Ja i mój zniewolony kot

Temat podany w powyższym tytule potrafi bardzo mocno podzielić zwierzoluby na dwie, wrogie sobie grupy, syczące i tryskające jadem prosto na drugą stronę. Wszystko to dla dobra zwierzaków, ale czy aby na pewno? W dzisiejszym wpisie o kotach wychodzących i niewychodzących.



Story Time


Powiem pokrótce, jak sprawa wygląda(ła) u nas. Pierwsze koty, jakie pojawiły się w moim życiu, miałam w okresie przedszkolnym i wczesnoszkolnym. 

Moja pierwsza kotka miała na imię Figi i przygarnęliśmy ją od rodziny, która powiększyła się o kilka kociąt. Przyczyną ciąży było to, że kotka tej rodziny była niekastrowana i wychodząca, więc trudno było o to, żeby nie zaszła w ciążę. Kiedy Figi dojrzała, przeszła przez zabieg kastracji, żeby zapobiec podobnej sytuacji, jednak również była kotką wychodzącą. Zginęła wskutek poszczucia przez psy sąsiada, którego odwiedzała.

Mój drugi kot miał na imię Tito i nie znam jego pochodzenia. Znaleźliśmy go jako małe schorowane kociątko, szukające schronienia w śmieciach (tak w najlepszym przypadku kończy się niewykastrowanie Mruczka lub Mruczki). Trafił do nas w kiepskim stanie, jednak udało nam się go wyleczyć. Podobnie jak Figi był wychodzący i kastrowany. Cieszyłam się nim przez krótki okres, ponieważ pewnego dnia nie wrócił i prawdopodobnie został zagryziony przez psy.

Hera jest moim trzecim kotem. Jako małe kocię cudem przeżyła atak ulicznych psów. Znalazłam ją, kiedy doczołgała się na moje podwórko z wylotową dziurą na brzuchu oraz wypadającą kością udową, pozbawioną rzepki - i wszyscy tłumaczą ten fakt argumentem, że wiedziała, gdzie szukać pomocy w tak beznadziejnej sytuacji. Atak poskutkował trwałą niepełnosprawnością, którą za chwilę wyjaśnię, chociaż wpierw Hera miała zostać trójłapkiem. Jest kotką niewychodzącą, a spacery odbywają się na smyczy. Zbliża się termin jej sterylizacji.

Dla ciekawych:
Tak wygląda Hera przed i po operacji skrócenia łapy (na drugim zdjęciu Hera jest w stanie spoczynku, zwróćcie jednak uwagę na jej lewą tylną łapę). Finalnie skrócona łapa jest stale w pozycji wyprostowanej, niezależnie od tego, czy Hera stoi, chodzi, siedzi czy leży. Inną opcją była amputacja, jednak weterynarz nie uznał tego rozwiązania za konieczne. Jeśli chcecie dowiedzieć się o jej historii bardziej szczegółowo, odwiedźcie ten wpis i wróćcie za moment.



Świat pełen zagrożeń


Po tym Story Time pewnie zdaliście sobie sprawę z tego, że ogromnym niebezpieczeństwem dla kota wychodzącego są psy. Oczywiście, jest w tym wiele prawdy, jednak nie jest to jedyne zagrożenie, na które może natrafić kot wychodzący. Co jeszcze może się mu przydarzyć?

1. Potyczki z innymi kotami - koty również potrafią być dla siebie zagrożeniem i narobić sobie dużo krzywdy.
2. Ruch uliczny - choć mieszkam na najcichszym zakątku małej wsi, to wpadanie pod samochody przez małe zwierzęta nie zdarza się raz na ruski rok.
3. Jedzenie - wszelakiego rodzaju, począwszy od zepsutych pokarmów, skończywszy na trutkach, truciznach i kawałków mięsa naładowanych gwoździami.
4. Trujące rośliny - kontakt z nimi może poważnie zaszkodzić naszemu kotu lub nawet zabić go, a większość z nas posiada te rośliny na własnych podwórkach i w domach - koniecznie zajrzyjcie do spisu trujących roślin dla kotów.
5. Ludzie - jeden z największych zagrożeń. Wyobraźnia oprawców zwierząt jest na prawdę nielimitowana.
6. Choroby i pasożyty - koty, przebywając na dworze, mogą łatwo zarazić się wścieklizną, kocią grypą, tyfusem, czy złapać kleszcza, pchłę lub innego pasożyta.



Koty wychodzące


Życie kota wychodzącego to w większości przejaw "live fast, die young". Jest ono bowiem ciekawe, pełne "przygód" i pozwalające kotu na stuprocentowe wykorzystywanie kociej natury, tj. skakania po drzewach, łowienia, nieograniczonej eksploracji czy poznawania nieznanego. Jest ono jednak obfite we wszelakie niebezpieczeństwa, wspomniane w poprzednim punkcie.

Jak możemy zapewnić bezpieczeństwo kotu wychodzącemu?

1. Kastracja - uniknięcie zagrożenia ciążą, niektórych chorób, zapobiegnięcie bezdomności kotów, a także ograniczenie ryzyka walk między kotami.
2. Zaszczepienie - zabezpieczenie kota przed groźnymi dla niego chorobami, którymi może zarazić się, będąc poza domem.
3. Odrobaczenie - zabezpieczenie kota przed pasożytami, które mogą również przenieść się na nas samych.
4. Zachipowanie - łącznie z zarejestrowaniem kota do najbliższej bazy, może znacząco przyczynić się do odnalezienia kota.
5. Adresówka - nie wszyscy są na tyle ambitni, żeby udać się do bazy oznakowanych zwierząt, tutaj na pomoc przychodzi adresówka przywieszona do smyczy, na której widnieją dane adresowe.
6. Pozbycie się trujących roślin - po raz kolejny odnoszę do spisu, w którym zawarte są rośliny, które większość z nas trzyma w domach, a mogą stanowić zagrożenie dla kota.

Chcąc zaadoptować kota ze schroniska lub fundacji, należy mieć na uwadze, że w większości należy zobowiązać się do kastracji kota oraz ograniczenia wychodzenia na zewnątrz do zera. W przeciwnym razie fundacja ma prawo nie dać nam podopiecznego.


Koty niewychodzące


Życie kota niewychodzącego jest pozbawione wspomnianych wcześniej zagrożeń, natomiast w porównaniu do podwórkowego stylu życia, znacznie mniej bogatsze w atrakcje. Warto nadmienić, że koty niewychodzące żyją do 17 lat, natomiast wolnożyjące - co najwyżej 8. Dużą zależność ma jednak zdrowie, żywienie etc.

Jak możemy zapewnić bezpieczeństwo kotu niewychodzącemu?

1. Siatka/kratka w oknach/balkonach - uniemożliwienie wydostania się na zewnątrz, podczas gdy okno jest otwarte.
2. Woliera - czyli krok wyżej. Jest to bardzo praktyczne rozwiązanie, przypominające w pewnym rodzaju kojec i gwarantujące kotu bezpieczeństwo, kiedy zwierzak wychodzi z domu.
3. Urozmaicenie terenu - istotną kwestią jest wzbogacenie mieszkania o pewne czynniki, które nieco ożywią kocią codzienność. Wystarczy zakup drapaka, zabawek stymulacyjnych czy umiejscowienie kocich rzeczy (legowisko, miski) w najróżniejszych miejscach.
4. Niezabezpieczone przewody elektryczne - kable stanowią ogromne niebezpieczeństwo dla naszego pupila, dlatego należy usunąć je z pola zasięgu kota.
5. Zamykanie drzwi wejściowych - u mnie w domu panują sztywne zasady dotyczące zamykania drzwi, a tego powodem jest nie kto inny, tylko Hera. Żeby przedostać się na podwórko, musimy otworzyć i zamknąć za sobą łącznie 3 drzwi.
6. Pozbycie się trujących roślin - po raz kolejny odnoszę do spisu, w którym zawarte są rośliny, które większość z nas trzyma w domach, a mogą stanowić zagrożenie dla kota.
7. Wychodzenie na smyczy - regularnie wyprowadzam Herę na spacery i muszę przyznać, że jest to dla nas ogromna frajda, a Hera ma możliwość cieszenia się zielenią, czyli czymś, co uwielbia.

I chociaż nasz kot nie ma możliwości wolnego wychodzenia z domu, nie jest to powodem, dla którego nie powinniśmy poddawać go chociażby kastracji. Nie jest to zabieg wykluczający jedynie płodność, ale także zachorowanie na ropomacicze czy nowotwór jąder.



Decyzja o tym, jakie rozwiązanie wybierzemy dla naszego kota, jest dla wielu opiekunów bardzo trudnym krokiem do podjęcia. Z tego względu warto zapoznać się z plusami i minusami obu wariantów, aby być pewnym ostatecznego kroku. Dzisiejszy wpis był przygotowany w oparciu o autopsję oraz artykuły dotyczące zdrowia i bezpieczeństwa naszych czterołapnych. Mam nadzieję i liczę, że został on przez Was pozytywnie odebrany i okazał się użyteczny. :)

6 komentarzy:

  1. Dobry wpis, z zebranymi do kupy rozsądnymi argumentami. Dotychczas czytałam tylko teksty typu "nie, bo nie", albo trochę bardziej rozbudowane "nie, bo to niebezpieczne".
    Przyznaję się, że nasze dwa koty miały czas (ładnych parę lat temu), że wychodziły w sposób niekontrolowany. Zaliczyliśmy nawet niestety niechcianą ciążę. Na szczęście nasza, moja i rodziny, świadomość wzrosła mocno. Teraz koty są wykastrowane i ograniczone z wyjściami do naszej posesji (czasem, za zgodą, odwiedzają naszych sąsiadów), a i tak większość czasu spędzają w domu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt to świadomość, tak trzymać :D

      Usuń
  2. Bardzo przydatny wpis dla wszystkich właścicieli kotów, ale i tych którzy tego kota dopiero co planują. U nas kot się raczej nie pojawi, mimo to z chęcią dowiedziałam się czegoś nowego :D
    Pozdrawiamy i zapraszamy do nas! Biscuit Life

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że dawka informacji okazała się przydatna. Kto wie, u mnie pojawienie się Hery było czystym impulsem :P

      Usuń
  3. W zupełności się z wszystkim zgadzam. Moje wszystkie koty zawsze były wykastrowane i wychodzące, ale to głównie z racji miejsca zamieszkania. Obecna Tigra nie wychodzi z domu, od małego była wyprowadzana na spacery ale nadal nie sprawia jej to przyjemności. Generalnie z biegiem czasu stwierdzam że lepiej gdy kot nie wychodzi bez kontroli a w domu ma zapewnioną rozrywkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem to jedyne dobre rozwiązanie :)

      Usuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do dalszego blogowania, a także pewnym podsumowaniem. Dlatego chcę Wam bardzo podziękować za dodanie nam sił i wsparcia. :)

Każdy Wasz komentarz postaram się odwzajemnić.
Jeśli prowadzicie bloga - przyślijcie mi link. Odwiedzę ;)

Obsługiwane przez usługę Blogger.