Zawód: Psi Bloger

Psi bloger - okaz z pewnością Wam znany. Większość zebranych tu osóbek, w tym również ja, pełni tę jakże szczytną funkcję (hah, odkrycie roku). Dzisiaj przyjrzymy się tej nietypowej działalności od podszewki. Kim jest, jak nim zostać i czy to się w ogóle opłaca? Zapraszam do lektury!

Ekhem, uwaga na sarkazm ;)


Kim jest psi bloger?

Psi bloger to osoba dokumentująca przygody swoje i swojego burka dla swojego grona odbiorców (lub też "dla siebie", jak kto woli). Kupiłaś psu nową zabawkę? Janusz znowu nie posprzątał po swoim psie? Byliście na najdłuższym spacerze ever? A może Twój pies raczył zwrócić na Ciebie uwagę w jakże trudnych i survivalowych rozproszeniach? KONIECZNIE O TYM NAPISZ!!!!ONEONEONE 
Ponadto, psi bloger jest psiarzem stuprocentowym. Jego miłość do psów obrazuje tablica zapełniona psimi bidami, a roztropność - ścisłe pilnowanie, aby liczba zabawek nie spadała do 50. W przeciwnym razie należy udać się do najbliższego zoologa i wyposażyć psa w nowe zabawki.. treserki.. a może i foresto, bo przecież sezon kleszczy idzie? Tak, portfel przeciętnego psiarza świeci pustkami. Co jeszcze należy zaznaczyć - po psim blogerze spływają również litry empatii - w końcu która osoba na własne urodziny życzy sobie pullera?



Jak rozpoznać psiego blogera?

1. Są dwa rodzaje osobników, które noszą trzecią nerkę na wierzchu - kosmici i psi blogerzy.

2. Często śmierdzi pachnie psem, ale to wina dostosowania do ogólnych warunków życiowych. Po pewnym czasie sama osoba przestaje rozpoznawać - czy ten zapach to ja, czy pies?

3. Niezliczona ilość futra w łóżku, na ubraniach, w książkach, w jedzeniu.. Tego chyba nie trzeba tłumaczyć. ;)

4. Styl psiego blogera jest dosyć specyficzny, jednak mimo tego, samą osobę trudno jest zdiagnozować. Psi bloger, kiedy nikt nie widzi, wygląda jak doświadczony bezdomny, natomiast kiedy wychodzi na światło dzienne, niemal ocieka porządnością. Tyczy się to również spotkań z innymi osobnikami tego samego gatunku.. A właśnie - często zadawane przez psiarza pytanie - GDZIE DO CIĘŻKIEJ CHOLERY ŻYJE KTOŚ TAKI JAK JA???

* przeciętny psi bloger po powrocie z seminarium *


Jak zostać psim blogerem?

Psi bloger to zawód dla ludzi z pasją. W tym fachu trzeba przejawiać przede wszystkim nielimitowane umiłowanie do psów oraz dozę charyzmy. Należy umieć oddziaływać na emocje czytelników. Zbawienne będzie także posiadanie nerwów ze stali, kiedy zostaniesz napadnięty przez rzeszę psiarzy mających inne zdanie, niż Ty.

A tak bardziej praktycznie: Stwórz super-hiper-rainbow-alpaka-team ze swoim psem, zarejestruj się na dowolnej domenie i pisz, co Ci w duszy gra. I choć będziesz przeżywał każde przyjście i każde odejście czytelnika, pamiętaj o tym, że pszeciesz piszesz dla siebje! :)))))

Trzeba również mieć dobry zamysł dla swojej kwitnącej działalności, żeby w początkach debiutu nie wyglądać tak:


A niestety, jest to postawa nazbyt powszechna.


Psi bloger w społeczeństwie

Introwertyk, zdany na siebie i swojego psa. Często nierozumiany przez rodzinę i "przyjaciół", którzy ani trochę nie są w stanie zrozumieć Twojego światopoglądu. Jedynym Twoim błogosławieństwem jest blogosfera, gdzie możesz poznać swoich sprzymierzeńców, którzy uświadamiają Ci, że istnieje tzw. dusza pokrewna, jednak o spotkaniu możesz tylko pomarzyć, ponieważ żeby spotkać się z drugim świrem, musisz  przejechać spory kawałek drogi, często i połowę kraju. Tymczasem, żeby spotkać fana piłki nożnej czy osobę uzależnioną od rapu, nie musisz skręcać nawet w inną ulicę... Brzmi znajomo?

Realne życie psiego blogera często nie przybiera różowych barw. Musimy zmagać się z docinkami i ogólnym poczuciem samotności, która stopniowo przybiera coraz większy wymiar, przypominając nam o naszej bezradności - szczególnie, kiedy jeszcze jesteśmy uzależnieni od rodziców, dla których pojęcie naszej przypadłości jest rzeczą niewykonalną. Prawdziwym jednak rarytasem są rodzice rozumiejący nasze odpały, którzy wspierają nas w tym, co robimy. Tego przede wszystkim wypadałoby życzyć przeciętnemu nastkowi, nieodkrytemu przez własne otoczenie.  Bariera dorosłości sprawia jednak, że mamy większe pole do popisu, dlatego też spory procent nieszczęśliwych nastopsiarzy z niecierpliwością oczekuje tego upragnionego momentu.

Bywa też, że nie tylko w rzeczywistości jesteśmy obrzucani wiadrem pomyj, ale i w psiarskim otoczeniu, a wtedy nietrudno o czarne wieczory przy deszczu, kiedy w tle gra youtubowa playlista depresyjnych soundtracków. Spacer na flexi? Marketówki? Kolczatka? Pies na podwórku? Książka Millana? Niestety zbyt często krytykujemy, a za mało radzimy..



Zawodowy bankrut

Na tę pracę nie potrzebujesz certyfikatu, dyplomu, ukończonej szkoły, lat teorii i praktyk, zdanych egzaminów. Liczysz się Ty, Twój pies i to, co masz do powiedzenia. 

Finansowo, można jednak nazwać Cię bankrutem - nawet jeśli miałbyś u boku dziesięć psów, to o 500+ możesz zapomnieć. Zapewnianie ścisłej diety, wykupienie zabawek, szkolenia - na to wszystko pracujesz Ty (albo zdegustowani tym faktem Twoi rodzice). A wiadomo, że zarobki potencjalnego psiego blogera nie wystarczają nawet na paczkę Lay's, czy chociaż jej połówkę. Dlatego, myśląc o byciu psim blogerem, myśl o.. byciu psim blogerem. Bogatym czyni Cię Twój pies i właściwie "tylko" to. Jednak nie jesteśmy w tak strasznym dołku, ponieważ mamy też dorobek, jakim możemy się zaszczycić... Przeważnie jednak są to darmowe próbki karm i syropów, smaczki wygrane w facebookowym konkursie lub zabawki otrzymane w ramach testów.

PS. Moim dodatkowym dorobkiem, jak część z Was pewnie zauważyła w tytułowym zdjęciu, jest ten oto kubeczek, który zawdzięczam firmie Niezwykły Kubek. Teraz picie herbaty jest jeszcze bardziej przyjemne! :D



Blaski i cienie

Wszystko ma swoje dobre i złe strony. Jak jest z byciem psim blogerem?

Plusy

1. Poznawanie innych pasjonatów
Poznawanie ludzi o podobnych, niespotykanych zainteresowaniach jest bardzo miłym przeżyciem. W kręgu dzisiejszych nastolatków trudno znaleźć powołanych psiarzy, którzy mają podobnego świra i o psach mogliby rozmawiać niezmęczenie wieloma godzinami. Ja sama utrzymuje bliskie znajomości z innymi psimi blogerami, często z czytelnikami - i są to jedne z najpiękniejszych znajomości. No bo, nie łudźmy się.. Kto zrozumie psiarza lepiej, niż inny psiarz? :)

2. Zdobywanie wiedzy
Postowanie artykułami z psich dziedzin często poprzedzone jest czasem poświęconym na czytaniu książek i innych, powiązanych artykułów. Istnieją również warsztaty, spotkania, imprezy - uczestniczenie w takich przedsięwzięciach rownież pozytywnie wpływa na własny rozwój. Równa się to niczemu innemu, tylko pogłębianiu wiedzy. A nie od dziś wiadomo, że wiedza to potęgi klucz!

3. Rozwijanie zainteresowań
Zainteresowania nierzadko bywają sensem naszego życia. Kształtują nas i dzięki nim jesteśmy w stanie lepiej poznać samego siebie. Ich pielęgnacja sprawia, że czujemy się szczęśliwi - czy jest coś lepszego?


Minusy

1. Wiele godzin spędzonych przed komputerem
Osobom niewtajemniczonym w blogowanie może się wydawać, że blogowanie nie jest pracochłonne i nie pochłania tak wiele czasu. Jest to oczywiście błąd i potwierdzić to mogą wszyscy blogujący, którzy ambitnie podchodzą do tematu blogowania. Wykonanie zdjęć, selekcja, obróbka, pisanie, a do tego bycie na bieżąco z innymi blogami. Nie zajmuje to paru chwil..

2. Konfrontacja z hejtem
Robiąc cokolwiek w internecie, trzeba się liczyć z tym, że nie każdemu pasują każde treści i choć wszystko wydaje się nam w porządku, za chwilę możemy zostać obrzuceni pomidorami. Trzeba być na to przygotowanym i uzbroić się w stalowe nerwy.

3. Znikome zarobki
Tutaj odnoszę do wspomnianej wcześniej kwestii zarobków. Niektórym się to udaje, jednak biorąc pod uwagę specyfikę psiego blogowania, raczej nikt z tej sfery nie kąpie się w pieniądzach. ;)


A jak wygląda blogowy świat z Waszej strony? :D


17 komentarzy:

  1. Przedstawiłaś psiego blogera jako niezrozumiałego przez społeczeństwo.

    Sama prowadzę psiego bloga i jakoś nie spotkałam się z hejtem odnośnie tego, że prowadzę bloga.
    Prowadzę go, by zaciekawić czymś moich czytelników a także by przekazać im coś co może im się przydać, nie piszę o swoim psie, bo kto to by czytał? Dzieci z gimbazy? Czasem coś o nim wspomnę.

    A co do zarobków to da się zarabiać, ale nikt nie będzie płacił komuś kto pisze tylko o swoim psie, a do tego by blog zaczął zarabiać potrzeba kilku lat pracy nad nim i tego by miał dużo wyświetleń.

    "Psi bloger, kiedy nikt nie widzi, wygląda jak doświadczony bezdomny, natomiast kiedy wychodzi na światło dzienne, niemal ocieka porządnością." Kompletnie nie wiem co masz na myśli?


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwestią jest tutaj środowisko, w jakim się obracamy. W moim środowisku moje pasje są traktowane jako znaczne odchylenia od normy.

      Tak, z zarobkami się zgodzę. Wiele osób na myśl o blogowaniu, myśli również o zarobkach, jakie wypływają z takiej działalności, jednak rzeczywistość jest tu trochę brutalna :P

      Zaszyfrowałam w tym zdaniu fakt, iż jako właściciel dużego psa, na spacerach czy chociaż na podwórku, wyglądam jak siedem nieszczęść - trawa w butach i spodniach, ręce uklejone śliną, kawałki roślinek we włosach.. Z kolei na wypadach na miasto wyglądam na cywilizowanego człowieka :D

      Przede wszystkim, wpis miał charakter humorystyczny :)

      Usuń
  2. Fajny i dosyć ciekawy post, chociaż ja bym ten temat ugryzła zupełnie z innej strony. Niby ja też jestem psim blogerem ale nie pasuję do tego co wymieniłaś nawet w 50%. Chyba ze mnie zupełnie inny typ albo w ogóle się nie wliczam do psich blogerów. Znam swoje granice i do tego wszystkiego podchodzę z rozsądkiem, nie afiszuję się tym, że posiadam blog na prawo i lewo. To taka moja odskocznia, o którą dbam i pielęgnuję kiedy tylko mam czas. Pozdrawiamy, Biscuit Life!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wpis obrazował swego rodzaju krzywe zwierciadło, więc nie dziwi mnie, że większość zachowań jest Tobie daleka. Ale w sumie - to nawet i dobrze! :D

      Usuń
  3. Bardzo spodobał mi się ten post, mnie jako psiego blogera i miłośnika psów w moim środowisku (niestety) nikt nie rozumie, nie ma kogoś takiego z kim można by porozmawiać o ulubionych tematach i pasjach i to właśnie boli. Szkoda że ludzie których poznałam przez internet mieszkają tak daleko ode mnie.

    Pozdrawiamy http://soniakochanasunia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedyne co mogę, to przybić Ci piątkę :/

      Usuń
  4. Ja zakładając wieki temu bloga nie myślałam o zarobkach, chciałam się po prostu dzielić z innymi moimi przemyśleniami licząc, że kiedyś będzie on sławny :D Ale początki wyglądały podobnie, jak opisywałaś. Kurczę, chyba zacznę się siebie wstydzić... xD
    Społeczeństwo nie jest jeszcze gotowe na naszą dominację i zwyczajnie nie rozumieją naszego toku myślenia - to dlatego tak wiele osób z psiego światka nazywanych jest "nawiedzonymi". Ja osobiście się z tym nie spotkałam, ale kilkukrotnie zostało mi to dobitnie uświadomione. Najważniejsze jest, aby po prostu nie zwracać uwagi na tego typu "złote myśli" i nie próbować rozkładać na czynniki pierwsze, ale to z kolei prowadzi właśnie do świadomego odizolowania od ludzi, którzy mają względem nas jakieś "ale", a stamtąd już prosta droga do bycia odludkiem :D
    Cóż, trudne jest bycie psim blogerem. Dobrze, że jest nas dość pokaźna grupa, dzięki czemu nie grozi nam samodestrukcja :D
    Pozdrawiam! :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak zawsze- wspaniały post, i cała prawda ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Wydaje mi się, że żeby wykonywać ''zawód'' psiego blogera to trzeba jednak mieć z niego zarobek. Jak udało mi się zauważyć to w Polsce nie ma żadnego zawodowego, psiego blogera, który tylko i wyłącznie z tej działalności się utrzymywał.

    Darmoszki do ''testowania'' się nie liczą :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniały post♥ Najlepsza trzecia nerka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Nerka to chyba nasz symbol rozpoznawczy, haha :D

      Usuń
  8. Och ten hejt, bez tego dla niektórych nie ma internetu, niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt to nie przywiązywać do tego zbytniej wagi, jeśli to rzeczywiście czysta postać jadu. ;)

      Usuń
  9. Do psiej blogosfery wróciłam na dniach, z nowym adresem i nowymi pomysłami. Teraz spędzam wolne chwile przed komputerem próbując zorientować się, co działo się w czasie mojej nieobecności...
    Niestety, bardzo prawdziwe jest, że istniejąc w internecie chcemy zostać zauważeni. I często nijak ma się to do tego, jako jesteśmy postrzegani przez nasze otoczenie.
    Jeśli chodzi akurat o psi blog, to często jest on ucieczką. Bycie "psiarzem" nie jest postrzegane w społeczeństwie jako coś pozytywnego. Wchodząc w świat wirtualny mamy możliwość spotkać innych ludzi, którzy mają podobne zainteresowania. Znajdujemy w ten sposób potrzebną do rozwoju akceptację.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)