Każdy koniec jest początkiem czegoś nowego.

Lorem ipsum dolor sit amet.

Słowa, które nie mają żadnego znaczenia, ale długą historię - Tak jak wiele rzeczy, które napotykają nas w życiu. Trzymają się nas tak długo, że z czasem zaczynają tracić sens.



2 lata, 5 miesięcy i 23 dni.
Tyle czasu upłynęło od pierwszego posta na tym blogu. Tyle czasu stanowiło tkwienie w pozornie nierozłącznej cząstce mnie, która w gruncie rzeczy zabierała mi to, co najważniejsze - czas.

Nie jestem jakimś zachłannym maniakiem, który kupuje psu pierdyliard piłek, ażeby je potem zrecenzować i kisić na półce. Nie mam ''amazing doga'' wykonującego pierdyliard sztuczek, których zastosowanie można ograniczyć tylko do robienia czegoś na pokaz. Nie mam psów-czempionów, które zabieram na wszelakie mistrzostwa, aby następnie cieszyć się złotym pucharem.
Jestem ja i pies - i to mi wystarcza.


Nigdy nie ciągnęło mnie w stronę bycia regularnym i dobrym wierszokletą. 
O ile na początku napisanie jednej notki było moją życiową muzą, o tyle teraz na myśl o blogowaniu przypomina przykry obowiązek regularnego wyrzucania śmieci. Jeśli znacie mnie dobrze, to możecie jednoznacznie wywnioskować, że regularność nie jest moją mocną stroną. Systematyczność wywołuje u mnie poczucie bycia uwięzionym i mocno ograniczonym. Czułam się tak, stawiając sobie warunki bycia dobrym blogerem - co tydzień zasiadać na krześle i stukać w klawiaturę przez kilka godzin.

Decyzję o zamknięciu bloga napędzały narastające obowiązki i kolejne pasje, które odkrywałam, kiedy nie myślałam o blogowaniu. Staram się wyjść na prostą, poprawiam oceny i stopniowo pozbywam się zagrożeń. Zaczęłam się bardziej otwierać się na ludzi, kupiłam wymarzoną gitarę elektryczną, miałam pierwszą wystawę fotograficzną, poszłam na warsztaty z portretu.. Wreszcie poczułam się sobą i nic nade mną nie ciążyło. Chcąc dalej żyć w tej wolności, nie mogłabym dalej prowadzić bloga, bo to by się wykluczało. Nie muszę wyrywać sobie włosów z głowy i gryźć paznokcie z obawy, że nie jestem w stanie nic napisać. Bo nie zawsze jest co, a w moim przypadku jest to częste zjawisko, gdyż nie jestem osobą, której pomysły przychodzą ze szczególną łatwością.


Psy mają się dobrze. Mogłabym rzec, że nic się nie zmieniło, ale skłamałabym. Jest wręcz lepiej. Planujemy, innym razem dajemy się ponieść na spontanie. Żyjemy dniem dzisiejszym i cieszymy się ze swojej bliskości. Ten tryb życia zdecydowanie nam odpowiada i na tą chwilę nie zamierzam z niego rezygnować. Jest wspaniale.


...Sielankę wolności i wspaniałości opuszczenia tego miejsca niszczy jednak świadomość pozostawienia zebranych tu osób, czego chciałam uniknąć i zawsze się tego obawiałam. Czuję się z tym bardzo źle i jeszcze bardziej chciałabym być przez Was znienawidzona - i wtedy mogłabym spokojnie odetchnąć. Wiem jednak, że na obecną chwilę nie mam innego wyjścia i muszę zrobić to, co podświadomie określam jako najlepsze rozwiązanie. Mimo wszystko, cicho marzę o tym, żeby jeszcze kiedyś móc się z Wami spotkać.

Nienawidzę się żegnać, więc skończę moje wypływy emocji i napiszę krótko
Hasta La Vista.

10 komentarzy:

  1. Boże, aż mi się łezka w oku zakręciła... Szkoda wielka szkoda że już Was nie "spotkam" na blogspocie. Ale wszystko co dobre kiedyś się kończy. Miejmy nadzieję... do zobaczenia!
    Pozdrawiamy!

    daisysportingyork.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja życzę Ci powodzenia, w tym, co chcesz robić! Wyznaję zasadę, że wszystko musi się kiedyś skończyć, a zacząć coś nowego. To prawidłowa kolej rzeczy, nowości są dobre, dlatego nie masz się co przejmować, tym bardziej innymi. Każdy myśląca osoba zrozumie Twój wybór :)

    Pozdrawiamy,
    Terlie Team

    OdpowiedzUsuń
  3. Może po prostu do zobaczenia? :)
    Spełniaj się w swoich pasjach. mam nadzieję, że chociaż raz na ruski rok coś pojawi się na fotoblogu. Powodzenia dalej! :)))
    Pozdrawiamy! | Biscuit Life

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też nie piszę regularnie i dodam coś raz na ruski rok, przeważnie życzenia świąteczne i podsumowanie wakacji.:P I też często siadałam nad pustym oknem posta i nie wiedziałam co pisać. Dziś już tak nie jest, po prostu nawet nie mam na to czasu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja się nie żegnam. Wiem, że kiedyś jeszcze tu wrócisz. Dlatego mogę tylko napisać - do zobaczenia w przyszłości...

    OdpowiedzUsuń
  6. Wielka szkoda, że od nas odchodzisz :( Nie komentowałam często, ale czytałam i zawsze z chęcią wpadałam na Twój blog. Mimo wszystko mam nadzieję, że jednak kiedyś powrócisz, kto raz dołączył do blogspota, ten w blogspocie zostaje :D Ja już kilka razy próbowałam ogłosić zakończenie kariery, ale sentyment mi na to nie pozwalał ;)
    A na koniec dodam, że

    "Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść niepokonanym."

    Do zobaczenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tego się nie spodziewałam...
    Życzę Ci spełnienia w wszystkim co robisz!
    Od jakiegoś czasu staram się żyć innym życiem niż psim i zaczynam robić inne życzy. Uczę się tego bo "utknęłam" trochę z psem i mam problem z rozmawianiem na inne tematy niż psie (lekko zabójcze dla osoby tak towarzyskiej jak ja), jest coraz lepiej i będzie na pewno lepiej zaczęłam się uczyć gry na gitarze o czym zawsze marzyłam staram się robić inne rzeczy, próbuję nowych rzeczy i dobrze sobie z nimi radzę, brakuje mi pewności w robieniu nowych rzeczy bo nigdy nie otrzymałam wsparcia od osoby na której wsparciu najbardziej mi zależało, aczkolwiek z bloga nie rezygnuje bo po prostu to lubię i gdybym z niego zrezygnowała to czułam się jakby mi czegoś brakowało.
    Jeszcze raz życzę powodzenia w tym co robisz!

    OdpowiedzUsuń
  8. Powodzenia! Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wrócisz do blogowania

    OdpowiedzUsuń
  9. Żałuję, że to już koniec i więcej nie przeczytam na blogosferze Twoich postów.. Prawda jest jednak taka, że czasem trzeba z czegoś zrezygnować, aby móc dalej się rozwijać. Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze wrócisz do pisania.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. a ja dopiero co wróciłem do blogosfery, po półrocznej przerwie, chciałem zobaczyć co u was a tu taki pech. Niezwykle mi przykro, nie mniej życzę Ci szczęścia i powodzenia w tym co robisz :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.