jest kundlem. Tylko dlatego, że nie ma rodowodu, jest z hodowli niezrzeszonej. I uważam, że takie osoby mylą pojęcia; kundel, mieszaniec. Choć ja bym swojego psa nie określiła żadną z tych definicji. Dla mnie to labrador, na tamten moment gdy miałam 12 lat, widziałam rodziców psa to mi chyba wystarczyło by uwierzyć w to, że jest to prawdziwy labrador. Cóż, nawet teraz nie odbiega od wzorca, ma się świetnie.

    Przy wyborze kolejnego psa, który pewnie kiedyś się pojawi na pewno na samym początku będę brać pod uwagę dobro zwierząt i pochodzenie. Cała reszta jest mniej ważna.

    Ostatecznie: Uważam, że psudohodowla jest wtedy gdy psom, kotom i innym zwierzakom jest źle.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja się nie zgodzę :) jeżeli mówimy o hodowli, a nie pseudo-hodowli, nie możemy mówić o złym traktowaniu zwierząt, ponieważ wszytsko jest odpowiednio sprawdzane :) ja żadnej pseudo-hodowli nie popieram i jestem za akcją RASOWY=RODOWODOWY :D zapraszam na mojego bloga: mojamalina.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak czasem nie wszystko jest sprawdzane, nie czyńmy z ZKwP czegoś niesamowite, wszak bowiem ma swoje za plecami...
      http://chico-and-me.blogspot.com/2016/07/dlaczego-nie-polecam-hodowli-moich-psow.html

      Usuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.